Hel to wspomnienie wakacji z dzieciństwa, na które jechało się pociągiem. Widoku morza powoli wyłaniającego się spomiędzy drzew. Chłodnego piasku pod stopami. Magia. Przyczepy, kampery, namioty dziś tworzą obrazek jak z teledysków z lat 90. Z jednej strony zatoka, z drugiej Bałtyk. Piąta rano, wschód słońca. Rześki poranek i trzy dziewczyny, dla których sport to wolność, przygoda, sposób na życie. Są ambasadorkami surferskiego stylu — zawsze blisko wody, nawet w wielkim mieście.

Polskie surferki

 

Karolina Wolińska / Damian Denis

Karolina Wolińska. Mistrzyni Polski w surfingu. Prywatnie – siostra projektanta Dawida Wolińskiego. Na co dzień zarządza firmą eksportującą słodycze. Mieszka w Gdańsku.

– NAJLEPIEJ CZUJĘ SIĘ NA HELU. TO TUTAJ JESTEM LOKALSEM,
TO MOJE MIEJSCE, MÓJ HOMESPOT.

Od zawsze kochałam wodę. Fascynuje mnie, że w jednym momencie jest spokojna i delikatna, a za chwilę groźna i wzburzona. Surfing jest minimalistyczny i chyba to mnie w nim najbardziej pociąga. Pianka, deska, leash i jesteś gotowa – mówi. Luz i lekkość w tym sporcie wypracowuje się latami. Status mistrzyni to efekt wytrwałości Karoliny i jej ciężkiej pracy, co łączy się ze stylem życia pełnym spontanicznych wypadów, spotkań
i podróży.

– Największy sentyment mam do pierwszych mistrzostw w historii polskiego surfingu. To było niedawno, w 2013 roku. Zajęłam pierwsze miejsce, ale tytuł udało mi się obronić już kilkakrotnie. Surfing to przede wszystkim ludzie. Niedawno wróciłam z zawodów w Danii — są wyjątkowe ze względu na trudne warunki, a biorą w nich udział surferzy z całego świata: ze Szwecji, z Norwegii, Niemiec, Wenezueli, a nawet Tahiti. W tym roku w maju zdobyłam tam pierwsze miejsce.

 

Monika Kołaczkiewicz / Damian Denis

Monika Kołaczkiewicz. W surfingu znajduje spokój i inspirację do pracy. Na co dzień prowadzi studio graficzne. Mieszka w Warszawie.

– SURFING TO NIE TYLKO ŁAPANIE FAL, ALE TEŻ PIĘKNE ŚWIATŁO, KOLORY I LINIE.

Natura kreśli doskonałe formy, które zapisuję w głowie i wykorzystuję podczas projektowania – opowiada Monika. Od zawsze kochała wodę i duże przestrzenie. Surfing to dla niej sport, pasja i sposób na życie. – Poprawia koordynację, rzeźbi ciało, relaksuje umysł i sprawia, że liczy się ten moment: odpowiednia fala i satysfakcja, kiedy ją złapiesz. I to wszystko w pięknym otoczeniu. To jeden z najbardziej wymagających sportów wodnych. Każda fala jest inna – nie załamuje się dokładnie w tym samym miejscu, w ten sam sposób. To wymaga skupienia, przełamywania lęków i słabości. To ciągła walka z sobą i przekraczanie granic, a przy tym wielka lekcja pokory. – Morze Bałtyckie z pewnością jest o wiele bardziej wymagające niż czyste, długie fale na oceanie, ale mam w głowie kilka niesamowitych obrazów z pływania na Helu, przy zachodzie słońca albo gdy było zimno i musiałyśmy mieć na sobie grubą piankę z kapturem i rękawice. Pamiętam też sesję, kiedy pływałyśmy z Karoliną we dwie — cały spot dla nas, czyste fale, dużo śmiechu i zabawy. Obie działają w Bałtyckim Stowarzyszeniu Surfingu BSSurf, gdzie powstała sekcja dla dziewczyn Girls Edition. W zeszłym roku na Helu odbyła się też pierwsza edycja Girls Surf Too – odzew był niesamowity! W tym roku planują następne. Widać, że to, co robią, jest potrzebne. Promują trudny i wymagający sport, w którym dziewczyny sprawdzają się rewelacyjnie.

Agata Pietrzak / Damian Denis

Agata Pietrzak. Urodziła się na wybrzeżu, z bałtycką wodą we krwi. Miłością do sportów wodnych zaraził ją tata. Kończy studia, ale czuje, że nie będzie podążać standardową ścieżką. Mieszka w Gdyni.

– NA MYŚL O PRACY W JEDNYM MIEJSCU I ŻYCIU NA KREDYT MAM DRESZCZE.

Marzy mi się freelance i zwiedzanie świata z bliską osobą. Wciąż szukam swojej ścieżki, ale stawiam na wolność i wiem, że można żyć inaczej – mówi Agata. Jest na początku swojej drogi, ma przed sobą mnóstwo wyzwań, ale też wie, że to ona kształtuje swój styl życia. Sport z jednej strony nauczył ją pokory, z drugiej – pokazał, jak smakuje
wolność. Start wcale nie był łatwy. – Woda jest wymagająca, to trochę związek na zasadzie „love and hate”. Jednak nie wyobrażam sobie życia bez sportu. Lubię zmęczenie po treningu. Kiedy mam świetną kondycję, czuję się pewna siebie. Jakiś czas temu przeszłam poważną operację i to był moment resetu. Wiem, jak ciężko budować formę od zera – mówi. Całe życie trenowała windsurfing, teraz próbuje sił w surfingu. Na kempingu zna wszystkich. Trudno nie wpaść na sąsiada — przyczepy stoją tuż obok siebie. Tu zaprzyjaźniła się z Karoliną i Moniką. Agata wygląda jak dziewczyna z Kalifornii — w sezonie pracuje w sklepie Femi Stories, a w wolnych chwilach pływa.

Zobacz piękne zdjęcia dziewczyn w naszej galerii >>

 

ELLE poleca 3 dobre surferskie adresy na Helu:

CHAŁUPY 6


Najlepszy kemping. W sezonie w każdy weekend odbywają się tu koncerty. Świetne burgery i gofry z food trucków.


JASTARNIA

W Werandzie serwują pyszne ziemniaki ze śledziami, placki orkiszowe z łososiem i fantastyczną cytrynową zupę rybną. Deser i kawa w kawiarni Capuccino.

PO WŁOSKU

Najlepszą pizzę na Helu mają w pizzerii Stara Szkoła, a inne włoskie dania serwuje Surf Messa w Chałupach.