DASH, MIND, PALEO, KETO. Za tymi skrótami kryją się najgorętsze diety ostatnich lat. O tej ostatniej było szczególnie głośno dzięki Kim Kardashian. To właśnie oparta w 75 proc. na tłuszczach, niskowęglowodanowa dieta ketogeniczna miała pomóc celebrytce w szybkim powrocie do formy po urodzeniu syna. I choć złośliwi twierdzą, że to raczej zasługa chirurga plastycznego, to dzięki Kardashiance tzw. keto diet była jednym z najczęściej wyszukiwanych w Google haseł w 2017 roku. Wśród stosujących ją gwiazd są m.in. Jessica Biel i Robin Wright. Z kolei Gwyneth Paltrow i Megan Fox wolą wegańską dietę raw na bazie surowych warzyw, owoców, orzechów i zbóż, a Victoria Beckham i Miranda Kerr – alkaliczną, która wyklucza produkty o kwaśnym odczynie, jak mięso, pieczywo, nabiał, cukier, alkohol i kawa.

ZA WSZELKĄ CENĘ

Dietetycznych influencerek nie brakuje też wśród polskich gwiazd. Małgorzata Kożuchowska wypromowała u nas dietę bezglutenową, a Karolina Szostak – post dr Dąbrowskiej, w którym dominują surowe, kiszone i gotowane warzywa o niskiej
zawartości skrobi, a dzięki któremu schudła aż 20 kilo. Taka metamorfoza zachęciła Polki, aby iść w jej ślady. Tyle że z różnymi, nie zawsze równie spektakularnymi efektami. – Nic dziwnego, ta dieta jest tak restrykcyjna, że większość osób prędzej czy później wróci do starych nawyków żywieniowych i zacznie tyć – mówi dietetyczka Agnieszka Piskała, współautorka książki „Chrzań te diety”. Dlatego jej zdaniem niemal co roku pojawia się nowa modna dieta – często wylansowana właśnie przez celebrytów – po której fiasku możemy płynnie zacząć kolejną. Nierzadko kosztem własnego zdrowia. – Przychodzą do mnie ofiary różnych diet, np. osoby z nieceliakalną nietolerancją glutenu, której nabawili się przez dietę bezglutenową – tłumaczy dietetyczka. Kilka lat temu gros jej pacjentów stanowiły osoby z kwasicą metaboliczną – skutkiem popularnej wtedy diety Dukana. – Podczas odchudzania boimy się głodu i tego, że trzeba czekać na efekty. Dlatego jesteśmy podatne na hasło „dieta cud” i czasem zupełnie tracimy zdrowy rozsądek. Ale cudów nie ma. Tak jak nie wypracowało się nadwagi w dwa dni, tak samo trzeba poświęcić czas, żeby zrzucić zbędne kilogramy. A potem ich nie nadrobić.

Wspólnie bierzemy na tapetę najmodniejsze diety ostatnich lat. Za jedną z lepszych dietetyczka uznaje DASH – dietę opracowaną
przez amerykańskich specjalistów z Narodowego Instytutu Serca, Płuc i Układu Krwionośnego. – Jest różnorodna, zawiera dużo białka, błonnika i mikroelementów, za to mało tłuszczu, cholesterolu i sodu – komentuje. Dobre założenia ma też dieta paleo. – Wracamy do korzeni, nie jemy wysoko przetworzonych produktów, jednak brak nabiału może prowadzić do niedoborów, np. witaminy D – tłumaczy. Podobnie w przypadku monodiet czy diet eliminacyjnych, np. wegańskiej. – Wiele osób, które przechodzą na weganizm, nie wie, jak komponować posiłki, by zapewnić właściwą ilość witamin, aminokwasów i mikroelementów. Część tych składników możemy dostarczyć przez pożywienie, np. zielonolistne warzywa zawierają dużo wapnia. Ale np. witamina B12, która odpowiada za prawidłową pracę układu nerwowego i odporność na infekcje, nie występuje w produktach roślinnych, dlatego trzeba wesprzeć się suplementami w odpowiednich dawkach, najlepiej ustalonych przez lekarza lub dietetyka.

(NIE)ZDROWE ALTERNATYWY

Obok nowych diet co roku pojawiają się kolejne dietetyczne „straszaki”, na czele z glutenem. – Tylko około 10 proc. ludzi powinno wykluczyć gluten z menu. Dotyczy to osób chorych na celiakię, z niecelakialną nietolerancją glutenu i uczulonych na pszenicę. W pozostałych przypadkach warto ograniczyć jego spożycie, ale całkowita eliminacja też nie jest dobrym pomysłem, bo organizm odzwyczai się od glutenu i potem może reagować dolegliwościami. Podobnie jest z laktozą. – Wrodzoną nietolerancję laktozy ma 30 proc. Polaków. Może się ona objawić w różnym wieku. Druga grupa to osoby, których organizm po odstawieniu produktów mlecznych odzwyczaił się od jej trawienia – tłumaczy dietetyczka. Zamiast sojowego latte radzi jednak zamawiać kawę z mlekiem bez laktozy. – Mleko roślinne nie ma z mlekiem nic wspólnego. To słodkie ulepy, składające się z wody i syropu glukozowo-fruktozowego, z homeopatyczną ilością danej rośliny. Są bardzo kaloryczne i pozbawione wartości odżywczej.

Na fali mody na zdrowe odżywianie furorę robią też superfood o egzotycznych nazwach i pochodzeniu. Tymczasem poza tym, że mocno drenują naszą kieszeń, nie różnią się od naszych polskich odpowiedników. – Quinoa nie jest lepsza od kaszy gryczanej, za to kilkanaście razy droższa. Odpowiedniki spiruliny czy chlorelli to zielonolistne warzywa: szpinak i jarmuż. Miód manuka ma podobne właściwości jak nasz z Podlasia. Jagody goji są konserwowane ogromną ilością siarki, taniej i zdrowiej kupić żurawinę. A zamiast oczyszczającego roztworu z aloesu czy popularnej Neery (wyciągu z różnych ziół, który miesza się z pieprzem cayenne i cytryną) pić herbatę z czystka, która ma działanie detoksykujące – komentuje dietetyczka. I dodaje, że egzotyczne nowości są nie tylko pełne konserwantów, żeby zachowały świeżość podczas długiego transportu, lecz także silnie alergenne. – Nasz organizm nie jest do nich przyzwyczajony, dlatego może różnie reagować, np. bólem brzucha czy wysypką.

(BEZ)SENS DETOKSU

Kolejny dietetyczny hit to detoksy i diety oczyszczające. Ale i w tym przypadku Agnieszka Piskała radzi zachować zdrowy dystans. – Wmówiono nam, że mamy zakwaszone organizmy, błoto w jelitach. Ale jeśli czujemy się dobrze i nie chorujemy, to nie ma potrzeby robienia detoksu, bo organizm sam radzi sobie z pozbywaniem się toksyn. Sceptycznie podchodzi też do modnej ostatnio diety 16:8, podczas której jemy tylko przez 8 godzin, a przez pozostałe 16 pościmy. – Są osoby, które muszą jeść częściej, a mniej. Mitem jest też niejedzenie po 18. Ostatni posiłek powinno się spożyć na dwie godziny przed pójściem spać. Jeśli ktoś zasypia o pierwszej w nocy, nie powinien kłaść się do łóżka ze ssaniem w żołądku. Będzie głodny, wkurzony i w końcu wróci do starych nawyków. Ponadto nasz organizm przystosowuje się do restrykcyjnych warunków. Gdy jesteśmy na diecie niskokalorycznej, włączy tryb oszczędnościowy i spowolni metabolizm. W efekcie zamiast chudnąć, możemy wręcz zacząć tyć. Podobnie z głodówkami, przez które organizm traci rezon. Do tej pory dostawał energię, której nagle brakuje. Pojawiają się ból głowy, rozdrażnienie. I nie jest to efekt oczyszczania z toksyn, tylko reakcja na głód, bo mózg potrzebuje glukozy. – Jeśli już decydujemy się na taki detoks, to zamiast się głodzić, lepiej przez kilka dni jeść tylko warzywa i owoce. Dzięki temu odciążymy układ pokarmowy, nie fundując sobie terapii szokowej – radzi dietetyczka.

Jej zdaniem nie ma co też przesadnie demonizować cukru.– Mówi się, że to on powoduje próchnicę, cukrzycę. Ale żadna z tych chorób nie jest bezpośrednio skorelowana z cukrem, tylko z błędami dietetycznymi. Według zaleceń WHO 10 proc. energii spożywanej w ciągu dnia (czyli około 200 kcal) może pochodzić z cukrów prostych. To one są też głównym źródłem energii dla pracy mózgu i mięśni, zwłaszcza gdy czeka nas wysiłek, fizyczny lub intelektualny. W ograniczonych ilościach mogą być więc częścią zbilansowanej diety – mówi dietetyczka. I dodaje, że odchudzanie zaczyna się w głowie. – Słowo „dieta” kojarzy się z głodem, wyrzeczeniami, ascezą. Warto jednak pamiętać, że po łacinie oznacza styl życia. Jeśli chcemy odchudzić się przed ślubem czy wakacjami, to cel jest krótkoterminowy i taki będzie efekt. Im większy rygor sobie narzucamy, tym gorzej. Wszystko koncentruje się wokół jedzenia, zakazów, nakazów, co wywołuje frustrację. A chodzi o to, by nie dać się zwariować i normalnie żyć – podsumowuje
Agnieszka Piskała.

IDEAŁ W ROZMIARZE XS

W czasach Instagrama i kultu bycia fit trudno jednak nie zwariować. Znaczna większość kobiet uchodzących za współczesny wzorzec sukcesu i piękna nosi rozmiar XS (i jest na diecie). Ikona lat 90. Kate Moss twierdziła, że nic nie smakuje tak dobrze jak świadomość bycia szczupłym. A psycholog Katarzyna Korpolewska mówi, że już w XVI-XVII wieku kobiety wolały być szczuplejsze, bo dzięki temu uchodziły za młodsze, w końcu smukła sylwetka kojarzy się z dziewczęcością. Dziś szczupłość nie tylko wpisuje się w kanon urody, jest wręcz obowiązkiem i synonimem dbania o siebie. – Wystarczy, że ktoś przytyje kilka kilo, i już się mówi, że się zapuścił – dodaje Katarzyna Korpolewska. Ponadto otyłość często koreluje z niskim wykształceniem i pozycją społeczną. Szczupła sylwetka staje się więc symbolem przynależności do elity i oznaką samokontroli. Nadwaga – przejawem słabości, porażką i anomalią, za którą grozi wykluczenie czy wręcz kara.

MAGICZNE PIĘĆ KILO

Tylko że bardzo łatwo przekroczyć granicę między faktycznym dbaniem o siebie a obsesją, zwłaszcza gdy ma się niską samoocenę. Z badań WHO wynika, że aż 61 proc. polskich piętnastolatek uważa się za zbyt grube, przy czym prawie połowa z nich nie ma nadwagi. Nie lepiej jest w grupie dojrzałych kobiet – tylko cztery Polki na 100 uważają się za atrakcyjne. Co ciekawe, niezadowolenie z własnego ciała rośnie wraz ze wzrostem znaczenia i roli kobiet w życiu publicznym. Już w 1991 roku Naomi Wolf w książce „Mit urody” pisała, że aż 1/3 Amerykanek za swój główny cel życiowy uważa zrzucenie wagi, najlepiej około 5 kg. – Mamy
więcej władzy, lepiej zarabiamy, ale pod kątem samooceny jesteśmy znacznie mniej wyzwolone niż nasze babki
– komentuje
Katarzyna Korpolewska.I konsekwentnie próbujemy ją sobie podbijać, zbijając wagę. – Wiele kobiet myśli, że jeśli nie są z siebie zadowolone, to powinny schudnąć. Ale nasza wartość nie zależy od tego, ile ważymy. Utrata wagi niekoniecznie będzie oznaczała, że polubimy siebie i poczujemy się dobrze we własnej skórze – mówi psycholog. O tym, że rozmiar XS nie gwarantuje szczęścia, przekonują też modelki plus size, m.in. Iskra Lawrence i La’Tecia Thomas. Zachęcają też do dbania o siebie, zdrowego odżywiania, regularnych ćwiczeń i słuchania własnego organizmu. Bo to on, bez względu na wagę czy rozmiar na metce, najlepiej wie i sygnalizuje nam, czego potrzebuje. I wcale nie jest to najmodniejsza dieta cud.

_________

W ELLE.pl na co dzień informujemy Was o trendach, stylu życia, rozrywce. Jednak w tym ciężkim czasie część redakcji pracuje nad treściami skupionymi wokół sytuacji w Ukrainie. Tutaj dowiecie się jak pomagać, sprawdzicie gdzie trwają zbiórki i przeczytacie co zrobić, aby zachować równowagę psychiczną w tych trudnych okolicznościach: pomoc dla Ukrainy