Mieszkanie w gdyńskiej kamienicy

Bliskość morza, Molo Południowe, port, Kępa Redłowska, Gdynia Design Days, domy na Świętojańskiej, zupa rybna z widokiem u F.Minga - jest wiele powodów, za które można lubić Gdynię. Polubili ją również Justyna Hys-Bochińska i Ignacy Bochiński. Swoje miejsce na ziemi znaleźli na ostatnim piętrze modernistycznej kamienicy z 1937 roku. Dobrze zachowana klatka schodowa, mosiężne balustrady i elegancka posadzka są zapowiedzią tego, co czeka nas w samym mieszkaniu. Justyna Hys-Bochińska jest architektką. Świadoma modernistycznego dziedzictwa Gdyni chciała ten styl zachować także w swoim mieszkaniu. Dla siebie i swojego partnera stworzyła dom, w którym elementy modernistyczne spotykają się więc z tymi współczesnymi. Sporo miejsca zajmuje w tej przestrzeni także sport, ale o tym za chwilę...

Czytaj także: Co zjeść i zobaczyć na weekend w Gdyni?

Aranżacja mieszkania w kamienicy

Mieszkanie w gdyńskiej kamienicy ma około 100m2. - Oryginalnie składało się z trzech obszernych pokoi oraz pięciu mniejszych pomieszczeń, które mimo swojej wysokości nie oddawały poczucia przestronności. Układ funkcjonalny został zmodyfikowany, połączyłam 4 osobne pomieszczenia w jedną dużą przestrzeń, w której dziś znajduje się salon z kuchnią i jadalnią. Przestronna sypialnia, gabinet, pokój gościnny, łazienka oraz spiżarnia to pozostałe pomieszczenia w prawie stu metrowym mieszkaniu - objaśnia Justyna Hys-Bochińska. Baza tego wnętrza? Odrestaurowany, oryginalny parkiet, białe ściany, ciepłe odcienie drewna oraz obicia i zasłony połączone w harmonijny sposób. Naszą wycieczkę rozpoczynamy od strefy dziennej. Stanęła tu jasna kanapa z miękkimi poduchami, stolik kawowy i czarna komoda rtv. Wyróżniają się jak fotel vintage Charlesa Eamesa oraz oryginalne grafiki na ścianach. Na regałach oprócz książek, pamiątek i wazonów stanęły także... deskorolki. To wszystko znalazło się w towarzystwie żywej zieleni (palmy, fikusy, monstery i inne pięknie utrzymane kwiaty doniczkowe). 

Kuchnia z brązową zabudową

Na wprost tej przestrzeni znalazła się kuchnia z brązową zabudową, beżowymi blatami i złotymi gałkami. Pod oknem stanął tu czarny okrągły stół, a wokół niego zgromadzono również krzesła od polskiej marki The Good Living&Co. Na odkrytej półce gospodarze umieścili ulubione kuchenne dodatki: komplet retro kubeczków, kamienny moździerz, obrazek. Sporo dzieje się tu na podłodze - zachęcamy do rzucenia okiem na kafle lastryko.

Sportowe życie

Przez przeszklone drzwi stanowiące bezpośrednie nawiązanie do gdyńskiego modernizmu wchodzimy do gabinetu. Mamy tu stanowisko do pracy (biurko plus kultowy fotel biurowy Wilkhahna). Po przeciwnej stronie projektantka urządziła miejsce na przechowywanie sprzętu sportowego. - Aktywność fizyczna jest bardzo ważnym elementem naszego życia, oboje uprawiamy wiele sportów wodnych (surfing, wakesurfing czy kite) oraz zimowych (narciarstwo, snowboard). To właśnie wspólne pasje nas połączyły, dzięki nim wzajemnie się motywujemy i rozwijamy. Kiedy mieszkaliśmy parę lat temu w Warszawie, dużo podróżowaliśmy po świecie ze względu na poszukiwania odpowiednich warunków wiatrowych, śniegu czy fal. Podczas pandemii musieliśmy jednak zaprzestać wyjazdów do innych krajów, dla własnego well-being postanowiliśmy się więc przeprowadzić. Gdynia była oczywistym wyborem. Łączy dla nas dwa kluczowe aspekty: zalety życia w mieście, z piękną modernistyczną architekturą i dostępem do kultury, oraz bliskość natury. Odległość do najbliższych 'spotów' kitesurfingowych (20 minut) czy surfingowych (50 minut) jest też ogromnym atutem lokalizacji. Ważne było dla nas zaprojektowanie przestrzeni, która będzie funkcjonalna, a nasz sprzęt sportowy będzie jej ozdobą. Taki 'surf shack' w centrum miasta - z pasją tłumaczy nam Justyna.  

ONI Studio

Czytaj też: Mieszkanie w sercu Gdyni. Wśród inspiracji modernizm i portowy koloryt

Aranżacja strefy prywatnej

Czas na odwiedziny w sypialni. W oko wpadają od razu fantazyjnie wybarwione fronty szaf. Łóżko pochodzi z wyprzedaży garażowej zorganizowanej przez rodzinę gdyńskiego marynarza. Projektantka odnowiła je według własnego pomysłu. Kolejny hit? Gobelin (oryginalnie koc) od SlowDown Studio. Stąd już blisko do łazienki. Tu znowu natrafiamy na płytki lastryko zmiksowane z szarym gresem i kremowymi Zellige. Do tego drewniana szafka pod umywalkę, złote baterie i kinkiety, duże lustro. Widok suszącej się w strefie prysznicowej pianki nie zaskakuje.  

Zobacz też: Wnętrze tygodnia: dwupoziomowe mieszkanie w Gdyni