ELLE.pl: Należysz do drużyny biegowej ASICS FrontRunner, ale wiem, że Twoja historia ze sportem wcale nie zaczęła się od biegania. Kiedy i jak zakochałaś się w tym sporcie?  

Dominka Kłoda: Moja przygoda ze sportem nie zaczęła się od biegania i tak naprawdę nie pamiętam kiedy i jak dokładnie się zaczęła. Dzięki moim rodzicom od najmłodszych lat próbowałam swoich sił w różnego rodzaju aktywnościach. Myślę, że to właśnie te wczesne dziecięce początki sprawiły, że\ do dziś uwielbiam sport. Punktem zwrotnym było rozpoczęcie treningów tanecznych. To naprawdę przez długi czas było całym moim życiem. Jednak po wielu latach występów scenicznych nadszedł czas na spróbowanie czegoś nowego. Chociaż wtedy jeszcze nie postrzegałam tego, jako coś, z czym na poważnie będę wiązać swoją dalszą, sportową drogę.

Najpierw truchtałam przed wyjściem do szkoły, później pomiędzy treningami tanecznymi – dla oczyszczenia umysłu, oderwania się od codziennej, treningowej rutyny. Później okazało się, że bieganie jest dla mnie swego rodzaju terapią i uwolnieniem od presji, jaką miałam na sobie przez wyjazdem na Mistrzostwa Świata. I chyba właśnie tak to się zaczęło.  

Kiedy poczułaś impuls, żeby buty od tańca zmienić na te do biegania? 

Złożyło się na to kilka czynników. Kiedy wyjechałam na studia nie miałam już warunków i miejsca, by móc nadal tańczyć. Później pojawiły się problemy ze stawami skokowymi, które wykluczyły mnie z treningów i startów. Na swoje ostatnie Mistrzostwa pojechałam na pierwszym roku studiów i później podjęłam decyzję, że robię sobie przerwę. W tym czasie poświęciłam się bieganiu, chociaż serce wciąż ciągnęło do sceny. Ostatecznie kupiłam swój pierwszy zegarek, który miał więcej funkcji niż stoper i postanowiłam, że w stu procentach poświęcam się treningom biegowym.  

Początki były łatwe? 

Te „pierwsze” początki, kiedy truchtałam wokół osiedla przed zajęciami szkolnymi były łatwe. Początki z poważnym planem treningowym były już nieco bardziej wymagające – taniec i bieganie to zupełnie inny charakter wysiłku. Jednak sport od najmłodszych lat pozwolił mi na wypracowanie żelaznej dyscypliny, którą mam do dziś. Jeśli już się czegoś podejmuję, poświęcam temu całą swoją uwagę i energię. Tak też było z bieganiem.

Jasne, że były dni, kiedy zupełnie mi się nie chciało i trening był ostatnią rzeczą, na którą miałam ochotę. W sumie dziś też są takie dni, ale przecież takie jest życie – pełne wyborów.  

Dużo osób podkreśla, że bardzo ważna jest systematyczność. Masz swoją ulubioną rutynę, która wyznacza Ci rytm dnia? 

Jasne! Chociaż mój tryb życia jest bardzo intensywny, na co dzień dużo się u mnie dzieje i często mam wrażenie, że powinnam być w dwóch miejscach jednocześnie. Dlatego mam swoje rutyny, które pozwalają mi się w tym wszystkim odnaleźć i zachować spokój. Przede wszystkim nie ruszam się z domu bez śniadania. Dobre śniadanie i zielona herbata z rana to coś, na co znajduję czas nawet jeśli wstaję bardzo wcześnie. Trening przed południem, jeśli pozwala mi na to praca to kolejny punkt obowiązkowy. Wieczorem stawiam na wyciszenie organizmu, czytam, do tego często przed snem lubię się trochę poruszać – bez konkretnego planu, słuchając własnego ciała. Ja nazywam to ruchem spontanicznym, czasami jest to kilka pozycji rozciągających, czasem kilka ćwiczeń oddechowych, zupełnie na luzie.  

Masz jakieś rady dla początkujących biegaczy, które pomogły również Tobie? 

Być cierpliwym, bo progres nie przyjdzie z dnia na dzień, a jeśli już przyjdzie, to później znów sobie gdzieś pójdzie i trzeba będzie za nim gonić. Najważniejsze to polubić sam proces, samo dążenie do celu, a nie tylko cel sam w sobie.

Wiem, że na początku może to być trudne, ale ja tej cierpliwości też wciąż się uczę i ze spokojną głową patrzę w przyszłość, bo wiem, że ciężka praca na treningach zawsze wraca z podwójną mocą. 

Wnioskując po Twoim zawodzie, imponujących osiągnięciach i przepięknych zdjęciach z treningu (też tak chcemy!) jesteś ciągle w ruchu. Co dodaje Ci energii na co dzień? 

Tak, jestem ciągle w ruchu, ale czasem lubię się zatrzymać i to chyba też od jakiegoś czasu stało się moją rutyną: zatrzymać się i po prostu nie robić nic. W tej zabieganej rzeczywistości często bywamy przebodźcowani, często może nas też przytłaczać presja otoczenia, że „trzeba ciągle być w ruchu”, ciągle coś robić… A zapominamy, że gdzieś w środku tej gonitwy trzeba też odpocząć i to wciąż jest jak najbardziej ok.  

Na co dzień energii dodają mi ludzie, którzy każdego dnia pojawiają się wokół, dobre jedzenie i właśnie (o ironio) treningi. Poza tym umiejętność wyciszenia się po całym, intensywnym dniu, daje pewność, że rano obudzę się zregenerowana i gotowa do dalszego działania.  

Ulubiony sposób na zadbanie o siebie po długim treningu? I metoda na kryzysy - każdy z nas je przeżywa i całe szczęście coraz głośniej o tym mówimy. Co robisz w chwilach kiedy wszystkiego jest po prostu za dużo? 

Sposób na zadbanie o siebie po dobrym treningu to pełnowartościowy posiłek i sen. Chociaż na to drugie nie mogę sobie pozwalać na co dzień (tuż po treningu), to posiłek jest obowiązkowy! Kryzysy? Chyba nikt ich nie lubi, ale tak, jak mówisz – każdy z nas je przeżywa. I całe szczęście, bo dzięki temu bardziej doceniamy sukcesy! Nawet te najmniejsze.

Sport to właściwie pokonywanie kryzysu za kryzysem.

Kiedy wszystkiego jest za dużo, po prostu zatrzymuję się, robię wszystko co w mojej mocy, by najzwyczajniej odpocząć. W takich chwilach lubię zmieniać otoczenie, wyjeżdżać, nawet na jeden czy dwa dni. Dziś podróże są trochę utrudnione, ale czasem nawet pójście na samotny spacer pomaga. Staram się też nie dusić w sobie emocji. Chociaż płacz wciąż przez wiele osób jest oznaką słabości nie należy się go wstydzić, to też często pomaga.  

Osiągnęłaś już wiele więc na pewno nie boisz się mierzyć wysoko- jakie marzenia są na Twojej „bucket list”? 

Tak, to prawda, lubię mierzyć wysoko… Za to nie lubię mówić o marzeniach, bo jestem z tych, którzy dokładnie precyzują je w głowie i nagle, pod wpływem impulsu zaczynają je spełniać. Na co dzień jestem typem marzycielki, więc naprawdę dużo o tym myślę, ale z drugiej strony każde marzenie traktuję jako swego rodzaju zadanie do wykonania. Na pewno chciałabym zobaczyć każdy zakątek świata (bo ciekawość świata to moje drugie imię).

Na koniec tej długiej podróży pobujać się na słynnej huśtawce nad przepaścią w Ekwadorze. Skoczę ze spadochronem, rozwinę swoją markę i będę biegać naprawdę szybko. Te mniej przyziemne pozostawię dla siebie.

Jak dobrać buty do biegania? 

Z Dominiką miałyśmy okazję rozmawiać przy okazji tworzenia wspólnego projektu. Przygotowywałyśmy się razem do rozpoczęcia wiosennego sezonu biegowego - nasz film znajdziecie w sekcji "ELLE Sport"! Jeśli jednak wciąż nie wiecie jak wybrać odpowiednie buty do biegania, to na eobuwie.pl ruszyła kampania tworzona we współpracy z marką ASICS. Teraz, dzięki specjalnemu quizowi dobór butów sportowych jest jeszcze prostszy - system w oparciu o udzielone odpowiedzi wskazuje konkretne modele, dostępne w ofercie sklepu. Link do biegowego asystenta online eobuwie.pl x ASICS znajdziecie TUTAJ.