PIĘKNA W PÓŁ GODZINY

KAMILA SZCZAWIŃSKA modelka
Sztuczki stylizacyjne podpatrzyłam na wybiegach. Zaczęłam karierę modelki w wieku 16 lat. Wcześniej mieszkałam na wsi, jeździłam konno, chodziłam w glanach i wielkich swetrach. Zakochałam się w kobiecej modzie za kulisami pokazów Ralpha Laurena. Występowałam w jego kampaniach reklamowych, a on nazywał mnie polską księżniczką. Sztuki metamorfozy nauczyłam się u Diora i Christiana Lacroix. Choć nie uważam się za ikonę stylu, polegam na intuicji. Nigdy nie włożę sukienki, w której czuję się przebrana. To mit, że wielkie wyjście kosztuje fortunę. Sama się ubieram, czeszę i maluję. Lubię proste sukienki, naturalny makijaż i rozpuszczone włosy. Inwestuję za to w zabiegi pielęgnacyjne w zaprzyjaźnionej klinice na warszawskich Kabatach. Dwa razy w miesiącu chodzę na piling kawitacyjny, a codziennie używam kremu Avène Hydrance Optimale Riche. Do gali szykuję się w 30 minut. Mam dwoje małych dzieci, które chcą się bawić, a nie patrzeć, jak wdzięczę się przed lustrem. Ubranie jest jak druga skóra. Kupuję albo wypożyczam sukienki od Bohoboco, Mariusza Przybylskiego, duetu Paprocki & Brzozowski. Mam swoje zasady. Nigdy nie włożę naturalnego futra, nie znoszę asymetrii ani eksponowania biustu. Podkreślam atuty: szczupłe nogi i delikatną cerę.

Guess, kolczyki Orlovsky" src="/uploads/media/default/0001/78/tuz-przed-wielkim-wyjsciem-anna-czartowyska-niemczycka-fot-adam-plucinski-sukienka-i-buty-marciano-guess-kolczyki-orlovsky.png" alt="" width="809" height="537" class="img-responsive img-old">

Tuż przed wielkim wyjściem: Anna Czartowyska-Niemczycka, fot. Adam Pluciński/ Move

sukienka i buty Marciano Guess, kolczyki Orlovsky

TAJNA BROŃ KOBIECA
ANNA CZARTORYSKAaktorka
Praktyka czyni mistrza. Kiedyś stresowałam się przed każdym większym wyjściem. Teraz traktuję je jak kolejne role. Najważniejszy jest dla mnie komfort. Nawet w najpiękniejszych, ale niewygodnych szpilkach nie będę wyglądała na szczęśliwą. Mam zawsze przygotowanych kilka stylizacji na różne okazje, żeby nie szukać czegoś w ostatniej chwili. Ubiera mnie włoska marka Marciano Guess, której od roku jestem ambasadorką w Polsce. W jej kolekcjach dużo jest minisukienek, wysokich obcasów, nasyconych kolorów. Dodają mi pewności siebie i południowego żaru. Stylistka Zosia Ślotała zrobiła w mojej szafie totalną rozróbę. Nauczyła mnie miksować rzeczy, o których wcześniej nie pomyślałam, że mogą do siebie pasować. Jednak oprócz stylistki warto poradzić się też swojego mężczyzny. Mój mąż widzi we mnie kobietę, a nie tylko piękne ciuchy. Przed galą w atelier Sylwii Kiliś robię ekspresowo maseczkę, fryzurę i makijaż. Czasami jeżdżę też do Atelier Stylissimo albo na Piękną 22 na manikiur. Humor najbardziej poprawia mi filiżanka kawy. Jestem zwolenniczką dress code’u. Na przyjęciach okazujemy szacunek gospodarzom, ubierając się z klasą. Wolę być ubrana odrobinę zbyt elegancko, niż szokować nonszalancją. Jeśli chcę wyglądać swobodniej, na sukienkę narzucam skórzaną kurtkę albo sweter, rozpuszczam lub związuję włosy. Czasami zmieniam zdanie i przebieram się tuż przed wyjściem. Wtedy sprawdzą się mała czarna, szpilki, ulubiona biżuteria. Dbam o to, żeby zawsze mieć dobry biustonosz i halkę. Dzięki nim wieczorowa suknia będzie się pięknie układała na sylwetce. Jeśli zostało mi tylko pięć minut do wyjścia, wkładam szare dżinsy i żakiet. Nie zapomnę dwóch sukni, które miałam na sobie na balach TVN. Czarna koronkowa w stylu Dolce & Gabbana była przerobioną suknią mamy z lat 80., a drugą, w kwiatowy wzór, uszyto specjalnie dla mnie w atelier Marciano Guess w Mediolanie.