Halsey szczerze o aborcji

Kontrowersyjna decyzja Sądu Najwyższego, który orzekł, że obala wyrok w sprawie Roe vs. Wade z 1973 r. gwarantujący prawo do aborcji, wywołała w Stanach Zjednoczonych wiele protestów oraz stała się tematem do szerokiej dyskusji. Głos w tej sprawie zabrała także Halsey, która zdecydowała się na szczere wyznanie. 27-letnia piosenkarka ujawniła, że aborcja "uratowała" jej życie.

"Poroniłam trzy razy przed moimi 24 urodzinami. Wydawało się to okrutną ironią, że mogłam zajść w ciążę z łatwością, ale zmagałam się z utrzymaniem ciąży. Jedno z moich poronień wymagało 'opieki po porodzie', delikatnego sposobu na powiedzenie, że będę potrzebowała aborcji, ponieważ moje ciało nie mogło całkowicie przerwać ciąży samodzielnie i ryzykowałabym przejście w sepsę bez interwencji medycznej. Podczas tego zabiegu płakałam. Bałam się o siebie i byłam bezradna. Byłam zdesperowana, aby zakończyć ciążę, która zagrażała mojemu życiu" - opowiedziała Halsey w wywiadzie dla Vogue.

Mimo tych dramatycznych przeżyć, artystce udało się zajść w ciąże i urodzić dziecko. Halsey powitała syna Endera w lipcu 2021 roku z partnerem Alevem Aydinem. Artystka została zapytana także o to, co myśli o decyzji Sądu Najwyższego. Piosenkarka podkreśliła, że jej stanowisko w sprawie aborcji nie zmieniło się, nawet po urodzeniu dziecka. Artystka wspiera protesty przeciw tej decyzji oraz popiera ruchy na rzecz legalizacji aborcji.

„Moja aborcja uratowała moje życie i dała drogę mojemu synowi, aby mógł mieć swoje. Każda osoba zasługuje na prawo do wyboru. Będę trzymać mojego syna na jednym ramieniu, a drugim walczyć ze wszystkich sił” - powiedziała Halsey.