Podczas wpisywania w Google imienia „Robert” jego nazwisko pojawia się jako trzecie w kolejności „De Niro” i „Redford”. od pierwszej większej roli w „Harrym Potterze”, Robert Pattinson jest po prostu rozchwytywany. Sławę przyniosła mu saga „Zmierzch” z rolą romantycznego, groźnego wampira Edwarda Cullena. Pojawił się w kilkunastu ważnych filmach: „Wodzie dla słoni”, „ Cosmopolis ”, „Zaginionym mieście Z”, czy docenionym „The Lighthouse”. Na premierę czekają „Tenet” i oczywiście „Batman”.

Co byś powiedział nauczycielom, którzy zniechęcali cię do udziału w zajęciach kółka teatralnego?

Robert Pattinson: Jestem zadowolony, że tak uważali, bo wtedy bardzo mnie to rozgniewało. Właśnie dlatego zacząłem szukać teatru poza szkołą. Potem znalazłem agenta. To by się nie zdarzyło, gdybym grał tylko w szkolnym teatrzyku.

Zdążyłeś nakręcić 34 filmy i seriale w ciągu 15 lat. Wciąż znajdujesz radość w tej pracy?

Teraz mam jej nawet więcej! im więcej robisz, tym bardziej się uczysz, a w twoim umyśle otwierają się nowe drzwi. Kiedyś myślałem, że aktorstwo to test, w którym nie możesz zawieść. I tak faktycznie może być, ale nie ma sensu tyle o tym myśleć. Jeśli oderwie się od myślenia o wyniku, zaczyna się po prostu cieszyć tym, co się robi. Nie tylko w aktorstwie.

Czy możesz już wybierać wśród ciekawszych ról?

Tak. im jesteś starszy, tym więcej umiesz i wreszcie możesz na równych prawach rozmawiać z reżyserem. Wtedy praca zamienia się we współpracę i powstaje więcej kreatywnych pomysłów. Kiedy jesteś młodszy, masz mentalność dzieciaka ze szkoły. Ktoś mówi ci, co masz robić. Wtedy możesz to zrobić lub powiedzieć „nie”. Nie ma jednak miejsca na partnerską dyskusję.

PRZECZYTAJ TEŻ: Najlepsze komiksy z Batmanem [CHMIELARZ DLA ELLEMAN]

Czytasz o sobie komentarze w internecie?

Czytam, kiedy do kin wchodzi mój film.

A kiedy źle piszą, bardzo cię to dotyka?

Kiedy byłem młodszy bolało mnie to bardzo. Ale później zauważyłem, że czytanie negatywnych komentarzy dziwnie uzależnia. Wciąga bardziej, niż czytanie dobrych. Możesz przeczytać sto dobrych i jeden zły i będziesz myśleć właśnie o tym złym. Kiedy to do mnie dotarło, przestałem się mocno przejmować.

A jeśli negatywny komentarz o twojej pracy wysyła ktoś, na kim ci zależy?

To się rzadko zdarza. Myślę, że pomaga w tym moje zamierzone odosobnienie. Fajnie jest nie istnieć na Instagramie. Wtedy wiele niemiłych rzeczy po prostu cię omija.

Uważasz się za millenialsa? Masz 34 lata.

Myślę, że mentalnie bliżej mi raczej do wcześniejszego pokolenia. Millenialsi przywiązują ogromną wagę do mediów społecznościowych, a dla mnie są one nieważne. Raczej mnie denerwują. nie widzę powodu, aby publikować coś o sobie, albo robić sobie zdjęcia i je wstawiać potem do sieci… To po prostu wydaje mi się niepotrzebne, a nawet szalone.

Ostatnio zrobiłeś wiele filmów. Wkrótce nowe premiery: „Tenet” Christophera Nolana i później dawno zapowiadany „Batman”. Czy możesz o nich powiedzieć?

Nie mogę jeszcze wiele powiedzieć o „Tenet” ani o „Batmanie”. Zresztą nawet niewiele sam wiem! „Tenet” ma być w kinach latem tego tego roku. Zdjęcia do „Batmana” wystartują dopiero pod
koniec roku.

Chętnie przyjąłeś propozycję tej roli?

Tak. Bardzo chciałem to zagrać. Zawsze marzyłem o różnorodności w tym zawodzie. Po kilku bardziej kameralnych filmach chciałem zagrać w superprodukcji i chyba ściągnąłem je myślami. Nagle pojawił się Chris Nolan z „Tenet” i Matt Reeves z „Batmanem”. Obaj są naprawdę niesamowitymi i niezwykłymi reżyserami. Zgodziłbym się zagrać każdą rolę w ich filmach.

Dużo ostatnio trenujesz. Czy to już przygotowania do roli Batmana?

Tak. Każdego dnia idę na trening. Jeśli danego dnia pracuję, to idę po zdjęciach. Buduję sylwetkę (śmiech). To jest fajne, ponieważ nigdy wcześniej nie byłem tak super umięśnionym, dużym facetem.

Bardzo umięśniony może nie byłeś, ale na tyle przystojny, że od lat jesteś twarzą Dior Homme...

Zacząłem tę współpracę w 2012 roku. Nigdy wcześniej nie myślałem o graniu w reklamie, kiedy jednak spotkałem ekipę z Diora, od razu ich polubiłem. Mili, fajni ludzie. To mnie otworzyło na ten projekt. No i Dior to Dior! Zapytałem, czy moglibyśmy pracować z Romain Garras. I usłyszałem: „ Jasne! Bardzo dobry pomysł!” To świetna współpraca. Z niecierpliwością czekam na każdy rok. Granie w filmach reklamowych to też aktorstwo, ale bez dwudziestu godzin na planie i wyczerpania. To najlepsza praca jaką kiedykolwiek miałem.

Lubisz odkrywać nieznanych szerzej artystów. Podczas kręcenia nowego „Dior homme” pracowałeś z Guillaume and Jonathan Alric. Jak ich poznałeś?

Spotkałem ich w Cannes w 2018 roku (byli DJ-ami na imprezie filmu „Good Time”). Spodobała mi się ich muzyka i tym bardziej cieszy, że Dior chciał wejść w taką współpracę!

W reklamie tańczysz i w tym tańcu wyglądasz jak szalony. Lubisz taniec? Miałeś jakieś lekcje przed nagraniem?

Tequila i to wszystko! Podczas nagrania byłem sam, wokół mnie była tylko ciemność. Przypomniałem sobie wtedy, że w sumie zawsze byłem bardzo nieśmiały w tańcu. A tu takie wyzwanie. Kiedy więc wreszcie zatańczyłem, poczułem, że coś w sobie przełamałem. Jakiś opór, jakiś wstyd. Teraz wreszcie mogę tańczyć przed ludźmi! Poszedłem kilka tygodni później na imprezę i bez obaw wszedłem na parkiet. I tańcząc, miałem jedną myśl: „jest OK”.

Jak się czujesz widząc siebie na bilbordzie Dior?

Nie uwierzysz, ale nigdy go nie widziałem. Zawsze chodząc po lotniskach zastanawiam się dlaczego to plakat z Johnnym Deppem wisi, a mój nie! Zawsze widzę tylko Johnny’ego Deppa! (śmiech).

Jak dbasz o siebie? Jakaś dieta, rytuał pielęgnacyjny?

Myślę o tym, co jem. Kiedyś jadłem pizzę o trzeciej nad ranem, ale staram się już tak nie robić.

Julia Roberts powiedziała, że dziennikarze nigdy nie pytają mężczyzn o ich zabiegi kosmetyczne, o nawilżanie skóry i takie tam. I że to niesprawiedliwe. Zatem, żeby było równouprawnienie, stosujesz kremy nawilżające?

Oczywiście. Kocham kremy nawilżające. Kiedy masz 30 lat musisz ich używać, inaczej będziesz wyglądał o 20 lat starzej.

A joga, relaksacja? Masz swój sposób na odprężenie?

Moim sposobem jest bieganie. Kiedy już nauczysz się robić to prawidłowo, jest to sposób na relaks lepszy niż cokolwiek innego. Oczyszcza umysł. Teraz doszła jeszcze jedna rzecz. Sen. Mam obsesję na punkcie snu. Poszukuję masek do spania, aplikacji do medytowania, olejków eterycznych… Uwielbiam wszystkie te rzeczy. I kocham moment zaśnięcia. Kiedy mam dobrą maskę do spania, mogę zasnąć w dowolnym miejscu. Na planie, w fotelu, zakładam maskę i natychmiast zasypiam.

Nie jesteś narkoleptykiem?

Może (śmieje się).

Porozmawiajmy o muzyce, co jest na twojej liście?

Daj mi zobaczyć… (otwiera Spotify na telefonie)… Czego słuchałem…, o… (wiadomość na ekranie) nie zapłaciłem ostatniego rachunku (śmieje się). Słucham dużo Arethy Franklin. To klasyka.

Klasyka? No proszę! A jak byś zdefiniował swój styl? Ubierasz się też klasycznie?

To zależy. Trochę klasyki z pewnością. Ale z butami sportowymi. Noszę Adidasy, te z serii współtworzonej przez streewearową markę z Londynu Palace, z 2015 roku. Już ich nie produkują, ale mam około 20 par butów o różnych kolorach i zakładam je każdego dnia. Wiele razy wydzwaniałem do firmy dopytują o zapasy. Jestem maniakiem na punkcie butów. Mam ustawione przypomnienia na eBayu i dostaję powiadomienie, kiedy tylko przyjdą w moim rozmiarze. Kupuję je natychmiast.

Jesteś dzisiaj ubrany cały na czarno, ale widzieliśmy cię na czerwonych dywanach w ekstrawaganckiej pelerynie.

Lubię nosić szalone rzeczy i myślę, że gdyby nie owa współpraca z Diorem, byłbym mniej śmiały w noszeniu ekstrawaganckich rzeczy. Kolekcja stworzona przez Kim Jones jest super i bardzo mnie ośmieliła do modowych eksperymentów (Robert Pattinson jest także pierwszą osobą wybraną do Dior Homme Ready-to-wear).

Czy miałbyś opory by nosić kolor różowy?

Kiedy kilka lat temu byłem ogolony na łyso, zakładałem dużo różowych ubrań. Bo dobrze kontrastowały z moją głową. Kiedy masz jednak długie farbowane blond włosy, zestawienie ich z różem sprawia, że nabierasz stylu Miami Vice. Tymczasem z ogoloną głowę można nosić nawet spódnicę.

Wyznałeś kiedyś, że miałeś obsesję na punkcie Kate Moss i Jane Fondy, gdy byłeś młody. spotkałeś je w końcu?

Jane Fondy jeszcze nie, ale Kate Moss tak. Jest aktywistką, jak ja.

Współpracujesz z Go Campaign. Jak działacie?

To organizacja pozarządowa, która poprawia życie sierot i osób bezbronnych oraz dzieci na całym świecie. Organizują aukcje i przekazują pieniądze potrzebującym. Ostatnio zbudowali szkołę w Kambodży. To mała organizacja charytatywna, ale niezwykle prężna. W ciągu ostatnich 5 lat bardzo się poszerzyła jej działalność.

Jest szkoła Roberta Pattinsona?

Tak. I każdego roku się rozrasta! Jestem z tego dumny.

Masz jakieś autorytety?

Myślę, że ciało mówi, jak ma się żyć. Trzeba go tylko posłuchać. Oglądałem film dokumentalny o Amy Winehouse. Tony Bennett powiedział w nim takie zdanie: „Życie samo pokazuje, jak żyć, jeśli żyjesz wystarczająco długo”. Uderzyło mnie to. Z wiekiem ciało będzie mówić, co jeść, co robić, powie wszystko. Jeśli coś ci nie służy, przestań to robić! I wtedy będziesz czuć się dobrze.

Jak widzisz siebie za 10 lat?

Chciałbym mieć firmę producencką. Może uda mi się nagrać płytę. Lubię robić długoterminowe plany. Dobrze jest mieć plan. To klucz do szczęścia. Wtedy wszystko, co robisz prowadzi do celu.

PRZECZYTAJ TEŻ: Michael Keaton wróci do (niewielkiej) roli Batmana

  • NA SKRÓTY

Co najbardziej cenisz w swoich znajomych?

Pozytywne nastawienie. Nie lubię ludzi, którzy narzekają. To naprawdę denerwujące.

Twoja największa wada?

Odkładanie spraw na później.

Twój pomysł na szczęście?

Przebywanie z kreatywnymi ludźmi. Najciekawszy jest zawsze początkowy etap pracy, kiedy wszyscy są bardzo entuzjastyczni.

Twój pomysł na nieszczęście?

Ludzie, o których się martwisz i rzeczy, w których nie możesz im pomóc. A to się często powtarza, jak w pętli czasu. Niemoc przełamania takiego stanu jest nieszczęściem. Jak ten film z Billem Murrayem, „Dzień Świstaka”.

Jeśli nie sobą, kim byś był?

Prawdopodobnie psem. Myślę, że w następnym życiu prawie na pewno nim będę.

Twoi bohaterowie w życiu?

Wraz z wiekiem coraz bardziej doceniam moich rodziców. Ale kiedy byłem młodszy bohaterami mego życia byli... różni raperzy. Nie dbali o to, co myślą o nich inni ludzie. Imponowało mi to.

Ulubiony kultowy film?

Prawdopodobnie „Strach i wstręt w Las Vegas”.

Ulubiony serial?

„Prawo ulicy”. To serial telewizyjny o policji i przestępcach w Baltimore.

Reżyser, którego podziwiasz?

Claire Denis. Naprawdę ją podziwiam.

Ulubiona lektura?

Ostatnio czytam wiele komiksów o Batmanie. Podobała mi się też książka Christophera Hitchena „Śmiertelność”.

Ulubione danie?

Makaron. Spaghetti bolognese. Bardziej pasta niż burger.

Idealne wakacje?

Ze skrajności w skrajność. Na zmianę: aktywna wspinaczka lub leżenie w samotności na plaży.

Jaki naturalny talent chciałbyś mieć?

Taniec, na pewno.

Jedna rzecz, której nie możesz się oprzeć?

M&Ms. Jeśli przede mną jest M&Ms, po prostu nie mogę!

Jaki jest twoje najwcześniejsze wspomnienie?

Łamanie skał jako małe dziecko. Nie pamiętam, czy to zdjęcie czy wspomnienie.

Ulubione przekleństwo?

Prawdopodobnie „ch…”

Artykuł pierwotnie ukazał się w numerze ELLE MAN Lato 2020.