Wiele dyskusji wywołała swego czasu Kylie Jenner, idąc w zaparte w kwestii swoich ust. Gwiazda reality show „Z kamerą u Kardashianów” uparcie twierdziła, że nie ingerowała w rysy twarzy, a wyraźnie pełniejsze wargi zawdzięcza konturówce i pomadce. Większość fanów nie dała się przekonać, ale i tak dużą popularnością cieszył się tzw. „Kylie Challenge”, w ramach którego nastolatki próbowały powiększyć usta, posługując się... szklanką lub kieliszkiem. Akcja doprowadziła do wielu ubytków na zdrowiu, ale też świetnych wyników sprzedaży produktów do makijażu Kylie Cosmetics.

Kim Kardashian opowiedziała o swoim podejściu do medycyny estetycznej

Szczegółowej analizie poddawana jest także uroda starszej siostry Kylie. Chociaż Kim Kardashian zawsze uważana była za niezwykle urodziwą kobietę, to wiele osób podejrzewało, że na przestrzeni lat chętnie odwiedzała specjalistów. Do tego grona należała dziennikarka magazynu „Allure”, która spotkała się z Kim przy okazji premiery jej autorskiej linii kosmetyków. Jako że cała rozmowa obracała się wokół marki beauty, poruszono także kwestię rutyny pielęgnacyjnej i zabiegów, jakimi posiłkuje się bizneswoman. Kardashian została zapytana, czemu zawdzięcza swoją posągową twarz. Odrobinie botoksu” – odpowiedziała, wskazując na przestrzeń pomiędzy brwiami, po czym zaprzeczyła korzystaniu z wypełniaczy.

Nigdy nie wypełniłam policzków, ani nie powiększyłam ust. Nigdy nie przedłużyłam rzęs. […] Moje brwi są prawdziwe.

Zależy mi. Naprawdę zależy mi na dobrym wyglądzie” – kontynuowała – „Prawdopodobnie przejmuję się tym bardziej niż 90% ludzi na tej planecie. Nie jest to proste, kiedy jesteś mamą i pod koniec dnia czujesz się przemęczona albo musisz iść do szkoły, a ja mam do czynienia ze wszystkimi tymi rzeczami. Zabiegi upiększające wykonuję zwykle późno w nocy. Kiedy dzieci są już w łóżkach, ja robię zabiegi laserowe”.

Kim Kardashian w rozmowie o standardach piękna

Następnie wyznała, że jej priorytety i podejście do własnego wizerunku nieco się zmieniły. „Pogodziłam się z byciem nieperfekcyjną, a wcześniej tak nie było. Nienawidzę moich dłoni – są pomarszczone i obrzydliwe. Ale już nieco przeżyłam i zmieniłam tak wiele pieluch tymi rękami, przytulałam dzieci tymi dłońmi, więc akceptuję je. [Starzenie się] nie oznacza, że nie będę dążyła do perfekcji, ale doszłam do punktu, w którym myślę, że moje zdrowie jest ważniejsze niż cokolwiek innego”.

Kim Kardashian dodała, że zdaje sobie sprawę z zagrożeń, jakie niesie za sobą obsesja piękna. Przede wszystkim zależy jej na wyglądzie adekwatnym do wieku, a najbardziej chciałaby uniknąć przerysowanego efektu: „Nadchodzi chwila, w którym posuniesz się za daleko – za dużo wypełniaczy, zbyt dużo operacji plastycznych. Nie ma nic gorszego”.

Na koniec dziennikarka zapytała, czy jej rozmówczyni czuje się winna ustanawianiu nierealistycznych standardów piękna. „Jest tak wiele różnych standardów piękna – czy to Gwen Stefani, Jennifer Lopez, Marilyn Monroe. Kiedy byłam nastolatką, na topie były blondynki. Potem zobaczyłam Salmę Hayek, która była tak piękna, miała ciemniejsze włosy, ciemniejszą skórę i więcej krągłości. Wyglądała bardziej jak Kardashianka. Nigdy nie miałam takiego podejścia, że widzę gwiazdy w telewizji i wybieram sobie, kim chcę być. Zawsze mówiłam, aby być sobą, znajdować piękno we wszystkim”.