Kobiety znów łączą siły! Tym razem aktywistki nie organizują międzynarodowych marszy, wszystko dzieje się w internecie. O molestowaniu seksualnym mówi się od dawna, ale jak się okazuje niewystarczająco... Od kilku tygodni Stany Zjednoczone emocjonują się skandalem z udziałem Harveya Weinsteina. Słynny producent filmowy przez kilka dekad molestował asystentki pracujące w jego firmie, a także wschodzące talenty Hollywood zapraszając je do swojego pokoju hotelowego i proponując im np. "masaż". Wśród jego ofiar są m.in. Ashley Judd, Rose McGowan, Gwyneth Paltrow, Angelina Jolie, Cara Delevingne, Kate Beckinsale, Rosanna Arquette i Mira Sorvino. Po artykule z dnia na dzień Harvey Weinstein został zwolniony z firmy, której był współzałożycielem. Odeszła od niego żona projektantka mody i współzałożycielka marki Marchesa, Georgina Chapman (para ma dwójkę dzieci: 7-letnią córkę Indię Pearl i 4-letniego syna Dashiella Maxa Roberta). To był dopiero początek dyskusji.

Kolejne sławne kobiety ujawniają, że one również w przeszłości były ofiarami molestowania seksualnego. Podczas ostatniej imprezy amerykańskiego ELLE "Women in Hollywood" Jennifer Lawrence przyznała, że odbyła kiedyś rozmowę z pewnym producentem odnośnie restrykcyjnej diety, na którą laureatka Oscara miała przejść. Mężczyzna odpowiedział jej, że nie jest przecież gruba, tylko idealna do... zaliczenia (w org. "he thought I was perfectly 'f*ckable.'"). Aktorka nie chciała wcześniej o tym mówić ze względu na swoją karierę. Lista molestowanych w przeszłości gwiazd z dnia jest coraz dłuższa... Evan Rachel Wood, Björk, Hilarie Burton, Charlie Theron, Blake Lively, Reese Witherspoon, America Ferrera, Lady Gaga, Gabrielle Union, Rosario Dawson, Anna Paquin, Viola Davis. To tylko część nazwisk.

15 października aktorka Alyssa Milano (prywatnie przyjaciółka Georginy Chapman) zamieściła na Twitterze apel o udostępnianie swoich historii opisanych hashtagiem #metoo (w Polsce akcja sygnowana jest również hasłem #jateż). Jej celem jest podniesienie świadomości dotyczącej molestowania seksualnego. Post Amerykanki w ciągu jednego dnia uzyskał 38 tys. komentarzy, 27 tys. lajków i 13 tys. udostępnień. Na samym instagramie znajdziemy już prawie pół miliona postów z hashtagiem #metoo. Jednak to nie Milano jest pomysłodawczynią, za koncept odpowiada adwokat Tarana Burke, która od lat walczy o prawa kobiet i dziewczynek. Jednak to dzięki celebrytkom cały świat "mówi" o molestowaniu i traktowaniu przedstawicielek płci pięknej przez mężczyzn. Do kampanii społecznej dołączyli już niektórzy panowie (dziękujemy!).

Czy to krótkotrwała kampania, czy rewolucja wśród ogólnoświatowej populacji? Jak podają Wirtualnemedia.pl:

"Zdaniem ekspertów od komunikacji i marketingu akcja ta ma ogromne znaczenie, bo zwraca uwagę na bardzo poważny społecznie problem. Pokazuje też siłę mediów społecznościowych, dzięki którym wiele kobiet może podzielić się swoim problemem".

Mamy nadzieję, że #metoo przyczyni się do zmian w zachowaniu wielu mężczyzn.