W czerwcu Sąd Najwyższy Stanów Zjednoczonych uchylił orzeczenie w sprawie Roe vs. Wade z 1973 roku, które ustanowiło federalne prawo legalizujące przerywanie ciąży. Po 50 latach poszczególne stany znów zyskały możliwość wprowadzania restrykcyjnych przepisów aborcyjnych. Już w tym momencie zabiegi są niemal całkowicie zakazane w 12 konserwatywnych częściach USA, w tym w Teksasie, Wisconsin, Alabamie czy Tennessee. Wiele z nich nie zezwala na przeprowadzenie aborcji nawet w przypadku gwałtu czy kazirodztwa.

Na ulicach licznych miast odbyły się masowe protesty, a organizacje prokobiece zapowiedziały pomoc osobom w niechcianej ciąży. Z drugiej strony w pośpiechu zamykane są drzwi kolejnych klinik, a w niektórych miejscach trwają prace nad penalizacją zabiegów dokonywanych poza stanem zamieszkania.

Amerykanki tracą prawo do aborcji. Michelle Obama wyznaje, że jest zdruzgotana decyzją Sądu Najwyższego >>

Amerykanki rezygnują z aplikacji do monitorowania cyklu. Po wyroku w sprawie aborcji wzrosły obawy o bezpieczeństwo danych

Orzeczenie przyniosło też jeszcze jeden (dość niespodziewany) skutek. Amerykanki zaczęły usuwać aplikacje mobilne do monitorowania cyklu miesiączkowego. Powód? Użytkowniczki obawiały się, że udostępniane przez nie dane mogą zostać wykorzystane jako dowody podczas ewentualnych procesów karnych. Jak podkreślają eksperci, niepokój nie jest bezpodstawny. Wiele aplikacji mobilnych poza gromadzeniem danych internautów, udostępnia je także podmiotom trzecim. Kobiety zaczęły podejrzewać, że w przyszłości zostaną one użyte nie tylko w celach marketingowych czy analitycznych, ale również do udowodnienia ich winy na sali sądowej.

Sara Spector, była prokurator z Teksasu, potwierdzała w rozmowie z „The Guardian”, że takie działanie jest jak najbardziej możliwe. „Kiedy będą ścigać kobietę za nielegalną aborcję, mogą przedstawić przed sądem dowolną aplikację zainstalowaną na należących do niej urządzeniach, w tym aplikację miesiączkową. Jednak każda firma ma swoją własną politykę prywatności i przechowywania danych dotyczącą tego, jak długo informacje są trzymane na serwerach i jaki robią z nich użytek”.

W odpowiedzi na zaniepokojenie wśród użytkowniczek twórcy oprogramowania zaczęli wydawać specjalne oświadczenia i oferować nowe funkcje. Przykładem jest Flo, które już niedługo uruchomi tryb anonimowy i tym samym pomoże w ochronie danych niezależnie od okoliczności. Z kolei Planned Parenthood zachęca do instalowania ich autorskiego rozwiązania Spot On, a inni przekonują, że najpewniejszą opcją są natywne aplikacje mobilne – powiązane z konkretnym systemem operacyjnym.

Halsey zabiera głos po uchyleniu wyroku Roe V. Wade. Gwiazda otworzyła się na temat swoich poronień i aborcji, "która uratowała jej życie" >>