Jak będzie wyglądał świat za 10 lat? 

Gosia Baczyńska, projektantka 

"Jak będzie wyglądał świat za 10 lat? Nie wiem. Równie dobrze może go nie być. Z jednej strony robię plany na za 10 lat, a z drugiej wiem, że może to nie mieć sensu. Bo realnym zagrożeniem jest to, że uderzy w nas meteoryt lub bomba atomowa. Gdyby jednak nie istniało widmo nadciągającej katastrofy ekologicznej, to świat mógłby istnieć w podobnej postaci, w jakiej istnieje teraz. Bo czy 10 lat temu było zupełnie inaczej? Być może będziemy się ubierać podobnie, będziemy jeść podobnie, z tym, że ograniczymy konsumpcję mięsa. Do tego nawet ja się już skłaniam, choć na razie tylko mentalnie. Być może praca stanie się przywilejem. Chciałabym aby twórczość, rzemiosło nie zostały zdominowane i wyparte przez technologie lub akceptację bylejakości. Jeśli jednak wciąż światem będą rządzić idioci, to będzie jeszcze bardziej byle jak. Obejrzałam ostatnio świetny fabularny serial z gatunku political fiction - „Rok za rokiem”, którego akcja dzieje się w Wielkiej Brytanii, gdzie do władzy dochodzą populiści. To perspektywa niedalekiej przyszłości - za 4, 6, 10 lat. Warto zobaczyć - to może być odpowiedź na zadane przez was pytanie".

Daria Zawiałow, kompozytorka

"Kiedy byłam mała, zastanawiałam się czy świat będzie kiedyś wyglądał tak jak w tej bajce o Jetsonach - czy będziemy mieszkać w chmurach i korzystać z podniebnej komunikacji i czy pewnego dnia maszyny staną się nieodłączną, a nawet najważniejszą częścią cywilizacji? Nie zastanawiałam się jednak nad możliwością zatrzymania się na skraju katastrofy ekologicznej. Myślę, że za 10 lat świat będzie musiał poczynić o wiele poważniejsze kroki aby się obronić przed tym co nadciąga. Technologia zapewne będzie rozwijać się w kierunku recyklingu, a przetwarzanie odpadów stanie się jednym z najważniejszych problemów obecnego świata. Ludzie będą bardziej skupiać się na ekologii, na walce o prawa zwierząt tym samym skóry i futra być może kompletnie wypadną z obiegu. Marki będą wprowadzały na rynek odzież, która będzie produkowana z bardziej ekologicznych surowców, bez dodatkowych chemicznych obróbek."

Anka Krystyniak, projektantka biżuterii

"Bardzo bym chciała, żebyśmy przez te 10 lat definitywnie zmienili swoje myślenie i zaczęli dbać o planetę na tyle, żeby mieć gdzie spędzać czas, czytać czy oglądać. Bo to my sami jesteśmy największym zagrożeniem dla miejsca, w którym żyjemy. Mam ogromną nadzieję, że do tego czasu wszyscy przestawią się na tworzenie i użytkowanie w sposób rozważny i odpowiedzialny. W moim idealnym 2030 roku nasza wiedza na temat dbania o środowisko będzie znacznie większa, dzięki czemu będziemy potrafili świadomie wybierać. Liczę, że będziemy nosić na sobie rzeczy tworzone przede wszystkim z naturalnych włókien czy kruszców, produkowane w dużej mierze ręcznie. Wierzę, że nie jest jeszcze za późno, aby pęd za zyskiem i ciągłym wzrostem zastąpiła empatia dla naszej planety, przejawiająca się m.in. wybieraniem takich metod produkcji, które nie są najtańsze i najszybsze, ale jak najbardziej przyjazne środowisku. Myślę też, że nadal będziemy oglądać seriale na Netflixie i HBO ;) Na pewno będziemy też czytać książki w postaci fizycznej – są rzeczy, których moim zdaniem technologia nie wyprze i jestem pewna, że książki są właśnie jedną z nich. Ja osobiście za 10 lat bardzo chciałabym więcej podróżować i odkrywać świat. Życzę tego każdemu, bo podróże po pierwsze kształcą, a po drugie dają nam coś, czego nikt nigdy nam nie odbierze – emocje i wyjątkowe przeżycia"

Ola Kowal (Szindy), modelka

"Liczę, że w 2030 będziemy bardziej wyczuleni na los planety = życie eko, wege i bliżej natury.  Dopuszczane do sprzedaży kosmetyki nie będą (NIGDZIE) testowane na zwierzętach (jak to kiedykolwiek mogło być zaakceptowane?), na bilbordach zobaczymy większą różnorodność etniczną. Z drugiej strony, reklamy jeszcze lepiej będą manipulować społeczeństwem, sieciówki przejmą cały handel. Sklepy vintage i zasada ‚zero waste’ będzie promowana przez celebrytów, którym skończą się sponsorowane posty, a Instagram upadnie.Będziemy walczyć o pozostałości powietrza bez smogu, modlić się o zapobiegnięcie wojny jądrowej i przyszłość naszych dzieci. W literaturze wrócimy do klasyków, szukając sensu, ratunku i głębi, a czuję, że Netflix nas nie zawiedzie i za 10 lat zaserwuje nam seriale w których my sami będziemy postaciami. Już nie mogę się tego wszystkiego (i dobrego i złego) doczekać!"

Marta Kowalska, redaktor prowadząca ELLE.pl

"Nawet o tym nie wiemy, ale w laboratoriach naukowcy hodują już koronki z korzeni truskawek a inni zastanawiają się, jak lunch zamknąć w pigułce. Zbroimy się na przyszłość - zapotrzebowanie na nowe technologie wyprze wkrótce tradycyjny konsumpcjonizm. Nic dziwnego, że zarządy gigantów odzieżowych boją się tego momentu. Ci mądrzejsi strach przekuwają w innowacje. Marzy mi się świat, w którym w 2030 wciąż będzie istniała moda. Ale ta na piękny umysł, wynalazki jak z Jetsonów, ale także długowieczne rzeczy zestawione z nowymi, pożytecznymi. Takimi, których nie wyrzucimy, bo ich działanie nie będzie zaprogramowane celowo tylko na 5 lat życia. A tak właśnie dziś dzieje się z bateriami telefonów, telewizorami, a nawet materiałami kostiumów kąpielowych. Chciałabym w 2030 roku wyciągnąć dzisiejszą sukienkę z organicznej bawełny a do telefonu powiedzieć: "podlej kwiaty w domu". Tylko rzeczy o długim terminie ważności i mądrze zaprojektowane przesuną datę przydatności tego, co dla człowieka najistotniejsze - oceanów, wody, świeżego powietrza."

Agnieszka Niedzielak - Kowalska, redaktor ELLEdeco.pl

"Od razu przypomina mi się praca Agnieszki Kurant "Future Anterior". W 2008 roku artystka we współpracy z jasnowidzem Krzysztofem Jackowskim stworzyła egzemplarz "The New York Times" datowany na 29 czerwca 2020. W gazecie "z przyszłości" pojawiły się prognozy wydarzeń, niektóre, jak się okazało po latach, dość trafne. Spróbuję więc przewidzieć to, co czeka nas w dziedzinie architektury. Jakie będą nasze domy za 10 lat? Na pewno przyjazne środowisku i z mnóstwem ekologicznych rozwiązań. Stajemy się coraz bardziej świadomi w tej kwestii. Sprawdźcie elektrownię-stok od BIG, to ten kierunek. Biophilic design będzie hasłem dekady. Na co możemy więc liczyć?  Na naturalne materiały w miejsce supernowoczesnych technologii, rośliny we wnętrzach i w ich najbliższym otoczeniu (zielone miasta już teraz projektuje pracownia Stefano Boeriego). "

Marta Krupińska, szefowa działu Uroda ELLE

"Jak będzie wyglądać branża beauty 4.0? Szminkę i mascarę zastąpimy makijażowymi filtrami. Wystarczy, że uśmiechniemy się do ekranu smartfona i wybierzemy w menu opcję „smoky eye”, „kocie oko”, „winne usta” albo „brwi Cary Delevingne”. Klik i gotowe! Dodatkowy plus - zapomnimy, co to demakijaż, bo wieczorem zamiast wieloetapowego oczyszczania trzeba będzie tylko anulować make-up, aby misterne kreski zniknęły bez śladu. Digitalizacji ulegnie tez tradycyjna pielęgnacja. Tubki i słoiczki z kremami ustąpią miejsca zautomatyzowanym gadżetom, które wyprasują zmarszczki, nadadzą skórze kalifornijski glow, a nawet ciutkę „podpompują” usta czy policzki. Niestety, tylko na chwilę. Długofalowe efekty zapewnią zabiegi medycyny estetycznej, z tym, że zamiast lekarza botoks czy kwas hialuronowy będzie wstrzykiwać nam robot. A co z tymi, którzy chcą pozostać eko? Uciekną z miast i założą swoje „zielone” osady, bez smogu i zasięgu."

Anna Luboń, szefowa działu Kultura ELLE

"Lubię filmy futurystyczne robione przez intelektualistów kina: „Raport mniejszości” Stevena Spielberga, albo „Her” Spike’a Jonze. Oni wiedzą, co będzie, artyści zawsze mają wgląd w przyszłość i na dodatek potrafią ją ubrać w zrozumiałą dla nas formę. 17 lat temu Spielberg widział ekrany dotykowe, 6 lat temu Jonze wiedział, że będziemy dyktować wiadomości i teksy, a Sztuczne Inteligencje w naszych telefonach zaczną gromadzić dane według własnej woli. Czy to ostatnie się już dzieje? Jestem ostrożną optymistką, choć chciałabym być optymistką totalną. Za 10 lat świat będzie bardziej technologiczny, ale w sposób naturalny. Wszak krzem jest pierwiastkiem naturalnym, Dolino Krzemowa. Widzę miasta spowite roślinnością, pełne drzew (może tlenowych?), szklane wieżowce po których pną się bluszcze. Widzę ludzi, którzy korzystają wyłącznie z komunikacji napędzanej inną energią niż ta pochodząca z silników spalinowych. Może rowery na 10 lat będą latać? Widzę, że ludzi będzie można leczyć naprawiając DNA szybko i bezboleśnie – to z kolei wizja z filmu „Transcendencja”. Tak, jak dziś podłącza się komputer pokładowy samochodu, żeby zdiagnozować usterkę i ją naprawić. Znikną klasyczne ekrany – będziemy korzystać z przewodzących informacje krzemowych lub węglowych transparentnych płacht – chcąc obejrzeć „Odyseję Kosmiczną 2001” Stanleya Kubricka rzucimy taką płachtę na ścianę, albo na stół. Tak samo będziemy przeglądać strony internetowe i czytać newsy. Fake newsy znikną, bo ktoś wreszcie uchwali skuteczne prawo zabraniające ich produkcji. Europę pokryją gigantyczne uprawy ekologiczne, będziemy jeść miej i lepiej – bo wreszcie zrozumiemy, że to oznacza długowieczność, której tak pragniemy. Będziemy się też relaksować w naszych małych eko ogródkach pod miastem. I tylko czasem będzie nas niepokoić łuna na niebie, której kiedyś nie było – ci, co w roku 2030 będą jeszcze pamiętać film Larsa von Triera „Melancholia”, będą bać się trochę bardziej. Elon Musk założy kasyno na Marsie i skolonizuje tam niekonieczne ludzkie popędy, takie jak żądza władzy, bogactwa i niszczenia innych gatunków. Greta Thunberg będzie miała 26 lat. Wyobrażacie sobie, jak wiele zmieni do tego czasu?"