Moda na naturalność w makijażu nie przemija. Na letnich wybiegach królował trend dewy skin, czyli dobrze nawodnionej, niczym zroszonej mgiełką skóry. W pokazach na jesień i zimę 2019/2020 można było zaobserwować jego kontynuację: post-facial glow. Skóra ma już nie tylko emanować naturalnym blaskiem, ale także sprawiać wrażenie jędrnej i odprężonej niczym po zabiegu u kosmetyczki.

Post-facial glow – inspiracje z wybiegów

Stella McCartney / Imaxtree

W nadchodzącym sezonie modny będzie zarówno wieczorowy makijaż z ciężką kreską i rubinową czerwienią na ustach, jak i całkowicie naturalny look bez ani grama pudru czy maskary. Wariant sauté pojawił się m.in. u Balmain, Jil Sander, Burberry, Stelli McCartney, Etro czy Niny Ricci. Twarze modelek emanowały zdrowym blaskiem i nie była to bynajmniej zasługa rozświetlacza ani nawet pracy makijażystów.

Ports 1961 / Imaxtree

Nina Ricci / Imaxtree

W tym roku za kulisami pokazów obok stylistów i wizażystów pojawili się eksperci od pielęgnacji skóry. Ich zadaniem jest wykonanie modelkom masażu twarzy, a dopiero potem oddanie ich w ręce speców od makijażu. Masaż ma działanie stymulujące krążenie, detoksykujące, zmniejszające obrzęki, co pozwala uzyskać zdrowy koloryt i świeży glow.

Jil Sander / Imaxtree

Za kulisami pokazu Emilio Pucci pracowali eksperci marki Omorovicza – ekskluzywnego brandu kosmetycznego, który powstał na Węgrzech i podbija świat beauty. Jego najbardziej znany produkt to kultowa mgiełka Queen Of Hungary Mist o zapachu neroli i róży, której formuła nawiązuje do legendarnej Wody Królowej Węgierskiej. Fanką Omorovicza jest Emily Ratajkowski i instagramerka Christie Tyler znana jako @nycbambi.

Jak uzyskać efekt post-facial glow?

Żeby osiągnąć efekt odprężonej, promiennej cery nie musisz iść do kosmetyczki. Wszystko zaczyna się od odpowiedniej pielęgnacji.

Uma Wang / Imaxtree

Po pierwsze: złuszczanie

Tylko na dokładnie oczyszczonej, pozbawionej grubej warstwy rogowej skórze kosmetyki mają szansę zadziałać. Dzięki regularnym peelingom serum i kremy nawilżające są w stanie lepiej nawodnić i odżywić komórki skóry. W przypadku cery suchej wykonuj peeling 1-2 razy w tygodniu – najlepiej enzymatyczny, bazujący na delikatnych kwasach, np. azelainowym. Raz w roku, jesienią, zimą lub wczesną wiosną, przeprowadzaj kurację retinolem, która przyspiesza wymianę komórkową, stymuluje produkcję elastyny i kolagenu, a tym samym poprawia fakturę skóry i spłyca drobne zmarszczki. Poprawia też jędrność i owal twarzy.

Jeśli masz cerę tłustą, a dodatkowo borykasz się z rozszerzonymi porami i trądzikiem, stosuj preparaty do codziennego złuszczania – pomagają na bieżąco regulować produkcję sebum, zmniejszają zaskórniki i niwelują stany zapalne. W tej roli sprawdzi się tonik z kwasem migdałowym, salicylowym lub glikolowym, np. kultowy Pixi Glow Tonic lub Norel Dr Wilsz.

Po drugie: nawilżanie

Dla uzyskania efektu post-facial glow kluczowe jest optymalne nawilżenie cery. Nasz typ to serum Medeste, które zawiera olejek abisyński, jojoba oraz ekstrakt ze śluzu ślimaka – substancję genialnie działającą na skórę suchą, podrażnioną, a przy tym z widocznymi oznakami starzenia. Kosmetyk przyspiesza jej regenerację, zmniejsza zaczerwienienie, nawilża oraz działa liftingująco.

Nowością w Polsce jest marka Grown Alchemist. Australijski brand już zdobył popularność na Instagramie za sprawą pięknych, szlachetnych opakowań, które są przy okazji instagram friendly, ale także dzięki naturalnym składom. Wypróbuj na przykład Hydra-Repair Day Cream o beztłuszczowej formule. Pozostawia skórę miękką i ukojoną, a jednocześnie nie tworzy na jej powierzchni tłustego filmu. Znakomicie sprawdzi się u posiadaczek cery problematycznej.

Dwa-trzy razy w tygodniu warto stosować też maseczki, które działają jak nawilżający booster. Jeśli zależy ci na spektakularnym rezultacie, zastosuj maskę Magicstripes Hyaluronic Intensive Treatment. Zawiera wysokie stężenie kwasu hialuronowego oraz nawilżająco-odżywczą esencję roślinną. Ma postać bawełnianej płachty, która zwiększa absorpcję składników odżywczych przez skórę.

Po trzecie: makijaż

Cera z post-facial glow musi wyglądać jak pozbawiona makijażu – dlatego konieczny jest podkład, który zakryje przebarwienia i niedoskonałości, a jednocześnie będzie wyglądał naturalnie niczym druga skóra. Aby uzyskać taki efekt, makijażyści pracujący za kulisami pokazów używają MAC Face & Body Foundation albo Yves Saint Laurent Touche Éclat. Oba mają ultralekkie formuły, których krycie można łatwo stopniować. Używając ich możesz mieć pewność, że unikniesz na twarzy sztucznej maski. Inną opcją jest stosowanie podkładów mineralnych. Zawierają wyłącznie składniki pochodzenia naturalnego, takie jak mika, dwutlenek tytanu czy tlenek cynku, które oprócz tego, że mają działanie kryjące, przyspieszają gojenie niedoskonałości. Idealnie stapiają się z odcieniem cery i są praktycznie niewidoczne na twarzy. Wypróbuj np. podkład Annabelle Minerals (możesz wybierać spośród wersji kryjącej, matującej albo rozświetlającej) lub Clare Blanc.