Kremy nawilżające: opinie

 

Krem nawilżający: Pharmaceris, A-Allergic&Sensitive Vita-Sensilium (regenerujący krem nawilżający dla skóry suchej i wrażliwej SPF 20, 50 ml, 31,90 zł, Superpharm)

Pharmaceris, to popularna i szerokodostępna polska marka dermokosmetyków dla osób borykających się z problemami skórnymi. Wiele osób nie wie, że należy do rodziny kosmetyków Dr Ireny Eris. Krem nawilżający z tej serii, został stworzony dla cer alergicznych i wrażliwych, ale podążając za modą na kosmetyki o łagodnych składach. Warto go spróbować, nawet jeśli twoją zmorą, nie jest trądzik

Ewelina, 27 lat, cera trądzikowa: 


Używałam tego kremu na studiach, miało go wtedy wiele moich koleżanek. Nie kosztował kroci, a skóry nie podrażniał, ani nie zapychał jeszcze bardziej. Jeżeli ktoś ma skórę wrażliwą, a nie lubi wydawać fortuny na kosmetyki, to jest to krem dla niego. Szybko się wchłaniał, konsystencja była bardzo przyjemna na codzień. Noszę okulary, które zjeżdżają mi z czubka nosa, gdy używam zbyt bogatego kremu. Przy tym kremie nie miałam tego problemu. Dodatkowy plus za filtr przeciwsłoneczny. 

Krem nawilżający: Dermedic, Hydrain 3 Hialuro (50 ml, 34,99 zł)

Krem marki Dermedic to kolejny dermokosmetyk na naszej liście. Znakomicie zatrzymuje nawilżenie w skórze dzięki dwóm popularnym składnikom: kwasowi hialuronowemu i mocznikowi. Czasami, również w pielęgnacji mniej znaczy więcej i warto zaserwować skórze coś prostego, ale skutecznego.
 
Kasia, 28 lat, cera mieszana i odwodniona:


To najlepszy krem, jakiego używałam, a przetestowałam ich całe mnóstwo. Po tygodniu codziennego stosowania: wyrównany koloryt cery, brak suchych skórek, zmniejszenie zmarszczek występujących z przesuszenia i brak uczucia ściągnięcia w ciągu dnia. 
W pielęgnacji liczy się dla mnie przede wszystkim działanie przeciwstarzeniowe, dlatego też przez większość roku używam kosmetyków ze złuszczającymi retinoidami. Dermedic poradził sobie nawet z przesuszeniem powstałym w wyniku ich działania. 
Jeden mały minus: przy cerze mieszanej można się lekko świecić w ciągu dnia, ale odpowiedni puder powinien sobie z tym poradzić.

Krem nawilżający: Steamcream, 79 zł, 75 ml, Sephora.pl


Steamcream, którego proces produkcji opiera się na tradycyjnej, parowej metodzie tłoczenia składników, jest w stu procentach naturalny i wegański. Dzięki lekkiej konsystencji emulsji, krem natychmiast się wchłania, przenikając do głębszych warstw naskórka. 
W składzie Steamcream znajdują się dobroczynne, naturalne wyciągi — woda z kwiatu pomarańczy, owies i gliceryna pochodzenia roślinnego, które nawadniają skórę. Z kolei, olejek migdałowy i olejek jojoba, wraz z nawilżającym masłem kakaowym, zmiękczają ją.
Steamcream sprawdzi się nie tylko na twarzy, ale również jako balsam od ciała i krem do dłoni: potrzeba go niewiele, a pojemność jest powiększona. Fanki ładnych opakowań, mogą przebierać w kilkudziesięciu kolorowych, limitowanych odsłonach ekologicznych puszek. 

Izabela, 23 lata, skóra wrażliwa, mieszana w stronę tłustej, odwodniona i trądzikowa:

Krem dorwałam na letniej wyprzedaży w Sephorze w dobrej cenie. Poleciła mi go znajoma, która jest fanką naturalnej pielęgnacji. Krem jest OK, ale na zimę bardziej by się sprawdził, bo konsystencja jest dość treściwa i zostawiał na skórze delikatny film. Puszka jest ładna, zapach już nie. 
W tamtym okresie miałam większe problemy skórne: jadłam dużo glutenu, wysypało mnie po tabletkach antykoncepcyjnych. Krem robił to, co miał robić, czyli nawilżał. Stan mojej cery poprawił się dzięki wyeliminowaniu z codziennej diety glutenu, a nie dzięki niemu.  

Krem nawilżający: Embryolisse, Lait Creme Concentre, 75 ml, 89 zł, Embryolisse.pl i Showroom.pl

Krem  znany jako sekret świetlistej cery paryżanek, jest kultowym produktem za kulisami pokazów mody i sesji zdjęciowych, bo pięknie przygotowuje cerę do makijażu. Fanki czystej pielęgnacji nie będą nim zachwycone — na drugim miejscu w składzie zawiera parafinę, która może podrażnić skórę i zapchać pory. 

Ula, 25 lat, skóra mieszana:

Super sprawdził się jako baza pod makijaż okazjonalny. Aczkolwiek, w przypadku mojej mieszanej cery, stosowany rano i wieczorem niestety zapychał. Musiałam oczyścić skórę mechanicznie, bo wyglądała bardzo źle. Byłam z niego zadowolona, ale tylko wtedy, gdy używałam go raz na jakiś czas jako maseczkę. Pomógł mi, gdy skóra była bardzo przesuszona po stosowaniu leków przeciwtrądzikowych. Polecam ten krem wizażystom. Dla użytku prywatnego, tylko jako maseczkę.

Krem nawilżający: Clinique, Moisture Surge, 72-Hour Auto-Replenishing Hydrator, 125 zł, 50 ml


Moisture Surge, czyli flagowy krem nawilżający z hiperalergicznej marki Clinique, bazuje na aloesie, który ma właściwości nawilżające i kojące. Formuła jest żelowa, dlatego szybko się wchłania. Jest to idealny kosmetyk dla ludzi żyjących w biegu — już po chwili można nakładać makijaż. 

Maja, 24 lata, cera mieszana: 

Nie mam większych problemów z cerą, czasami świeci się w strefie T, ale po użyciu tego kremu mój makijaż wygląda świetnie. Plus za formułę, która się natychmiast wchłania. Suche partie mojej  twarzy (policzki) natychmiastowo go chłoną niczym gąbka. Aż ma się ochotę nakładać go coraz więcej i więcej. Pewnie dlatego zauważyłam, że jest dość niewydajny, ale na pewno do niego wrócę.

Korres, Wild Rose, krem na dzień do cery suchej, 155 zł, 40 ml, Sephora


Korres to naturalna marka o greckich korzeniach. Skład każdego kosmetyku do twarzy marki jest w  ponad 90% naturalny. Jest to wynik imponujący, jak na serię dostępną w sieci popularnych perfumerii. Wild Rose to krem nawilżający do codziennego stosowania, który zawiera witaminę C. Działa ona na skórę rozświetlająco, ma właściwości przeciwstarzeniowe i antyoksydacyjne. Kosmetyki z witaminą C powinniśmy włączyć do pielęgnacyjnej rutyny jak najszybciej — zanim zobaczymy pierwsze oznaki starzenia się skóry.

Paulina, 25 lat, cera sucha z tendencją do świecenia w strefie T:

Krem ma unikatową konsystencję, która jest bardzo przyjemna w codziennym stosowaniu. W pierwszym kontakcie ze skórą jest nieco oleisty, następnie topi się pod palcami i głęboko wchłania się w skórę. Pozostawia ją miękką i mocno nawilżoną. 
Maluję się codziennie, najczęściej używam lekkich podkładów na bazie wody. Zauważyłam, że gdy używam tego kremu muszę użyć więcej pudru lub zmieszać mój codzienny fluid z odrobiną zastygającego, matującego podkładu. Inaczej, po kilku godzinach twarz za bardzo się świeci, a makijaż zaczyna delikatnie „spływać”.
Miałam dwukrotnie krem-maskę z tej serii na noc (genialny kosmetyk) i olejek (również drugie opakowanie), który stosuję zimą. Do kremu na dzień raczej nie wrócę, ze względu na delikatne świecenie. Być może spróbuję wersji do cery mieszanej.

Krem nawilżający: Dr Jart, Ceramidin Cream, 159 zł, 50 ml, Sephora


 
Ceramidin, krem koreańskiej marki dr Jart, warto zabrać na urlop. W ciepłych krajach przyniesie ulgę skórze wysuszonej od słońca i słonej morskiej wody. Zimą będzie chronił przed mrozem. Sprawdzi się również po urlopie, gdy chcemy zdyscyplinować podrażnioną skórę.
Wszystko dzięki zawartości ceramidów, które występują naturalnie w skórze, pełniąc funkcje barier ochronnych. Chronią skórę przed szkodliwym działaniem agresywnych czynników zewnętrznych. Umożliwiają utrzymanie w skórze odpowiedniego poziomu nawilżenia.

Patrycja, 26 lat, cera mieszana w kierunku suchej:


Krem działa na skórę jak kojący kompres, po jego użyciu skóra jest napięta, jędrna i miękka. Pomógł mi wyleczyć podrażnienia skóry po wakacjach. Stosuję go w dni, kiedy moja skóra wygląda naprawdę źle, jest sucha i podrażniona, np. po kwasach. Ze względu na gęstą, treściwą konsystencje jest zbyt ciężki na codzień, raczej nie nadaje się pod makijaż. Lubię mieć kilka kremów i sięgać po nie do różnych celów w zależności od stanu skóry — ten jest od przypadków beznadziejnych.

Krem nawilżający: La Mer, Creme de la Mer, 679 zł, 30 ml, Douglas

Max Huber, twórca Creme de la Mer, uległ w laboratorium wypadkowi. Szukał remedium dla poparzonej skóry. Często spacerował nad oceanem i tam zauważył, że rybacy poranione od sieci dłonie owijają algami, aby przyspieszyć proces gojenia się ran. Zainspirowany, stworzył Creme de La Mer. Cały proces trwał 12 lat i 6000 prób. Do dziś każdy słoiczek Creme de La Mer napełniamy jest ręcznie: żeby zachować magię w każdym kolejnym jest porcja z poprzedniego.

Jagoda, 28 lat, cera sucha z tendencją do niedoskonałości:

Nie wyobrażam sobie pielęgnacji bez tego kremu. Daje uczucie komfortu, wypełnia skórę nawilżeniem, łagodzi i niweluje zaczerwienienia już od pierwszej aplikacji. Mimo konsystencji masełka, śmiało można na nim robić makijaż: u mnie utrzymuje się bez problemu. 
Nie jest to zwykły krem nawilżający, jest to magia zamknięta w ceramicznym słoiczku (dzięki temu nie zmienia się jego konsystencja, produkt jest stabilny, a opakowanie ekologiczne). Oprócz głębokiego nawilżenia, skóra stała się bardziej gadka, jędrna i jednolita. Mimiczne zmarszczki również znikają. Dodatkowy plus to to że można go stosować również pod oczy. 
Ten krem ma jeszcze jedną super moc i za to go kocham najbardziej. Moja skóra stała się kapryśna i mam wypryski. Nakładam krem punktowo i drugiego dnia stany zapalne są zdecydowanie mniejsze, krem zapobiega powstawaniu blizn i przebarwień
.

Krem nawilżający: La Prarie, Cellular Cream Platinum Rare, 3049 zł, 30 ml

Według obietnic szwajcarskiej luksusowej marki kosmetycznej — krem działa nawilżająco, ujędrniająco i regulująco. Przywraca elektrostatyczną równowagę skóry dzięki czystej platynie, pozwalając skórze przyswajać korzystne składniki. Dodatkowo, zapobiega przedwczesnemu starzeniu, dzięki oddziaływaniu na DNA skóry. 

Ewa, 45 lat, cera sucha:


Używałam kremów z La Prarie, obecnie używam kosmetyków Niance. Jest to marka trochę tańsza niż La Prarie, choć trudno mówić, że tania, kiedy serum pod oczy kosztuje ponad 1000 złotych. Kosmetyki są z polecenia mojej kosmetyczki. Zgodnie z umową z panią kosmetyczką, mam być piękna bez skalpela i żadnych bardziej intensywnych zabiegów. I ten efekt został osiągnięty. 
Wydaje na pielęgnację i zdrowie sporą kasę, bo to mi poprawia samopoczucie i lubię czuć się dobrze. Nie sądzę, aby pomogła mi w tym torebka za 12 tys. Mam markowe torebki: Louis Vuitton, Chanel, Prada z dawnych czasów, ale ich nie noszę. Szczególnie, że kocham plecaki. Co z tego, że będę miała wypasioną torebkę, kiedy twarz będzie szara i zmęczona. To co zainwestuję w siebie, czyli zdrowie, wygląd, rozwój osobisty to moje.