"Kochaliśmy się bez przerwy. On nigdy nie miał dosyć. Myliłam to z pożądaniem. Ale intymność szybko stała się przykrym obowiązkiem."

"Mój były nie mógł zrozumieć słowa „nie”. Jak większość seksoholików. Myślałam, że mnie kocha. A on o prostu chciał, żebym stała się jego erotyczną niewolnicą. Zrozumiałam, że jego uzależnienie mnie zniszczy, gdy pojawiły się inne kobiety. Dopiero wtedy odważyłam się
I odeszłam."

Gdy zostawiłam Mateusza, żyłam jak zakonnica. Zwinięta w kłębek na kanapie. Z filiżanką herbaty, w wyciągniętym swetrze i ciepłych skarpetkach.Wychodziłam z domu tylko wtedy, gdy musiałam odebrać córkę ze szkoły. Żadnych mężczyzn! – myślałam. Wreszcie się nie bałam, gdy słyszałam zgrzyt klucza w zamku. Mąż od progu domagał się seksu. Na początku mi to pochlebiało. Seks co dzień, co noc, co rano, co wieczór. Czułam się najbardziej pożądaną kobietą świata!
Nie tylko w łóżku nadawaliśmy na tych samych falach. On pisarz, ja dziennikarka, nie mogliśmy się nagadać. Mateusz szybko namówił mnie na wspólne mieszkanie i ślub. Bez żalu porzuciłam Warszawę. Zostałam freelancerem i przeprowadziłam się do jego pięknego domu na wsi.

MIŁOŚĆ CZY ŻĄDZA
Wkrótce niemal zerwaliśmy kontakty z rodziną i przyjaciółmi. Pracowaliśmy w domu, a znajomi pracowali do wieczora w warszawskich korporacjach i rzadko znajdowali czas, by nas odwiedzać. Nie doskwierało mi to. Miałam Mateusza. Jego adorację, zapewnienia o miłości i o tym, jak za mną szaleje.

Po pół roku okazało się, że jestem w ciąży. Mateusz żartował, że wreszcie nie musimy martwić się o antykoncepcję. W szóstym miesiącu poczułam się gorzej. Moje ciało się zmieniło, czułam się nieatrakcyjna, zmęczona. Zaczęłam unikać seksu. Mąż irytował się. – Nie kochasz mnie już. Chciałaś seksu, bo chciałaś dziecka. Spełniłem rolę biologiczną i nie jestem ci już potrzebny! – powtarzał. Tłumaczyłam, że to nie tak, płakałam, ale czułam się winna. On na porodówce zapytał lekarkę, kiedy będę mogła znów uprawiać seks. – Za sześć tygodni? Tak długo? To szaleństwo! – wykrzyknął. W jego oczach nie widziałam miłości, troski. Tylko rozczarowanie.

Dwa tygodnie po porodzie próbował wymusić na mnie seks. Czułam się fatalnie, obolała, poraniona. – Powinnaś się cieszyć, że wciąż cię kocham i pożądam – słyszałam. Przeraziłam się, że pożądanie mojego męża to nie miłość, ale egoistyczna, chora żądza.

Coraz wcześniej kładłam się spać. Gdy on wchodził do łóżka, udawałam, że śpię. Budził mnie pieszczotami, dawał za wygraną po półgodzinie. Wychodził do drugiego pokoju, słyszałam, jak odpalał laptop. Myślałam, że pracuje nad książką. Którejś nocy obudził mnie płacz synka. Wstałam, nakarmiłam go, potem poszłam do kuchni napić się wody. Weszłam do pokoju, w którym mąż siedział przed monitorem. Nie słyszał mnie, bo miał na uszach słuchawki. Włączonego Skype’a i kamerę. Na ekranie zobaczyłam dziewczynę, dotykała swoich piersi. Mój mąż masturbował się, wpatrując w dziewczynę na ekranie. Uderzyłam go, roztrzaskałam laptop o stół. Mąż błagał mnie o wybaczenie, płakał. Mówił, że mnie kocha, ale czuje się przeze mnie odrzucony, że jestem oziębła. Przysięgał, że więcej tego nie zrobi. Obiecałam, że będziemy częściej się kochać i wymogłam na nim, że dwa wieczory w tygodniu będą tylko dla mnie. Bez seksu. W te dni jechałam do Warszawy – z dawną przyjaciółką chodziłyśmy do kina. O tym, że mój mąż zostawia śpiące dziecko i odwiedza w tym czasie podwarszawską agencję towarzyską, dowiedziałam się od sąsiadki.
SEKS BEZ LĘKU
Najpierw szedł w zaparte, potem się przyznał. – Chcę rozwodu – powiedziałam. Mateusz klękał przede mną, błagał o kolejną szansę. Zawahałam się. To przecież ojciec mojego dziecka. Postawiłam warunek: idź na terapię. Nie zgodził się. – To ty się lecz. Jesteś oziębła, zahamowana. Ja po prostu mam libido, jak normalny facet! – usłyszałam. Po rozwodzie byłam pewna, że na zawsze skończyłam z facetami. Myliłam się. Poznałam Marcina. Z nim wszystko jest proste. Chodzimy do łóżka, kiedy mamy na to ochotę. Oboje. Gdy ja nie chcę, wystarczy jeden gest.

TEKST: Agata Bednarska

 

Rozmawiamy z doktorem Michałem Lwem-Starowiczem.
ELLE Czy uzależnienie od seksu to choroba? A może tylko moda, nakręcana przez historie gwiazd uzależnionych od seksu, takich jak David Duchovny?
Michał Lew-Starowicz Medialny szum wokół patologicznej hiperseksualności, powszechnie nazywanej uzależnieniem od seksu, sprawia, że często dochodzi do błędnego diagnozowania. Wielu mężczyzn, którzy seryjnie zdradzają swoje partnerki, próbuje tłumaczyć to uzależnieniem. Zwłaszcza że są wówczas stawiani w roli osoby chorej, której należy współczuć i pomóc. Kobieta często przyjmuje takie tłumaczenie, bo ono pozwala uniknąć bolesnej prawdy, zachować poczucie własnej wartości i uczucie do partnera. Szacuje się, że problem patologicznej hiperseksualności dotyczy mniej niż pięciu procent mężczyzn.

ELLE Czy każdy mężczyzna o bardzo wysokim libido jest uzależniony od seksu?
M.L.-S. Jeśli mężczyzna traci kontrolę nad pożądaniem, jego zachowania stają się kompulsywne. Ulega popędom, co powoduje poczucie winy, ktoś taki jest hiperseksualny. Jeśli zaś świadomie zdradza, to ma problemy z wiernością, a nie uzależnieniem.
ELLE Z czego wynika to prawdziwe uzależnienie?
M.L.-S. Na przykład z trudności z kontrolowaniem impulsów. Tak jak w patologicznym hazardzie. Zachowania seksualne mogą być sposobem na radzenie sobie ze stresem, z emocjami, lękiem. Bywają też rodzajem uzależnienia od „seksualnej nagrody”, tak jak od alkoholu. Wówczas potrzeba seksu jest coraz większa. I nigdy nie zostaje zaspokojona na długo. Tego typu przypadki kwalifikują się do terapii.


ELLE Czy da się żyć z seksoholikiem?
M.L.-S. Odkrycie zdrad partnera, nawet jeżeli są przejawem zaburzeń psychicznych, jest chwilą próby dla związku. Jeśli parę łączy uczucie i kobieta rozumie problem swojego partnera, ponownie mu zaufa i będzie wspierać w terapii, wtedy wspólne życie jest możliwe. Kobieta musi być asertywna. Nie może godzić się na obietnice, że mężczyzna się zmieni, nie podejmując leczenia. W sytuacji dysproporcji potrzeb seksualnych problemem może być radzenie sobie z popędem partnera w trakcie trwania terapii. Kobiety, które są natarczywie nakłaniane do seksu, często unikają okazywania jakiejkolwiek czułości. Boją się, że każdy pocałunek czy przytulenie skończy się seksem. Błędne koło. On odczuwa coraz większe napięcie seksualne, ona go coraz bardziej unika.
ELLE Czyli abstynencja nie jest dobrym pomysłem?
M.L.-S. Abstynencja może być potrzebna na początku terapii, jeśli partner przestał respektować granice. Trzeba na nowo ustanowić granice i sprawić, że pacjent będzie je respektował. Alkoholikowi tłumaczy się, że już nigdy nie może sięgnąć po alkohol. U seksoholika staramy się przywrócić zdrowy stosunek do seksu i partnerki. Bo przecież nie chodzi o to, żeby arbitralnie zabronić seksu.

Rozmawiała Aleksandra Kisiel

Michał Lew-Starowicz,Seksuolog, psychiatra, kierownik medyczny centrum seksuologii medycznej, psychiatrii i psychoterapii.

Źródło: ELLE 12/12