Dream big. Jeszcze niedawno billboardy z tym sloganem kusiły mieszkanki Nowego Jorku na stacjach metra. I wcale nie zachęcały do „mierzenia wyzej w zyciu”, jak by się mogło wydawać, ale...powiększania piersi. Nachalna reklama kliniki chirurgii plastycznej spotkała się z ostrą krytyką i szybko zniknęła. Powód? Amerykanki nie tylko nie marzą  o monstrualnych biustach rodem ze „Słonecznego patrolu”,lecz także buntują się przeciwko dyktowaniu im, jak powinny wyglądać ich piersi. A przykład z nich bierze cały świat. W sesji dla magazynu „Interview” Keira Knightley zgodziła się rozebrać pod jednym warunkiem: nikt nie tknie Photoshopem jej biustu. – Nienawidzę, gdy graficy go powiększają. Tak, są mikroskopijne, czy ktoś ma z tym problem? – komentowała zadziornie po sesji. O krok dalej poszła Lara Stone. Słynąca z imponującego biustu holenderska modelka w magazynie „System” pokazała swoje piersi po ciąży. Bez grama retuszu. Lekko opadnięte, z widocznymi rozstępami. – Tak się zmieniło moje ciało i mam zamiar to zaakceptować – tłumaczyła. Duże, okrągłe, z brodawkami równiutkimi jak od linijki. Wygladające jak w push-upie, niezależnie, czy masz na sobie stanik, czy nie. Taki do niedawna był ideał piersi, który lansowały gwiazdy i media. Teraz do łask wraca naturalność.

ŻADNEJ SZTUCZNOŚCI
Jeśli masz niesymetryczne czy nie do końca jędrne piersi, nie musisz się już tym ani trochę martwić. Większość kobiet nie marzy już o podejrzanie uniesionym i dużym biuście. I zalicza je do tej samej kategorii lekkiego obciachu co zbyt wydatne policzki, brak zmarszczek po 40 czy usta w stylu Kylie Jenner. Dowód? Nawet w Wielkiej Brytanii, słynącej z zamiłowania do sztucznych piersi, w zeszłym roku liczba operacji biustu spadła o 30proc. A Angielki, które kiedyś dumnie obnosiły się ze swoimi gigantycznymi biustami, teraz usuwają implanty albo wymieniają na mniejsze. Podobnie jest w Polsce. – Kobietom zależy na tym, aby po zabiegu piersi wyglądały jak najbardziej naturalnie, jak ich własne. Często chcą tylko poprawy kształtu, a nie radykalnej zmiany wielkości –tłumaczy chirurg plastyczny Marek Szczyt (www.drszczyt.pl). – Część moich pacjentek, które jeszcze 10 lat temu robiły operacje powiększania piersi, teraz wraca i prosi o mniejszy rozmiar. Zaczyna im zależeć na wygodzie. A nowe pacjentki są bardzo ostrożne. Zamiast dużego powiększenia wolą połączyć wszczepianie implantów z podnoszeniem piersi albo przeszczepem tłuszczu. Nawet kosztem większych blizn – mówi dr Mikołaj Kubasik, specjalista chirurgii plastycznej (www.drkubasik.pl). Ale nie ukrywajmy: operacja piersi nadal jest i jeszcze długo będzie najpopularniejszym zabiegiem chirurgii plastycznej. Bo jako jedyna pozwala przywrócić piersiom jędrność po ciąży,odchudzaniu, wyrównać ich bardzo duzą asymetrię czy ekspresowo wyleczyć kompleks „zero w biuście”. Tylko że teraz możesz zrobic ją tak, aby nikt się tego nie domyślił.


IDEALNE PIERSI Z GABINETU
Jaki jest przepis na supernaturalne piersi? Zacznijmy od dotyku. Najbezpieczniejsza i najbardziej sprawdzona metoda powiększania piersi to nadal implanty. Te nowej generacji mają gęste żele sylikonowe, dzięki czemu są bezpieczniejsze w noszeniu niż te produkowane wcześniej. Ale mają też swój minus. Są twardsze wdotyku. Dlatego jeśli ci zależy, aby nie było ich praktycznie czuć pod palcami, zapytaj lekarza o implanty z dwoma rodzajami sylikonu. – To zupełna nowość. Twardszy żel znajduje się w implancie przy brodawce, dzięki czemu mocno trzyma pierś. A miękki z tyłu, przez co piersi są naturalniejsze– tłumaczy dr Tomasz Kasprzyk, chirurg plastyczny z kliniki Art-Med (art-med.com.pl). Równie ważny jest kształt. U kobiet, zwłaszcza z małym biustem, najbardziej naturalnie wyglądają implanty anatomiczne. W formie łezki, imitujacej autentyczny układ piersi. –Od niedawna również w Polsce są dostępne te z pianką poliuretanowa, która jak rzep przyczepia się do piersi i mocno trzyma. Dzięki temu ryzyko, że się przekręca, jest prawie zerowe. Implanty okrągłe najlepiej za to wyglądają u kobiet z naturalnie ładnym biustem, który nieznacznie chcą powiększyć – tłumaczy dr Kasprzyk. Kluczem do naturalnego wyglądu biustu jest przede wszystkim rozmiar. Piersi nie mogą być zbyt duże, bo dodają sylwetce masywności. –Im większe piersi, tym większe ryzyko opadania tkanek, a w konsekwencji również piersi – zaznacza dr Piotr Osuch, specjalista chirurgii plastycznej z kliniki Lasermed (www.lasermed.pl). Boisz się, czy trafisz dobrze z rozmiarem miseczki? Przed właściwym zabiegiem możesz zdecydować się na zabieg Insta Breast. Polega na tym, że lekarz wstrzykuje w piersi sól fizjologiczną, która na 24 godziny powiększa je do dowolnych rozmiarów. Za granicą zrobił się to popularny zabieg „przed imprezą”, w Polsce raczej wykonywany tylko przed operacją, bo nie jest bez ryzyka. Zbyt często robiony, może sprzyjać rozstępom i nadmiernie rozciągnąć skórę.

Z WŁASNEGO BIODRA
A jeśli implanty wydają ci się zbyt radykalnym rozwiązaniem, masz też do wyboru przeszczep własnego tłuszczu. W gabinetach robi się go od wielu lat, ale dopiero od niedawna można nim w 100 proc. bezpiecznie powiększać piersi. Bez ryzyka grudek, nierównosci, szybkiego wchłaniania się. Ale... też spektakularnych efektów. Ta metoda zwiększysz rozmiar biustu maksymalnie o dwa rozmiary. Tłuszcz wstrzykuje się między tkankę podskórną, a gruczoł lub mięsień, co nie zawsze pozwala drastycznie powiększyć piersi. Poza tym tylko ok. 50 proc. tłuszczu nadaje się do przeszczepu, a część i tak wchłania się przy pierwszym zabiegu. Przeważnie potrzeba ich trzech. Dlatego to idealna metoda, gdy przy okazji chcesz się pozbyć kilkunastu centymetrów z bioder i brzucha, ale raczej możesz o niej zapomnieć, jeśli masz sylwetkę jak bliźniaczka Izy Goulart: superszczupłą.