Body positive to modny nurt w social mediach, który zdominował świat urody. Mamy dość wyretuszowanej doskonałości - chcemy oglądać to, co prawdziwe i podobne do naszych własnych ciał. Na szczęście coraz więcej modowych marek przestaje ulepszać modelki w Photoshopie. We Francji powstało nawet prawo, jakie nakazuje oznaczanie sesji po retuszu w kobiecych żurnalach czy reklamach. 

Blogerki z Instagrama też zaczęły się obnażać ze swoich kompleksów. Dzięki temu u dziewcząt wzrasta świadomość, że nikt nie rodzi się doskonały. Blizny, rozstępy, cellulit, wałeczki tłuszczu na brzuchu. Nie da się w pełni przeżyć życia nie nosząc na sobie takich śladów. Uświadamia to hashtag #bodypositive, pod którym znajduje się tysiące zdjęć kobiet z całego świata, z dumą prezentujących swoje "defekty". 

Teraz projekt wspierający ruch body positive powstał w Polsce. To inicjatywa fotografki Magdaleny Ławniczak zatytuowana "Body Mirror".

Na Instagramie o tej nazwie (@body_mirror) zaczęły pojawiać się zdjęcia "zwykłych" kobiet - naturalnych, bez retuszu, w pełni siebie akceptujących. Nie wstydzących się pokazać światu swoich niedoskonałych, nagich ciał. 

"Byłam już zmęczona patrzeniem na ciała „bez kolan”. Chciałam pokazać, że ciało jest piękne bez Photoshopa – ukazane w naturalnym światle i z zagięciami prawdziwej skóry. Może to naiwne, ale chciałabym, żebyśmy wszyscy czuli się dobrze w naszych ciałach, akceptowali je i kochali" – mówi Ławniczak.

Artystka fotografuje kobiety tam, gdzie aktualnie się znajduje. Do tej pory uwieczniła swoje muzy w Warszawie, Londynie, Paryżu oraz Kopenhadze. Śledźcie efekty projektu w social mediach. Zainteresowanie nim ciągle rośnie!