Kiedy podrażniona od wiatru i zimna cera domaga się ukojenia, zawsze sięgamy po kosmetyki polskich marek. Czy decydują o tym ich bogate, otulające składy pełne naturalnych ekstraktów i olejków? Zmysłowe zapachy, które zamieniają długie wieczory w domowy rytuał SPA? Na pewno tak. Ale hasło „made in Poland” niesie ze sobą coś więcej. Sprawia, że nasza skóra czuje się zaopiekowana najlepiej na świecie – bo autorzy rodzimych marek przykładają niezwykłą wagę do jakości swoich produktów. Nie idą na kompromisy, nie idą na ilość, tylko chcą oferować najlepsze formuły i składniki o rzeczywistym działaniu.

A przy tym wszystkim mamy to cenne przeświadczenie, że w trudnych czasach wsparłyśmy małe, proekologiczne biznesy, którym najtrudniej mierzyć się z pandemicznym chaosem. Wierzymy, że to w nich tkwi przyszłość rynku beauty i bardzo im kibicujemy. Ty też możesz dołożyć swoją cegiełkę w budowaniu ich sukcesu, a przy okazji zrobić coś bardzo dobrego dla swojej skóry. Odwdzięczy ci się pięknym glow.

Ambasz SOURCE Regenerating Dew

Renata Ambasz zaczynała od tworzenia kosmetyków na własną rękę – dosłownie i w przenośni. Ukończyła kurs Aromaterapii i Naturalnej Kosmetyki u Shiri Caspi, wykładowczyni w Reidman College w Izraelu, który poszerzył jej wiedzę na temat niezwykłych właściwości olejków eterycznych. Dziś wykorzystuje je w tworzeniu własnych, unikalnych kremów pod marką Ambasz, które działają na ciało, umysł i duszę. Tej zimy naszym ulubionym jest SOURCE Regenerating Dew – niezwykle treściwy, mocno nawilżający i skoncentrowany, pachnący mirrą, palmarozą i kadzidłowcem. Olejki te nie tylko nadają kremowi orientalny aromat, ale też stymulują mikrokrążenie krwi oraz wzmacniają naczynia krwionośne. Witaminy E i C stoją na straży młodości skóry, a oleje z sezamu, pestek brzoskwini, awokado, pestek dyni, wiesiołka czy rokitnika uelastyczniają ją, łagodzą podrażnienia oraz zabezpieczają ochronnym filmem. Ten krem to prawdziwa uczta dla skóry i dla zmysłów.

LAST Skin Repair Serum

Choć 2021 dopiero się rozpoczął, nie wahamy się ogłosić, że serum LAST jest jednym z naszych największych odkryć tego roku. To kosmetyk kompletny, którego dotąd na rynku nie było. Łączy w sobie odżywczą moc olejków z otulającą delikatnością emulsji, która wtapia się w skórę pozostawiając po sobie długotrwałe uczucie komfortu oraz dogłębnego nawilżenia. W formule, która przypomina płynne złoto, zawarto aż 30 (!) składników aktywnych o udowodnionej naukowo mocy regeneracyjnej i przeciwstarzeniowej. Trudno wyliczyć je wszystkie, dlatego wymienimy nasze ulubione: rozjaśniający niacynamid, pobudzające produkcję kolagenu witamina C i peptydy, łagodzący bisabolol, puder z aloe vera, nawilżający olej konopny i z dzikiej róży, aromatyczny balsam copaiba, ekstrakty z mirry, olibanum, olejek neroli oraz olejek z trawy cytrynowej, które nadają serum pobudzający zapach, a przy okazji mają właściwości przeciwzapalne i antystresowe. Tworzą one prawdziwą bombę odżywczą dla skóry, po nałożeniu której nie mamy potrzeby sięgania już po żaden inny kosmetyk – wystarczy kilka kropel Skin Repair Serum, a cera jest idealnie ukojona, nawilżona, pełna harmonii i blasku. Twórczyni marki LAST, Katarzyna Janocha, ma ambicję, by ze swoim flagowym produktem dotrzeć do klientek na całym świecie. Wróżymy jej pełen sukces. Serum kupisz na last-skincare.com.

KRAYNA AY 2 Water Pepper Kojący krem z rdestem

Wegańskie kosmetyki KRAYNA są hołdem oddanym polskiej ziemi i jej roślinności, w której kryje się wiele cennych składników wpływających na wygląd skóry. Markę stworzyło małżeństwo Magda i Damian Rosły, którzy inspirację dla swoich produktów znaleźli w krainie na styku wielkopolski i pomorza, którą pokrywają czyste, nieskażone wielkim przemysłem tereny pełne dziewiczej roślinności. To tam rośnie rdest będący głównym składnikiem kremu AY 2 Water Pepper – ziele to, z racji swojego działania, nazywane jest „eliksirem młodości”. Kosmetyk ma też silne działanie regeneracyjne oraz przeciwzapalne za sprawą obecnego w nim oleju z wiesiołka, z czarnuszki, z pestek dyni, ekstraktów z nagietka oraz ajurwedyjskiej rośliny Kali Musli. Krem przynosi głęboką ulgę przesuszonej, nadwrażliwej cerze, reguluje wydzielanie sebum oraz stymuluje odnowę naskórka. Jest jak opatrunek, który zawsze warto mieć w pogotowiu, gdy cera źle reaguje na trudne warunki panujące za oknem.

Melo Rozświetlający peeling enzymatyczny do twarzy z kwasami owocowymi

Tak jak w każdym aspekcie życia, tak i w pielęgnacji powinna być zachowana harmonia. Dlatego obok nawilżania, równie ważne jest skuteczne oczyszczanie oraz detoks cery. Tej zimy sięgamy najczęściej po Peeling enzymatyczny od polskiej marki Melo, który delikatnie złuszcza martwy naskórek za sprawą obecnych w nim kwasów owocowych. Jego w 97% naturalny skład łączy w sobie działanie enzymów papainy (z owoców papai), bormeliny (z owoców ananasa), a także ekstraktu z granatu i witaminy C. Tak skomponowany owocowy koktajl pomaga nawet najbardziej poszarzałej, zmęczonej skórze uzyskać naturalne rozświetlenie i sprężystą gładkość.

Zobacz też: Peeling enzymatyczny - jaki wybrać?

Oio Lab The Future Is Bright Kuracja rozjaśniająca z witaminą C

A skoro mowa o rozświetleniu, w naszym zimowym przeglądzie kosmetycznym nie mogłyśmy pominąć serum z witaminą C od Oio Lab. Marka założona przez Joannę Ryglewicz ma nieco ponad rok, a już zdążyła narobić dużo szumu – także zagranicą. W USA promuje ją jedna z najbardziej rozchwytywanych kosmetyczek za oceanem, Polka Joanna Czech, której salon na Manhattanie odwiedzają najgłośniejsze nazwiska w branży: Bella Hadid, Kim Kardashian czy Jennifer Aniston. Patrząc na ich nieskazitelną, świetlistą cerę, istnieje duże prawdopodobieństwo, że sama Joanna poleciła im kurację The Future Is Bright. Kosmetyk zawiera ultrastabilną, naturalną formę witaminy C (15%) zanurzoną w odmładzającej mieszance nierafinowanych olejów z ogórecznika, żurawiny i nasion dzikiej róży. Serum stymuluje produkcję kolagenu, wyrównuje koloryt cery, uelastycznia ją i wspomaga jej regenerację. Zaaplikowane na dzień, działa jak tarcza przeciwko zanieczyszczeniom i wolnym rodnikom. To nasz must-have podczas zimy w mieście.

Purite Scrub do ciała Mandarynka + Grejpfrut

Zapach cytrusów nie tylko dodaje nam energii podczas krótkich, zimowych miesięcy – będące jego nośnikiem olejki eteryczne z grejpfruta i mandarynki mają też właściwości antycellulitowe i ujędrniające skórę. Między innymi z tego powodu znalazły się w składzie aromatycznego scrubu do ciała od polskiej marki Purite. Z właściwości peelingujące kosmetyku odpowiada tu sól z Morza Martwego, która ułatwia pozbywanie się toksyn, a także żółta glinka lecznicza. Działając wspólnie, składniki te stymulują odnowę komórek, rozjaśniają przebarwienia oraz zwalczają bakterie. Scrub świetnie przygotowuje skórę do depilacji (najlepiej użyć go dzień przed), wyrównuje jej koloryt i przeciwdziała niedoskonałościom. Po jego zastosowaniu nie musisz już używać balsamu – dzięki olejowi z pestek moreli, kosmetyk doskonale nawilża i wygładza ciało. Odkąd użyłyśmy go pierwszy raz, wieczorne SPA nie istnieje dla nas bez tego pachnącego scrubu.

Czytaj też: Ujędrniające kremy do twarzy z olejkami – 5 naturalnych kremów anti-aging, które głęboko odżywiają skórę