Reklama

Helena to kobieta po sześćdziesiątce, której życie zdaje się być ułożone i przewidywalne. Dom nad Jeziorem Słonym, codzienne spotkania z przyjaciółkami, gimnastyka i obecność męża – choć czasem nieobecnego – tworzą ramy jej codzienności. Jednak pod tą spokojną powierzchnią kryje się pytanie o prawdziwą istotę dojrzałości, samotności i bliskości. Katarzyna Rosłaniec w swoim najnowszym filmie „Jezioro Słone” podejmuje temat, który rzadko gości na ekranach – seksualności i emocji kobiet w wieku dojrzałym, pokazując ich życie pełne niedopowiedzeń, tęsknot i cichej rezygnacji.

Helena i jej „Jezioro Słone”

Helena stawia tarota. Nie dla siebie, bo własny los wydaje się już przesądzony – dom nad Jeziorem Słonym, przyjaciółki, gimnastyka, mąż obecny czasem, nieobecny czasem. To życie poukładane, spokojne, wręcz uśpione. Czy tak powinna wyglądać dojrzałość kobiety? Czy nie jest w niej więcej niż łagodny rytm dnia?

„To, że masz wnuki, wcale nie oznacza, że jesteś już tylko 'babcią'. Wszyscy się starzejemy, ale czym tak naprawdę jest ta cała starość? Mnie kojarzy się z pewnymi ograniczeniami, głównie natury fizycznej. Wiele osób po sześćdziesiątce czy siedemdziesiątce jest sprawnych, niezależnych, pełnych energii. Czują się dorośli, nie starzy. Kiedy ja będę miała 60 lat, nie będę 'stara'. Kto wie, może wtedy spotka mnie coś fajnego i wreszcie dojdę do czegoś w życiu.” - mówi reżyserka w wywiadzie dla Dwutygodnika.

Katarzyna Rosłaniec, twórczyni „Galerianek” i „Bejbi bluesa”, sięga po zagadnienie rzadko podejmowane w polskim kinie – seksualności i samotności po sześćdziesiątce. „Jezioro Słone” jest filmem, który raczej pyta niż odpowiada.

Związek wyczerpany czasem, ale trwający

Helena (Katarzyna Butowtt) to kobieta świadoma własnej dojrzałości, wycofana z igraszek czy romansów. „Kocham cię, ale już cię nie lubię” – mówi mężowi, podsumowując ich skomplikowaną relację. To rzeczywistość wielu wieloletnich związków – uczucie splecione z rutyną i dystansem. Mimo że film nie wprowadza rewolucyjnych spojrzeń na dojrzałość i seksualność po sześćdziesiątce, przypomina, jak rzadko polskie kino traktuje ten temat z odwagą i głębią.

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google
Reklama
Reklama
Reklama
Loading...