Jeszcze niedawno książki Emily Henry były przede wszystkim wakacyjnym pewniakiem: brało się je do walizki, czytało na plaży, w pociągu albo wieczorem, kiedy miało się ochotę na coś lekkiego, ale niegłupiego. Dziś coraz wyraźniej widać, że jej romanse zaczynają żyć drugim życiem. Tym razem na ekranie. To nie jest zaskoczenie. Henry ma ten rzadki talent, że potrafi pisać o miłości bez lukru. Jej bohaterowie dużo mówią, jeszcze więcej ukrywają i zwykle muszą najpierw uporządkować własne życie, zanim pozwolą sobie na happy end. To materiał, który aż prosi się o dobrą komedię romantyczną - taką, po której chce się od razu zadzwonić do przyjaciółki.

WIDEO

player placeholder

Emily Henry wchodzi do świata filmu

Największy przełom przyniosło jej „Beach Read. Wakacyjny romans” z 2020 roku. To właśnie ta książka rozpędziła późniejszą popularność autorki i ustawiła ton dla kolejnych historii: pozornie lekkich, ale dobrze podszytych emocjami. Potem przyszły „Ludzie, których spotykamy na wakacjach”, „Book Lovers”, „Happy Place”, „Funny Story” i „Wspaniałe, cudowne życie”. Każda z tych książek ma trochę inny punkt wyjścia, ale podobny urok. Są wakacje, praca, przyjaźń, byłe związki, niedopowiedziane rozmowy i ta szczególna chemia między bohaterami, która nie musi od razu krzyczeć „wielka miłość”, żeby działać. Właśnie dlatego ekranizacje Henry wydają się tak naturalne.

Emily Henry
Getty Images / Emily Henry
Zobacz także:

Netflix zaczął od „Ludzi, których spotykamy na wakacjach”, a teraz dokłada kolejne tytuły

„Ludzi, których spotykamy na wakacjach”
mat. prasowe / „Ludzie, których spotykamy na wakacjach”

Pierwszą ekranizacją w tej układance są „Ludzie, których spotykamy na wakacjach”, przygotowani przez Netflix. Historia Poppy i Alexa została dobrze przyjęta, a to tylko podkręciło apetyt na więcej. I wygląda na to, że na jednej adaptacji się nie skończy. „Happy Place” także zmierza w stronę popularnej platformy streamingowej. Projektem zajmuje się Nuyorican Productions, czyli firma produkcyjna Jennifer Lopez. Początkowo mówiło się o serialu, ale obecnie plan dotyczy filmu. Sama Lopez potwierdziła współpracę z Emily Henry w mediach społecznościowych, więc trudno nie traktować tego jako jednego z najgłośniejszych romansowych projektów najbliższych sezonów.

Happy place
mat. prasowe

Ciekawie zapowiada się też „Funny Story”. Tu scenariusz ma napisać sama Emily Henry, co dla fanek jest bardzo dobrą wiadomością. Jeśli ktoś najlepiej rozumie rytm jej dialogów, ironię i emocjonalne pauzy między bohaterami, to właśnie ona. Film ma także powstać dla Netfliksa choć obsady i reżysera jeszcze nie ogłoszono.

Adaptacja książki „Beach Read” ma już datę premiery

Najbardziej konkretny plan dotyczy „Beach Read”. Adaptację przygotowuje 20th Century Studios, a za scenariusz i reżyserię odpowiada Yulin Kuang. W obsadzie pojawiają się Patrick Schwarzenegger i Phoebe Dynevor, czyli nazwiska, które od razu ustawiają film w kategorii produkcji, o której będzie głośno. Premiera kinowa została zaplanowana na 7 maja 2027 roku. To dobra wiadomość nie tylko dla fanek książki, ale też dla wszystkich, którzy od dawna czekają na powrót romantycznych filmów z prawdziwego zdarzenia. Nie kolejnej losowej komedii z algorytmu, tylko historii z charakterem, napięciem i bohaterami, którym naprawdę chce się kibicować.

Beach read
mat. prasowe

„Book Lovers” też czeka w kolejce

Na ekran może trafić również „Book Lovers”. Prawa do filmu kupiło Tango Entertainment, a scenariusz ma napisać Sarah Heyward. Na razie nie znamy obsady ani reżysera, ale sam fakt, że kolejna powieść Henry została przejęta przez filmowców, mówi sporo. Jej książki nie są już tylko bestsellerami z okładkami w pastelach. Stały się gotowym uniwersum dla współczesnych komedii romantycznych.

Najciekawsze jest to, że te historie mają szansę trafić do bardzo różnych widzów. Jedne pójdą do kin, inne na streaming. Jedne będą bardziej wakacyjne, inne bardziej słodko-gorzkie. Ale wszystkie łączy ten sam ton: czuły, zabawny i trochę melancholijny.