Zdarza się, że najtrudniejszą częścią wieczoru z Netfliksem jest samo wybranie filmu. Przewijamy katalog, wracamy do tych samych tytułów, ktoś proponuje coś „na szybko”, a po dwudziestu minutach nadal nic nie jest włączone. Sierpniowe premiery mogą trochę skrócić ten etap, szczególnie jeśli macie ochotę na coś mocniejszego.
WIDEO…
Netflix przygotował cztery thrillery, które idą w różne strony. Jeden zamyka rodzinę w domu, z którego nie da się uciec. Drugi zaczyna się od morderstwa transmitowanego na żywo. Trzeci wraca do sprawy seryjnego zabójcy, który miał już siedzieć za kratami. Czwarty stawia na wybuchy, jednostkę specjalną i wyścig z czasem.
„Ostatni dom” - zwykły dzień zamienia się w koszmar
W „Ostatnim domu” występują Greta Lee i Wagner Moura, a za reżyserię odpowiada Louis Leterrier, znany z „Lupina”. Punkt wyjścia jest prosty, ale bardzo skuteczny: czteroosobowa rodzina budzi się pewnego dnia we własnym domu i odkrywa, że nie może się z niego wydostać. Drzwi i okna są zamknięte w sposób, którego nikt nie potrafi wyjaśnić. To, co miało być bezpieczną przestrzenią, zaczyna działać jak pułapka. Zapasy jedzenia się kurczą, napięcie rośnie, a niewidzialna siła nie pozwala bohaterom opuścić domu. Brzmi jak idealny thriller na późny wieczór: klaustrofobiczny, niepokojący i oparty na pytaniu, które od razu wciąga - kto albo co trzyma ich w środku?
Film „Ostatni dom” jest dostępny na Netflix od 7 sierpnia.
„Człowiek para” - morderca, który potrafi przenikać przez ściany
Serial o tytule „Człowiek para” ma jeden z najbardziej osobliwych punktów wyjścia w całym zestawieniu. Za thrillerem stoi Yeon Sang-ho, twórca „Train to Busan”, a inspiracją był klasyczny film Toho z 1960 roku, „The Human Vapor”. Historia zaczyna się od brutalnego morderstwa pokazowego na żywo w telewizji. Sprawca nie jest jednak zwykłym zabójcą. Potrafi zamieniać się w gaz, przenikać przez przeszkody i wymykać się wszystkim zasadom, do których przyzwyczaiły nas klasyczne kryminały. Sprawę próbują rozwiązać detektyw Kenji Okamoto i reporterka Kyoko Kono, ale śledztwo szybko prowadzi ich do dużo większej tajemnicy: spisku sprzed lat i rządowego projektu, który wykorzystywał najbardziej bezbronnych ludzi. To propozycja dla tych, którzy lubią, gdy thriller miesza kryminał, horror i science fiction, zamiast trzymać się jednej bezpiecznej formuły.
„Człowieka parę” można już oglądać na Netfliksie
„Szeptacz” - porwanie dziecka i sprawa z przeszłości
Najbardziej gwiazdorsko zapowiada się „Szeptacz”. Film powstał na podstawie bestsellerowej powieści Alexa Northa z 2019 roku, a w obsadzie są Robert De Niro, Adam Scott i Michelle Monaghan. Bohaterem jest Tom Kennedy, pisarz kryminalny, który po śmierci żony przeprowadza się z małym synem Jakiem do spokojnego miasteczka. Nowy początek szybko zamienia się jednak w koszmar, gdy chłopiec zostaje porwany. Tom musi zwrócić się o pomoc do ojca, emerytowanego detektywa, z którym od lat nie miał łatwej relacji. Sprawa komplikuje się jeszcze bardziej, bo zaginięcie Jake’a zaczyna łączyć się z dawnym śledztwem dotyczącym seryjnego zabójcy znanego jako „The Whisper Man”. Problem w tym, że morderca teoretycznie siedzi już za kratami. To zapowiada powolny, duszny thriller z tajemnicą z przeszłości i napięciem, które nie opiera się na pościgach, tylko na narastającym niepokoju.
„Szeptacz” trafi na Netflix 28 sierpnia.
„Elite Forcee” - francuska akcja, wybuchy i wyścig z czasem
Na koniec coś dla osób, które zamiast powolnego śledztwa wolą konkretne tempo. „Elite Force” to francuski thriller akcji o Davidzie, doświadczonym dowódcy elitarnej jednostki GIGN. Po tragicznym ataku na swój zespół David zostaje zmuszony do powrotu do służby. Wróg zdobył wojskowe materiały wybuchowe i planuje kolejne ataki, więc nie ma czasu na spokojne analizowanie sytuacji. Bohater musi chronić swojego świeżo zrekrutowanego chrześniaka, a przy okazji zmierzyć się z sekretami z własnej przeszłości. To najpewniej najbardziej dynamiczny tytuł z całej czwórki: szybki, głośny i oparty na klasycznym napięciu „zdążą czy nie zdążą”.
„Elite Forces” można już oglądać na Netfliksie.
Artykuł ukazał się w oryginale na ELLE.uk



























