Są thrillery, w których ktoś próbuje cię zabić. Są też takie, w których stawką są pieniądze, wielki przekręt albo tajemnica z przeszłości. „Pułapka na myszy” zaczyna się od czegoś znacznie bardziej niepokojącego: od momentu, w którym bohater odkrywa, że jego własne życie przestaje go rozpoznawać.
WIDEO…
Nowy południowokoreański serial właśnie trafił na Netflix. Za kamerą stanął Kim Hong-sun, reżyser „Domu z papieru: Korea – Wspólna strefa ekonomiczna”, a w głównych rolach pojawiają się Ryu Jun-yeol („Decyzja o odejściu”, „The 8 Show”), Sul Kyung-gu („Kill Boksoon”) oraz Lee Kyu-hyung („Więzienny playbook”). Serial liczy 10 odcinków i łączy kryminał, psychologiczny thriller oraz historię o skradzionej tożsamości.
Pewnego dnia jego telefon przestaje go rozpoznawać

Moon-jae (Ryu Jun-yeol) jest pisarzem, który od lat prowadzi bardzo samotne życie. Posługuje się pseudonimem i praktycznie nie wychodzi z domu. Jego codzienność jest monotonna, przewidywalna i bezpieczna. Do czasu. Pewnego dnia bohater próbuje odblokować telefon za pomocą odcisku palca. Bezskutecznie. Hasła przestają działać, dostęp do pieniędzy znika, a kolejne elementy jego życia zaczynają wymykać mu się z rąk. Wkrótce Moon-jae odkrywa, że ktoś nie tylko przejął jego dane. Ktoś próbuje przejąć jego całe życie – imię, majątek, tożsamość, a nawet możliwość udowodnienia, kim naprawdę jest.
Najgorsze jest jednak to, że tajemniczy przeciwnik wydaje się być zawsze o krok przed nim. Nazywa siebie „Szczurem” i dokładnie wie, jak działać tak, by Moon-jae został bez dowodów na własne istnienie. „Udowodnij, że jestem prawdziwy, albo to ja okażę się oszustem” – właśnie na takim odwróceniu ról opiera się napięcie serialu.
W pewnym momencie bohater musi więc zrobić coś, czego przez lata konsekwentnie unikał: wyjść ze swojej bezpiecznej przestrzeni i rozpocząć poszukiwania człowieka, który ukradł mu tożsamość.
Nieoczywisty sojusznik i gra w kotka i myszkę

W tej historii Moon-jae nie zostaje jednak sam. W poszukiwania angażuje się Noja (Sul Kyung-gu), bezwzględny lichwiarz, który ma własne powody, by odnaleźć tajemniczego „Szczura”. Ich relacja od początku jest daleka od typowej przyjaźni. Jeden potrzebuje pomocy, drugi chce odzyskać swoje pieniądze, ale szybko okazuje się, że ich interesy zaczynają się splatać.
Do sprawy dołącza również detektyw Sun-yong (Lee Kyu-hyung), który próbuje ustalić, kim jest tajemniczy przestępca. W efekcie powstaje układ trzech bohaterów, którzy z różnych powodów próbują rozwiązać tę samą zagadkę.
W tym miejscu „Pułapka na myszy” zaczyna przypominać klasyczną grę w kotka i myszkę. Tyle że w tym przypadku trudno ustalić, kto właściwie jest kotem, a kto myszą. Moon-jae jest ścigany, ale jednocześnie sam zaczyna polować. Noja ma pomagać, choć trudno całkowicie mu zaufać. Z kolei detektyw próbuje odkryć prawdę, której kolejne warstwy mogą prowadzić znacznie dalej, niż początkowo zakłada.
Stara koreańska legenda w nowoczesnym thrillerze

Za pomysłem na serial stoi zresztą bardzo ciekawy punkt wyjścia. „Pułapka na myszy” czerpie z tradycyjnej koreańskiej opowieści ludowej o szczurze, który po zjedzeniu obciętych ludzkich paznokci może przybrać postać człowieka. Netflix przenosi ten motyw do współczesności i zamiast magicznej przemiany proponuje znacznie bardziej przyziemny koszmar: co, jeśli ktoś potrafiłby przejąć twoją tożsamość tak skutecznie, że wszystkie systemy zaczęłyby uznawać jego za ciebie?
Ten element mocno wyróżnia serial na tle kolejnych thrillerów o oszustach i tajemniczych mordercach. Strach nie bierze się tutaj wyłącznie z tego, że bohater może zostać skrzywdzony. Najbardziej przerażająca jest świadomość, że może zostać wymazany. Bo czym właściwie jesteśmy bez nazwiska, pieniędzy, dokumentów, telefonu, konta bankowego i ludzi, którzy są w stanie potwierdzić, że naprawdę jesteśmy tym, za kogo się podajemy?
Reżyser „Domu z papieru: Korea” wraca do świata, w którym nikomu nie można ufać

Za „Pułapką na myszy” stoi Kim Hong-sun, który ma już na koncie kilka mocnych produkcji gatunkowych. Reżyserował m.in. „Gościa” i „Dom z papieru: Korea – Wspólna strefa ekonomiczna”. Tym razem pracuje na scenariuszu opartym na webtoonie „Field Mouse”, wykorzystując jego punkt wyjścia do stworzenia historii o paranoi, tożsamości i pościgu za człowiekiem, którego twarz może być wszędzie – ale którego nikt nie potrafi wskazać.
„Pułapka na myszy” ma 10 odcinków, a wszystkie są od dzisiaj dostępne na Netflix. Jeśli koreańskie thrillery są dla was synonimem historii, w których wraz z kolejnymi odcinkami coraz trudniej ufać komukolwiek, nowa produkcja Kim Hong-suna ma dokładnie ten rodzaj energii. Tym razem pytanie nie brzmi jednak tylko: kto jest „Szczurem”? Znacznie ciekawsze okazuje się to, czy Moon-jae zdoła udowodnić, że sam jest tym, za kogo uważał się przez całe życie.



























