Nie każda wielka produkcja staje się wielkim sukcesem od razu. Czasem potrzebuje kilku lat, zmiany pokolenia widzów i streamingu, który pozwoli odkryć ją na nowo. Tak właśnie stało się z „Blade Runnerem 2049”. Film Denisa Villeneuve’a miał premierę w 2017 roku i choć zebrał bardzo dobre recenzje, jego wynik finansowy nie odpowiadał skali przedsięwzięcia. We wrześniu 2026 roku historia dostała jednak ciekawy epilog - dziewięcioletnia produkcja wspięła się na pierwsze miejsce globalnego zestawienia filmów HBO Max.

WIDEO

player placeholder

„Blade Runner 2049” wraca do historii sprzed 30 lat

Akcja rozpoczyna się trzy dekady po wydarzeniach z kultowego „Łowcy androidów” Ridleya Scotta. Tym razem głównym bohaterem jest oficer K, w którego wciela się Ryan Gosling. Pracujący dla policji blade runner trafia na ślad tajemnicy, której ujawnienie mogłoby zachwiać istniejącym porządkiem. Poszukiwania prowadzą go do Ricka Deckarda - granego ponownie przez Harrisona Forda byłego łowcy androidów, który od trzydziestu lat pozostaje poza zasięgiem świata.

blade runner
Zobacz także:

Villeneuve nie stworzył jednak klasycznego widowiska opartego przede wszystkim na efektownych zwrotach akcji. „Blade Runner 2049” jest powolny, melancholijny i momentami niemal hipnotyczny. Pod futurystyczną historią ukrywa pytania o pamięć, samotność, tożsamość i granicę pomiędzy człowiekiem a tym, co zostało przez niego stworzone. W obsadzie, poza Goslingiem i Fordem, znaleźli się również Ana de Armas, Robin Wright, Jared Leto, Sylvia Hoeks i Dave Bautista.

Film zachwycił krytyków, ale kina nie dały mu wielkiego zwycięstwa

„Blade Runner 2049” należał do najbardziej kosztownych premier 2017 roku. Według Box Office Mojo budżet produkcji wyniósł około 150 mln dolarów, natomiast globalne wpływy z kin zamknęły się na poziomie około 259 mln dolarów. To duża kwota, jednak przy tak kosztownej produkcji nie był to rezultat odpowiadający oczekiwaniom wobec potencjalnego blockbustera.

Blade runner

Znacznie lepiej film poradził sobie artystycznie. Produkcja zdobyła pięć nominacji do Oscarów i ostatecznie dwie statuetki - za zdjęcia Rogera Deakinsa oraz efekty specjalne. Do dziś utrzymuje również 88 proc. pozytywnych recenzji krytyków w serwisie Rotten Tomatoes. Trudno zresztą znaleźć bardziej charakterystyczne wizualnie kino ostatniej dekady. Monumentalne Los Angeles, gigantyczne hologramy, pomarańczowa pustynia Las Vegas i zdjęcia Deakinsa sprawiają, że niemal dziewięć lat później film wciąż nie wygląda jak produkcja, która zdążyła się technologicznie zestarzeć.

Po 9 latach „Blade Runner 2049” dostał drugie życie na HBO Max

We wrześniu „Blade Runner 2049” ponownie znalazł się w centrum zainteresowania widzów i na kilka dni trafił na szczyt globalnego rankingu filmów HBO Max. To dość niezwykły wynik jak na produkcję sprzed niemal dekady, szczególnie że w zestawieniu musiała konkurować z dużo nowszymi premierami.

Streaming wyraźnie działa na korzyść takich tytułów. Film, który w kinie wymagał niemal trzech godzin i dość dużej koncentracji, dziś można odkryć bez całej presji związanej z premierą. Dodatkowo pracują na niego nazwiska twórców i obsady - Denis Villeneuve jest dziś jednym z najważniejszych reżyserów współczesnego kina, a Ryan Gosling i Ana de Armas mają jeszcze silniejszą pozycję niż w 2017 roku.

Blade runner

Historia „Blade Runnera 2049” zaczyna więc przypominać losy oryginału Ridleya Scotta. Pierwszy „Blade Runner” także nie był wielkim kasowym przebojem po premierze w 1982 roku, a jego status rósł z czasem. Kontynuacja idzie podobną drogą: zamiast szybko zniknąć z obiegu, z roku na rok coraz mocniej umacnia swoją pozycję. „Blade Runner 2049” można obecnie oglądać w Polsce na HBO Max.