Do katalogu HBO Max dołączyła dziś kompletna filmowa opowieść o Robercie Langdonie: „Kod da Vinci”, „Anioły i demony” i „Inferno”. Trzy thrillery, oparte na bestsellerach Dana Browna, wracają w jednym pakiecie i przypominają, dlaczego ten popkulturowy fenomen tak mocno działał na wyobraźnię: szybkie tempo, europejskie lokacje, sztuka jako trop i zagadka, która nie pozwala odłożyć seansu na później.
WIDEO…
Bestseller, który ubrał sensację w elegancki kostium

Punktem zapalnym całej fali był „Kod Leonarda da Vinci” z 2003 roku - książka, która stała się światowym bestsellerem i wywołała dyskusję daleko wykraczającą poza rynek wydawniczy. Kontrowersje religijne, wątki tajnych stowarzyszeń i sposób opowiadania o historii chrześcijaństwa sprawiły, że tytuł żył własnym życiem, a zainteresowanie przeniosło się na kino niemal natychmiast. Dla Hollywood była to mieszanka szczególnie kusząca: dynamiczna narracja i zagadki historyczne dawały widzom poczucie uczestnictwa w „intelektualnej przygodzie”, a przy tym pozostawały na tyle przystępne, by łączyć różne gusty i pokolenia.
W adaptacjach postawiono na zestaw nazwisk, który brzmiał jak obietnica wysokobudżetowego widowiska: Ron Howard na reżyserskim krześle, Akiva Goldsman przy scenariuszu „Kodu”, Tom Hanks jako Langdon. Za produkcję odpowiadało Sony Pictures, a plan był czytelny: stworzyć serię thrillerów przygodowych, gdzie elegancja muzealnych sal i ciężar historii spotykają się z nerwem sensacji. Nawet jeśli krytycy literaccy zarzucali Brown’owi schematyczność, tempo i zwroty akcji były dokładnie tym, czego szeroka publiczność oczekiwała.
Cannes, rekordy i burza emocji wokół „Kodu da Vinci”

Filmowy „Kod da Vinci” zadebiutował w 2006 roku i od razu został ustawiony na najwyższej półce wydarzeń: otworzył Festiwal Filmowy w Cannes, co dla hollywoodzkiego thrillera było sytuacją wyjątkową. Odbiór krytyków okazał się jednak chłodny - padały zarzuty o nadmierną dosłowność, rozwlekłe dialogi, mizerne napięcie i długie sceny wyjaśniające symbolikę oraz historię, które potrafiły spowalniać akcję.
Jednocześnie widownia zareagowała zupełnie inaczej. Film zarobił na świecie ponad 760 mln dolarów, a wokół tytułu narastały kontrowersje religijne: pojawiały się apele o bojkot, w niektórych krajach dochodziło do protestów. W praktyce przełożyło się to na jeszcze większą widoczność produkcji - i na jasny sygnał, że nawet wbrew recenzjom ta opowieść ma siłę przyciągania.
Langdon przyspiesza: „Anioły i demony” i późniejsze „Inferno”

W 2009 roku do kin trafiły „Anioły i demony”. Choć to pierwsza książka z Langdonem, na ekran trafiła dopiero po sukcesie „Kodu”, a twórcy zdecydowali się osadzić akcję po wydarzeniach z poprzedniego filmu, wybierając chronologiczną kontynuację zamiast prequela. Howard ponownie reżyserował, Hanks wrócił do roli, a druga część została przyjęta zauważalnie lepiej: jako bardziej dynamiczna, sprawniej korzystająca z thrillerowej konwencji i ograniczająca przydługie wykłady historyczne. Światowe wpływy przekroczyły 480 mln dolarów, a produkcja zarobiła trzy razy więcej, niż wynosił jej koszt.
Na następną odsłonę trzeba było czekać aż siedem lat. W tym czasie Brown opublikował „Zaginiony symbol”, ale studio pominęło tę książkę, powołując się na zmieniające się trendy w kinie oraz obawy o mniej uniwersalny potencjał historii o symbolice masonerii i amerykańskiej przeszłości. Zamiast tego wybrano „Inferno” - film zadebiutował w 2016 roku, a Howard i Hanks znów stanęli na pierwszej linii. Tym razem jednak zainteresowanie serią było mniejsze, co widać było w słabszych wynikach finansowych, a krytycy oceniali produkcję jako przeciętną, wskazując na schematyczność, przewidywalność i zmęczenie formułą. Pojawiły się także zarzuty o znaczące odejście od zakończenia książki.
Trylogia Dana Browna trafiła na HBO Max

Wszystkie trzy filmy trzyma jednak wspólny, rozpoznawalny rytm: akcja rozgrywa się w ciągu kilkudziesięciu godzin, prowadzi przez najsłynniejsze zabytki świata i wykorzystuje prawdziwe dzieła sztuki jako elementy kolejnych zagadek. To kino, które nie musi udowadniać nowatorstwa - działa raczej jak dobrze skrojona sukienka: klasyczna, efektowna i wciąż chętnie wybierana, gdy ma się ochotę na dopracowaną, szybką historię.
Teraz całość można obejrzeć w serwisie Warner Brossa. - na HBO Max. I zapewnić tym sobie świetną rozrywkę na cały weekend.



























