Reklama

Są filmy, które ogląda się dla fabuły. I są takie, które bardziej się chłonie - obrazami, ciszą, spojrzeniami bohaterów i emocją, która zostaje jeszcze długo po napisach końcowych. Właśnie do tej drugiej kategorii należy „La grazia” , najnowszy film Paolo Sorrentino, który po premierze w Wenecji w końcu trafił do sieci i szybko stał się jednym z najgłośniejszych tytułów na HBO Max.

To kino, które nie próbuje uwodzić zwrotami akcji. Raczej powoli wciąga widza w świat pełen napięcia, melancholii i pytań, na które nie istnieją proste odpowiedzi.

Elle newsletter
elle.pl

„La grazia” - film, który otworzył Wenecję podbija HBO Max

La grazia
mat. prasowe

Nieprzypadkowo właśnie „La grazia” zainaugurowała Międzynarodowy Festiwal Filmowy w Wenecji w 2025 roku. Produkcja od początku była jednym z najbardziej komentowanych tytułów festiwalu - nie tylko ze względu na nazwisko reżysera, ale też tematykę balansującą pomiędzy dramatem politycznym a bardzo intymną opowieścią o człowieku.

W centrum historii znajduje się prezydent Włoch, który staje przed moralnym i emocjonalnym dylematem dotyczącym prawa łaski. Jednak polityka jest tu tylko punktem wyjścia. Tak naprawdę Sorrentino opowiada o samotności, winie, przemijaniu i ciężarze decyzji, których nie da się cofnąć.

Całość rozgrywa się w monumentalnych wnętrzach Pałacu Kwirynalskiego w Rzymie - miejscu pełnym przepychu, które w filmie zaczyna przypominać niemal osobnego bohatera. Złote sale, ciężkie zasłony i chłodne korytarze tworzą świat piękny, ale emocjonalnie duszny. Bardzo „sorrentinowski”.

Toni Servillo hipnotyzuje od pierwszej sceny

La grazia
mat. prasowe

W główną rolę ponownie wciela się Toni Servillo - aktor, który od lat pozostaje ekranowym alter ego Sorrentino. Tym razem tworzy postać pełną sprzeczności: charyzmatyczną, ale wyraźnie rozbitą od środka. Jego prezydent pali papierosy na balkonach pałacu, wraca do dawnych wspomnień, próbuje zrozumieć własne błędy i jednocześnie podejmuje decyzję, która może zdefiniować całą jego prezydenturę. To bohater zmęczony światem, ale wciąż desperacko próbujący znaleźć w nim sens.

Krytycy już po premierze w Wenecji podkreślali, że Toni Servillo jest jednym z największych atutów filmu. I trudno się z tym nie zgodzić - jego gra ma w sobie coś niezwykle magnetycznego, nawet wtedy, gdy bohater milczy.

Sorrentino wraca do swojej najlepszej formy

La grazia
mat. prasowe

Po bardziej autobiograficznym „To była ręka Boga” i zmysłowej „Bogini Partenope”, Paolo Sorrentino ponownie kieruje kamerę w stronę włoskiej tożsamości - tym razem bardziej politycznej, melancholijnej i duchowej. W „La grazia” wraca wszystko to, za co widzowie pokochali jego kino: wizualny przepych, absurdalny humor ukryty w dialogach, samotność ludzi władzy i bohaterowie, którzy próbują zagłuszyć własne myśli elegancją, muzyką i nocnym życiem.

Ale pod całą estetyką kryje się coś znacznie bardziej intymnego - opowieść o człowieku, który już nie wie, czy bardziej boi się utraty kontroli, czy samego siebie.

Widzowie HBO Max już się nim zachwycają

La grazia
mat. prasowe

Choć „La grazia” nie jest filmem łatwym ani dynamicznym w klasycznym rozumieniu, widzowie HBO Max bardzo szybko wynieśli go do grona najgłośniejszych premier platformy. W mediach społecznościowych najczęściej powtarzają się słowa: „hipnotyzujący”, „piękny wizualnie”, „smutny” i „zostający w głowie”.

To kino dla tych, którzy lubią filmy powolne, pełne znaczeń i emocji ukrytych pomiędzy dialogami. Takie, które bardziej się odczuwa, niż analizuje.

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google
Reklama
Reklama
Reklama
Loading...