Rzym, Sycylia i Neapol, czyli „dolce far niente” na ekranie. To 4 filmy przy których poczujesz promienie włoskiego słońca na policzku
Od powolnych dni na prowincji i świeżo mielonej kawy, po życie w zatłoczonym Rzymie i pizzę z ciągnącym się serem. To Włochy w najlepszym ekranowym wydaniu, które przyciągają. Jeśli marzysz o tym kierunku na wakacje to filmy dla ciebie.

Włochy to jeden z najczęstszych wakacyjnych kierunków. Urokliwe uliczki, jedzenie wpisujące się idealnie w kategorię „comfort food” i przede wszystkim – filozofia „dolce far niente”. Włosi jak nikt potrafią korzystać z życia i poznać każdy jego smak, dostrzec każdy kolor. To właśnie to nas w nich pociąga – niewymuszona umiejętność odpoczynku i czerpania z każdej chwili. Dlatego tak chętnie wybieramy ten kierunek na wakacyjne podróże. Italia to definicja słońca, pysznego jedzenia oraz przyjemności „nic nie robienia”.
To 4 propozycje filmów, których akcja rozgrywa się właśnie tam. Nie tylko pokazują najpiękniejsze rejony Włoch, ale i uczą tej niepowtarzalnej filozofii.
„Jedz, módl się, kochaj”

„Jedz, módl się, kochaj” to absolutny klasyk którego grzech nie znać. Julia Roberts w roli głównej poszukująca sensu życia wyrusza w podróż do trzech krajów i w każdym uczy się jednego fundamentu. W pierwszej kolejności trafia do dwóch serc Włoch – Rzymu i Neapolu. To tam uczy się czerpania przyjemności z jedzenia, dzięki której jedząc pizzę odkrywa dwie życiowe prawdy. Po pierwsze siedząc na podłodze z pizzą poznaje włoskie „dolce far niente”, czyli słodycz nic nie robienia. Po drugie zamiast ograniczać się w zjedzeniu kolejnego kawałka, lepiej kupić większe spodnie.
Chociaż to tylko część fabuły, ponieważ Roberts odwiedza również Indie i Indonezję – to zdecydowanie został uchwycony klimat zatłoczonych, gwarnych uliczek. Oglądając tę pozycję ciśnie się na usta, popularne ostatnio hasło „życia powinniśmy się uczyć od Włochów”.
„Tamte dni, tamte noce”

To stosunkowo świeża produkcja, a mimo to jest jedną z najczęściej wskazywanych pozycji, jeśli chodzi o filmy z włoskim klimatem w roli głównej. Młody Chalamet na ekranie, a w tle Bergamo i Crema, czyli słoneczna Lombardia. To Włochy w czystym wydaniu - kawa w filiżankach przy małym stoliku, pomarańcze, murowany basen pod gołym niebem, a wszystko to zamknięte w willi na prowincji.
To jeden z tych filmów, który ogląda się bardziej dla uczuć i względów estetycznych, niż dla samej akcji, ale warto, jeśli chociaż odrobinę kocha się Włochy lub się za nimi się tęskni. Spokojny, leniwy czyli dokładnie w duchu „dolce far niente”. Jednocześnie każdy z kadrów mógłby być niezależnym, starannie dopracowanym obrazem słonecznej Italii, wywołującym wzruszenie z tęsknoty za włoskim stylem życia.
„Cinema Paradiso”

Podczas gdy cała Europa żyje sytuacją po II drugiej wojnie światowej – na włoskiej prowincji życie toczy się dalej. W codziennych obowiązkach i sprawach, jedyną z niewielu rozrywek Sycylijczyków jest oglądanie filmów w kinie parafialnym „Paradiso”. Tam mały chłopiec Toto poznaje operatora Alfredo, z którym zaczyna łączyć go przyjaźń i wspólna pasja do kinematografii. Od najmłodszych lat wychowywany w duchu filmowych romansów w końcu, już jako dorosły mężczyzna, Toto poznaje swoją miłość i przeżywa chwile rodem wyjęte z ekranu.
To film o miłości, tej do świata kina i tej romantycznej rozgrywającej się na ulicach w sycylijskim miasteczku. Chociaż swoją premierę miał w 1988 roku wciąż chwyta za serce, a pokazany obraz Sycylii potrafi w sobie rozkochać bez pamięci. Dzieło Giuseppe Tornatore’a zasługuje na szczególne miejsce w tym zestawieniu i uznawany jest za prawdziwą klasykę światowego kina.
„Wielkie piękno”

Oscar, Złoty Glob i Bafta, a w tle ponownie Rzym – to mówi samo przez siebie. Musi być dobrze. Jep jest mężczyzną, który czerpie z życia garściami i jest częstym bywalcem wystawnych kolacji oraz klubów wieczorowych. Pod płaszczykiem hedonizmu kryje się jednak dużo głębsza potrzeba powrotu do prawdziwego szczęścia. To niezwykle skontrastowany obraz Rzymu – z jednej strony jest odchłanią, w której łatwo jest się zatracić, z drugiej skrywa w sobie sekret do prawdziwego szczęścia.
To propozycja inna niż pozostałe, która na pierwszy rzut oka jest daleka od cudownie lekkiego „dolce far niente” ale warto chwilę poczekać, by i tu nas dosięgnęła. Film o tęsknocie za prawdziwym pięknem i wewnętrznej drodze, którą główny bohater musi przejść, by odnaleźć to co pokochał wiele lat wcześniej. Mało się mówi o tej produkcji, a to prawdziwa włoska perełka porównywana do kina niezastąpionego Federico Felliniego.

