Reklama

Lata 80. były dla kina fantasy momentem szczególnym. To czas, kiedy efekty specjalne dopiero zaczynały otwierać drzwi do światów wcześniej istniejących wyłącznie w wyobraźni. „Niekończąca się opowieść” z 1984 roku wpisuje się w ten okres idealnie - jako film, który nie tylko opowiada historię, ale też buduje doświadczenie zanurzenia w baśniowej rzeczywistości.

Reżyser Wolfgang Petersen, znany wcześniej głównie z kina niemieckiego, stworzył tu jedną z najbardziej rozpoznawalnych opowieści fantasy dekady. Film szybko stał się globalnym fenomenem i do dziś pozostaje jednym z tych tytułów, które definiują dziecięcą wyobraźnię lat 80. i 90.

O czym jest „Niekończąca się opowieść”?

Niekończąca się opowieść
mat. prasowe

Historia zaczyna się w świecie bardzo realnym - w życiu Bastianna, chłopca, który mierzy się z samotnością i stratą. Pewnego dnia trafia na tajemniczą książkę, która okazuje się czymś znacznie więcej niż tylko opowieścią.

Równolegle poznajemy krainę Fantazji - świat, który dosłownie znika, pochłaniany przez nicość. Jedyną nadzieją jest dziecko, które nada imię cesarzowej i uratuje cały wszechświat. Granica między czytelnikiem a historią zaczyna się zacierać. Bastian nie tylko śledzi losy bohaterów - on staje się ich częścią.

Kraina Fantazji jest tu światem, który nie próbuje udawać realizmu. To przestrzeń pełna smoków, magicznych stworzeń i krajobrazów, które wyglądają jak wizje ze snu. Na tle współczesnych produkcji fantasy film może wydawać się surowy, ale właśnie ta „niedoskonałość” nadaje mu charakter. Wiele efektów powstało bez cyfrowej technologii, co sprawia, że Fantazja ma w sobie coś fizycznego, namacalnego - jakby naprawdę istniała gdzieś obok naszego świata.

Bohaterowie, którzy zostali z nami na zawsze. Atreyu, Falkor i świat, który żyje tylko dzięki wierze

Niekończąca się opowieść
mat. prasowe

„Niekończąca się opowieść” to film, który zapamiętuje się nie tylko jako historię, ale jako zestaw obrazów i postaci, które wracają po latach jak wspomnienia z dzieciństwa - trochę nieostre, ale wciąż intensywnie emocjonalne. Na pierwszym planie jest Atreyu, młody wojownik wysłany na misję ocalenia Fantazji. To on przechodzi przez świat, który rozpada się na naszych oczach, ale jedyną siłą, która realnie go prowadzi, nie jest miecz ani odwaga w klasycznym sensie. Jest nią wiara - w sens podróży, w możliwość ocalenia świata, w coś większego niż on sam.

Jednym z najbardziej poruszających momentów filmu jest scena w bagnach smutku, gdy jego koń Artax powoli poddaje się melancholii i znika pod wodą, nie potrafiąc wyrwać się z paraliżującego ciężaru rozpaczy. To jedna z tych scen, które wielu widzów pamięta do dziś jako pierwszy naprawdę bolesny moment kina dzieciństwa - moment, w którym fantasy nagle staje się emocjonalnie bardzo realne.

Ale w tej drodze Atreyu nie jest sam. Jest Falkor (Fuchur) - Smok Szczęścia, istota lekkości i nadziei, która pojawia się zawsze wtedy, gdy wszystko wydaje się stracone. To on dosłownie „niesie” Atreyu przez kolejne etapy podróży i przypomina, że szczęście nie zawsze jest nagrodą - czasem jest ratunkiem. Jest Morla - pradawny, gigantyczny żółw żyjący na bagnach smutku, który bardziej niż odpowiedzi daje Atreyu pytania i wskazówki, prowadząc go dalej, choć sam zdaje się już nie wierzyć w sens czegokolwiek.

Jest Kamieniojad (Rock Biter) - olbrzym zbudowany ze skał, który z rozpaczą opowiada o tym, jak Nicość odebrała mu wszystko, co znał i kochał. W jego historii odbija się cały ciężar świata, który dosłownie przestaje istnieć. I jest Gmork - wilk, który nie jest tylko antagonistą, ale ucieleśnieniem Nicości i tego, co dzieje się z historiami, kiedy przestajemy w nie wierzyć.

To właśnie ta galeria bohaterów sprawia, że film działa jak emocjonalna mapa dzieciństwa: pełna strachu, zachwytu i momentów, które zostają w głowie na długo po napisach końcowych. „Niekończąca się opowieść” nie jest więc tylko historią o ratowaniu świata. Jest opowieścią o tym, że światy - te filmowe i te nasze wewnętrzne - istnieją tylko tak długo, jak długo ktoś w nie wierzy.

Wolfgang Petersen i kino, które otwierało wyobraźnię

Niekończąca się opowieść
mat. prasowe

Wolfgang Petersen przed „Niekończącą się opowieścią” znany był przede wszystkim z kina niemieckiego, w tym głośnego „Okrętu” („Das Boot”), który przyniósł mu międzynarodowe uznanie. To właśnie ten sukces otworzył mu drogę do Hollywood.

„Niekończąca się opowieść” była jego pierwszym wielkim projektem fantasy i jednocześnie jednym z najbardziej ambitnych filmów familijnych swoich czasów. Połączenie realistycznych emocji z baśniową estetyką sprawiło, że film stał się czymś więcej niż adaptacją książki Michaela Endego - stał się osobnym mitem popkultury.

Nie można też zapomnieć o soundtracku - zwłaszcza o kultowym utworze „The NeverEnding Story” w wykonaniu Limahla, który stał się jednym z najbardziej rozpoznawalnych motywów muzycznych kina lat 80. i do dziś natychmiast przywołuje cały ten baśniowy świat Fantazji.

Dlaczego „Niekończąca się opowieść” działa do dziś

Niekończąca się opowieść
mat. prasowe

To nie jest film o ratowaniu świata w klasycznym sensie. To opowieść o wyobraźni jako przestrzeni, która pozwala uciec od samotności, lęku i codzienności. To opowieść o tym jak bardzo, jako dorośli przestajemy wierzyć. Jak zapominamy o dziecięcej radości, naiwności i zamykamy się w realizmie codzienności.

Dla jednych moja propozycja będzie nostalgicznym powr0tem do dzieciństwa. Dla innych będzie to pierwsze spotkanie z kinem, które nie kończy się wraz z napisami końcowymi. „Niekończąca się opowieść” działa, bo nie zamyka się w jednej interpretacji - to film, który rośnie razem z widzem.

Film, który przypomina, jak to jest być dzieckiem

Niekończąca się opowieść
mat. prasowe

Widzowie od lat wracają do niego z tym samym poczuciem, które trudno precyzyjnie opisać - mieszanką wzruszenia i prostego zachwytu nad światem, który nie był jeszcze cyniczny. To dokładnie ten rodzaj kina, który idealnie pasuje na Dzień Dziecka - nie dlatego, że jest „dla dzieci”, ale dlatego, że przypomina dorosłym, jak to jest patrzeć na świat bez filtrów.

„Niekończąca się opowieść” to film, który na dwie godziny przenosi w świat wyobraźni, gdzie codzienność znika, a zostaje magia, która przypomina, że kiedyś wierzyliśmy, że wszystko jest możliwe. Tytuł, który kiedyś, aby go obejrzeć trzeba było udać się do wypożyczalni VHS - teraz jest dostępny na HBO Max, co czyni dzisiejszy dzień idealnym momentem, żeby do niego wrócić - albo jeśli nigdy go jeszcze nie widzieliście - zobaczyć go po raz pierwszy. Potwierdzam, że warto.

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google
Reklama
Reklama
Reklama
Loading...