Reklama

„Proud” to opowieść o młodym geju, którego rodzinna tragedia zmusza do nagłego wejścia w rolę opiekuna małego dziecka. Twórcy nie ukrywają, że chcą opowiedzieć nie tylko o odpowiedzialności i stracie, ale też uruchomić rozmowę o uprzedzeniach, homofobii i akceptacji.

O czym opowiada „Proud”?

Akcja serialu rozgrywa się w Warszawie, a jego głównym bohaterem jest Filip – młody mężczyzna, który prowadzi życie oparte na szybkim tempie miasta, pracy modela i pozornej kontroli nad codziennością. Wszystko zmienia się jednak w chwili, gdy rodzinna tragedia burzy jego dotychczasowy świat. Po śmierci siostry Filip musi zająć się jej małym dzieckiem. To właśnie ten punkt wyjścia nadaje historii największą siłę. „Proud” nie opowiada o odpowiedzialności w abstrakcyjny sposób, ale pokazuje ją w momencie, w którym przychodzi nagle, bez przygotowania i bez gotowych odpowiedzi. Dla bohatera oznacza to zderzenie z rolą, której nie planował, i z życiem, które zmieni się diametralnie.

W roli Filipa zobaczymy Ignacego Lissa, a obok niego na ekranie pojawią się m.in. Kamil Studnicki, Maria Sobocińska, Maja Ostaszewska, Joanna Kulig, Paweł Tomaszewski, Alicja Lewczuk i Mateusz Więcławek. Taki skład obsady od razu ustawia „Proud” w gronie polskich premier, którym warto się przyglądać. Za reżyserię odpowiada Karol Klementewicz, który współtworzył także scenariusz razem z Moniką Pęcikiewicz. Za zdjęcia odpowiada Weronika Bilska, muzykę skomponował Łukasz Targosz, a producentem jest Bogumił Lipski. Serial powstał we współpracy TVN Warner Bros. Discovery i Magnolia Films.

Główny bohater nie ma być idealny

Dużą siłą serialu ma być sam portret Filipa. To nie jest postać napisana pod prostą sympatię ani bohater, którego łatwo od początku ustawić po jednej stronie emocjonalnego sporu. Zamiast wygładzonej historii o „dobrym człowieku w trudnej sytuacji” twórcy proponują bardziej niejednoznaczny obraz młodego mężczyzny, który do tej pory raczej uciekał od konsekwencji, niż brał je na siebie.

mat. prasowe
mat. prasowe

Dopiero nagłe wydarzenia w rodzinie zmuszają go do zatrzymania się i przewartościowania wszystkiego, co dotąd wydawało mu się ważne. W „Proud” nie chodzi więc tylko o samą opiekę nad dzieckiem, ale też o dojrzewanie do bliskości, odpowiedzialności i emocjonalnej obecności.

„Proud” mówi o uprzedzeniach i akceptacji

Serial już przed premierą wzbudza zainteresowanie także dlatego, że nie ogranicza się do rodzinnego dramatu. Ważnym elementem fabuły są reakcje otoczenia na orientację seksualną głównego bohatera. Twórcy jasno komunikują, że ta historia ma uruchomić debatę o społecznych uprzedzeniach, o tym, jak wygląda codzienność osoby queerowej w Polsce, i jak szybko prywatna sytuacja może stać się polem cudzych ocen. W tym sensie „Proud” zapowiada się jako serial mocno osadzony w emocjach, ale jednocześnie bardzo bliski współczesnej rzeczywistości. Homofobia nie ma tu być jedynie tłem czy symbolicznym problemem, lecz realnym doświadczeniem, które wpływa na decyzje bohatera, jego relacje i sposób, w jaki jest postrzegany przez innych.

Serial już został zauważony za granicą

Jeszcze przed polską premierą „Proud” zdążył zaistnieć w międzynarodowym obiegu festiwalowym. Tytuł znalazł się w konkursie głównym festiwalu Series Mania i zdobył Grand Prix. To ważny sygnał nie tylko dla samej produkcji, ale też dla całego rynku – zwłaszcza że polski serial w głównym konkursie tego wydarzenia pojawia się bardzo rzadko. Taki sukces sprawia, że „Proud” wchodzi na HBO Max nie jako kolejna lokalna nowość do szybkiego obejrzenia, ale jako tytuł, który już na starcie ma mocny prestiżowy stempel. To może tylko zwiększyć zainteresowanie widzów, którzy szukają seriali z wyraźnym społecznym kontekstem.

Reklama
Reklama
Reklama