Nagradzany thriller Guillermo del Toro wrócił do łask i podbija HBO Max. Ma wszystko, co kochają widzowie
Nie ma tu tanich sztuczek ani efektownych zwrotów akcji co kilka minut. Jest za to hipnotyzujący klimat, gwiazdorska obsada i historia, która wciąga coraz głębiej z każdą kolejną sceną. „Zaułek koszmarów”, jedno z najpiękniej sfotografowanych dzieł Guillermo del Toro, niespodziewanie wrócił do łask widzów i wspina się w rankingu TOP 10 HBO Max.

Twórca „Kształtu wody”, „Labiryntu fauna”, „Hobbita”, „Crimson Peak” czy dostępnego na platformie Netflix „Frankensteina” od początku swojej kariery fascynował się mrokiem, baśniami i ludzkimi obsesjami. Choć jego filmy często kojarzone są z fantastyką i horrorem, tak naprawdę opowiadają przede wszystkim o ludziach - ich lękach, pragnieniach i słabościach.
„Zaułek koszmarów” jest pod tym względem wyjątkowy. Del Toro niemal całkowicie rezygnuje tutaj z elementów nadprzyrodzonych, tworząc thriller psychologiczny zanurzony w estetyce klasycznego kina noir. To świat pełen cieni, iluzji i moralnych dwuznaczności, w którym każdy skrywa jakiś sekret. Nie bez powodu film do dziś zachwyca stroną wizualną. Zjawiskowe zdjęcia, dopracowana scenografia i atmosfera przywołująca złotą erę Hollywood sprawiają, że seans przypomina podróż do zupełnie innego świata.
O czym opowiada „Zaułek koszmarów”?

Głównym bohaterem filmu jest Stan Carlisle, charyzmatyczny włóczęga, który trafia do objazdowego cyrku. Tam poznaje tajniki sztuki mentalistów i szybko odkrywa, że umiejętność manipulowania ludźmi może stać się przepustką do lepszego życia. Kiedy opuszcza cyrk i zaczyna występować przed elitami, jego ambicje rosną. Wszystko komplikuje się jednak w chwili, gdy na jego drodze staje tajemnicza psycholożka Lilith Ritter. Rozpoczyna się niebezpieczna gra pełna kłamstw, manipulacji i psychologicznych pojedynków.
To historia o chciwości, pragnieniu sukcesu i cienkiej granicy między prawdą a iluzją. Im dalej posuwa się Stan, tym bardziej widz zaczyna zastanawiać się, kto tak naprawdę pociąga za sznurki.
Chcesz zobaczyć tę treść?
Aby wyświetlić tę treść, potrzebujemy Twojej zgody, aby YouTube i jego niezbędne cele mogły załadować treści na tej stronie.
Gwiazdorska obsada jest jednym z największych atutów filmu

W głównej roli występuje Bradley Cooper, który stworzył jedną z najbardziej niejednoznacznych postaci w swojej karierze. Partnerują mu Cate Blanchett, Rooney Mara, Willem Dafoe, Toni Collette, Richard Jenkins i David Strathairn.
Każde z nich dostaje moment, by zabłysnąć, ale prawdziwe napięcie rodzi się w scenach między Cooperem a Blanchett. Ich ekranowa relacja sprawia, że film ani na chwilę nie traci tempa.
80 proc. pozytywnych recenzji i cztery nominacje do Oscarów. Krytycy nie mieli wątpliwości

Choć „Zaułek koszmarów” nie zamienił nominacji na oscarowe statuetki, został zauważony przez Akademię w aż czterech kategoriach, w tym za najlepszy film. Produkcja może pochwalić się także bardzo dobrymi ocenami - 80 proc. pozytywnych recenzji krytyków w serwisie Rotten Tomatoes, oceną 7,0/10 na IMDb oraz wynikiem 69/100 w Metacritic.
Szczególne uznanie zdobyły zdjęcia Dana Laustsena, scenografia i niepowtarzalny klimat nawiązujący do klasycznego kina noir.
„Zaułek koszmarów” podbija HBO Max nie bez powodu

Choć od premiery minęło już kilka lat, thriller Guillermo del Toro doskonale opiera się próbie czasu. To film, który nagradza cierpliwość widza, nie prowadzi za rękę i długo nie zdradza wszystkich kart.
Dla fanów psychologicznych thrillerów, kina noir i mrocznych historii z nieoczywistymi bohaterami może okazać się jednym z najciekawszych seansów dostępnych obecnie na HBO Max. Nic dziwnego, że produkcja ponownie przyciąga uwagę widzów i wraca do najpopularniejszych tytułów platformy.

