11 września 2001 roku miał być zwyczajnym wtorkiem. W Nowym Jorku ludzie jechali do pracy, dzieci szły do szkoły, a samoloty startowały zgodnie z rozkładem. Kilka godzin później świat wyglądał już zupełnie inaczej.

WIDEO

player placeholder

Dziewiętnastu terrorystów związanych z Al-Kaidą porwało cztery samoloty pasażerskie. Dwa z nich uderzyły w wieże World Trade Center w Nowym Jorku, trzeci w Pentagon. Czwarty rozbił się na terenie Pensylwanii, po tym, jak pasażerowie podjęli próbę przejęcia kontroli nad maszyną. Telewizje na całym świecie niemal bez przerwy pokazywały płonące wieże. Potem przyszło coś, co jeszcze kilka godzin wcześniej wydawało się niemożliwe: obie runęły.

Pamiętam ten dzień bardzo osobiście. 11 września są moje urodziny. Miałam wtedy 11 lat i czekałam na gości. Zamiast przygotowań do urodzin oglądałam w telewizji obrazy, których jako dziecko nie potrafiłam zrozumieć. Płonące wieże, dym, ludzie uciekający ulicami Nowego Jorku. To wszystko wyglądało jak scena z komputerowej gry. Jak coś, co nie mogło wydarzyć się naprawdę. Tyle że nią nie było.

Zobacz także:

11 września w liczbach. Za każdą z nich stoi człowiek

Punkty zwrotne: pokolenie 11 września
mat. prasowe

W zamachach z 11 września zginęło 2977 osób. 2753 osoby poniosły śmierć w Nowym Jorku, 184 w Pentagonie, a 40 osób znajdowało się na pokładzie United Airlines Flight 93, który rozbił się w Pensylwanii. Ofiary pochodziły z wielu krajów - w tym z Polski (6 osób według oficjalnego komunikatu ambasady). 

Wśród zabitych byli pracownicy biur, pasażerowie i załogi porwanych samolotów, ale także ludzie, którzy tego ranka pobiegli do płonących budynków, zamiast z nich uciekać. 343 strażaków i pracowników nowojorskiej straży pożarnej FDNY zginęło podczas akcji. Życie straciło także 23 funkcjonariuszy NYPD i 37 policjantów Port Authority Police Department. Łącznie w Nowym Jorku zginęło ponad 400 osób należących do służb ratunkowych i porządkowych.

To właśnie ich fotografie i nazwiska do dziś zajmują szczególne miejsce w pamięci miasta. Wśród ratowników byli doświadczeni funkcjonariusze, ale także ludzie, którzy dopiero rozpoczynali służbę. Wielu z nich weszło do wież, wiedząc, że sytuacja jest skrajnie niebezpieczna.

Skala tragedii nie skończyła się jednak wraz z zawaleniem ostatniej wieży. Akcja ratunkowa i usuwanie gruzów trwały miesiącami, a osoby, które pracowały na miejscu katastrofy, przez kolejne lata zmagały się ze skutkami kontaktu z pyłem i toksycznymi substancjami.

Netflix wraca do 11 września. Dokument już podbija TOP 10

Punkty zwrotne: pokolenie 11 września
mat. prasowe

25 lat po zamachach Netflix wraca do historii, która zmieniła świat. „Punkty zwrotne: pokolenie 11 września” to kolejna odsłona dokumentalnej serii „Punkty zwrotne”, tym razem skupiona nie tylko na samym ataku, ale przede wszystkim na jego konsekwencjach dla ludzi, którzy dorastali już w jego cieniu.

Twórcy oddają głos m.in. osobom, które jako dzieci straciły bliskich, żołnierzom walczącym później w Afganistanie oraz dziennikarzom relacjonującym wydarzenia, które na zawsze zmieniły świat. Produkcja zadebiutowała na Netfliksie 2 września i niemal natychmiast trafiła do polskiego TOP 10.

Co dziś znajduje się w miejscu World Trade Center?

Punkty zwrotne: pokolenie 11 września
mat. prasowe

Dziś trudno uwierzyć, że w miejscu, które odwiedzają tysiące turystów, stały kiedyś dwie wieże będące jednym z najbardziej rozpoznawalnych symboli Nowego Jorku (Każda z Twin Towers miała około 417 metrów wysokości do dachu. Z anteną na północnej wieży wysokość sięgała około 527 metrów). Na terenie dawnego World Trade Center znajduje się 9/11 Memorial – miejsce pamięci z dwoma ogromnymi basenami wodnymi wyznaczającymi ślad po fundamentach wież. Na ich obrzeżach wyryto nazwiska 2983 osób zabitych w zamachach z 2001 roku oraz w zamachu na World Trade Center z 1993 roku.

Tuż obok działa 9/11 Memorial & Museum, które dokumentuje wydarzenia z 11 września i ich konsekwencje. Miejsce nie jest jednak wyłącznie muzeum. To także przestrzeń corocznych obchodów, podczas których rodziny ofiar odczytują na głos nazwiska zabitych.

11 września 2026 roku (w 25 rocznicę zamachu) na placu Memorial odbędzie się uroczystość, podczas której rodziny ofiar ponownie odczytają nazwiska zabitych. Zaplanowano także momenty ciszy odpowiadające najważniejszym momentom tamtego dnia – uderzeniom samolotów, zawaleniu wież, atakowi na Pentagon i katastrofie Flight 93. W tym roku dodano również siódmy moment ciszy, poświęcony osobom, które zmarły w następstwie chorób związanych z 11 września.

Wieczorem Nowy Jork rozświetlą dwa potężne snopy światła. Tribute in Light jest organizowane co roku 11 września i symbolicznie przypomina o miejscu, w którym stały Twin Towers. Instalacja po raz pierwszy pojawiła się sześć miesięcy po zamachach i od tamtej pory stała się jednym z najbardziej charakterystycznych elementów rocznicowych obchodów.

To właśnie dlatego 11 września jest dla Amerykanów czymś więcej niż kolejną datą w kalendarzu. To dzień pamięci o prawie trzech tysiącach ludzi, którzy zginęli, o tych, którzy ruszyli im na pomoc, i o wydarzeniu, które zmieniło nie tylko Nowy Jork, ale także politykę, kulturę i sposób, w jaki cały świat myślał o bezpieczeństwie.