Zaczyna się od niepozornego incydentu na placu zabaw: bójka dwóch chłopców, parę ostrych słów i uderzenie patykiem. Dwie nowojorskie pary spotykają się w eleganckim mieszkaniu, by po cywilizowanemu, przy kawie i ciastku, rozwiązać problem. Brzmi jak wstęp do dojrzałego dialogu? Nic bardziej mylnego.
WIDEO…
Wyreżyserowana przez Romana Polańskiego „Rzeź” (Carnage) z 2011 roku to ekranizacja wybitnej sztuki Yasminy Rezy „Bóg mordu”. Choć od premiery minęła ponad dekada, ten kameralny komediowy majstersztyk pozostaje jednym z najbardziej bezlitosnych portretów współczesnej klasy średniej.
"Rzeź" - niepokojący eksperyment społeczny
Tytułowa „rzeź” nie ma nic wspólnego z dramatem wojennym czy horrorem. Polański serwuje nam błyskotliwą, piekielnie inteligentną czarną komedię. Umieszczając bohaterów w pełnym klasy salonie, z chirurgiczną precyzją obnaża pękającą pod wpływem drobnych uszczypliwości fasadę dobrego wychowania. W cztery oczy z własnymi uprzedzeniami i egoizmem, wykształceni dorośli błyskawicznie tracą panowanie nad sobą. Film działa niczym niepokojący eksperyment społeczny, w którym z przerażeniem odnajdujemy samych siebie.
Plejada gwiazd w filmie Polańskiego
Akcja rozgrywa się niemal w czasie rzeczywistym, w jednej przestrzeni. Sukces tego przedsięwzięcia opiera się na genialnej obsadzie. W jednym pokoju spotykają się Kate Winslet, Jodie Foster, John C. Reilly oraz Christoph Waltz. Ten ostatni – wcielający się w cynicznego prawnika nierozstającego się z telefonem – bezapelacyjnie kradnie całe widowisko, dając aktorski popis najwyższej próby.
"Te 90 minut ogląda się z zapartym tchem i ciągłym uśmiechem, który jednak pod koniec seansu nieco opada..."



























