Filmy o muzykach przeżywają bardzo dobry moment. Biografie, dokumenty koncertowe i produkcje zbudowane na archiwalnych nagraniach coraz częściej trafiają do kin i streamingu, a widzowie chętnie wracają do historii największych ikon popkultury. To format, który łączy nostalgię z możliwością zajrzenia za kulisy kariery artystów i zobaczenia materiałów, do których wcześniej dostęp miała tylko garstka osób.
WIDEO…
„EPiC: Elvis Presley in Concert” idealnie wpisuje się w ten trend, ale robi to po swojemu. Nie jest kolejną biografią króla rock and rolla ani klasycznym filmem koncertowym. Baz Luhrmann, który opowiedział historię muzyka w nominowanym do Oscara „Elvisie”, tym razem oddaje ekran samemu Presleyowi i składa portret artysty u szczytu scenicznej formy – bez aktora, który musiałby go odtwarzać. To bardziej próba przeniesienia widza pod scenę niż tradycyjna lekcja historii muzyki.

„EPiC: Elvis Presley in Concert” – na czym polega film?
Nie ma tu klasycznej fabuły. Produkcja prowadzi widza przede wszystkim do Las Vegas początku lat 70., kiedy Presley był żywą legendą sceny. Film wykorzystuje długo ukryte nagrania z tego okresu, w tym materiały powstałe na potrzeby „Elvis: That’s the Way It Is”, rzadkie ujęcia 16 mm z „Elvis on Tour” z 1972 roku oraz filmy 8 mm z archiwum Graceland. Do tego dochodzą wcześniej niepublikowane nagrania audio, na których Elvis opowiada o własnym życiu. Dzięki temu historię w dużej mierze prowadzi sam Presley.
Część materiałów odnaleziono podczas prac nad „Elvisem” pierwszej tak dużej produkcji Luhrmanna z 2022 roku, która okazała się ogromnym sukcesem. Film otrzymał aż 8 nominacji do Oscara oraz zdobył Złoty Glob w kategorii „Najlepszy aktor w dramacie” za rolę Austina Butlera.

Film dokumentalny inny niż wszystkie
Luhrmann i jego zespół przez lata odrestaurowywali odnalezione materiały. Przy projekcie współpracował między innymi montażysta Jonathan Redmond. Reżyser podkreślał, że zależało mu na tym, by widz miał wrażenie obecności na koncercie, a nie oglądania archiwum sprzed ponad pół wieku. Efekt jest czymś pomiędzy dokumentem, filmem koncertowym i muzycznym portretem artysty. „EPiC” pokazuje Presleya nie tylko jako ikonę, lecz także performera, który żartuje z publicznością oraz całkowicie kontroluje scenę.
To pierwszy dokument w reżyserskim dorobku Luhrmanna, a mimo to odniósł niemały sukces. Film został wyróżniony na Międzynarodowym Festiwalu Filmowym w Toronto zajmując drugie miejsce w kategorii „Najlepszy film dokumentalny”.

Gdzie obejrzeć „EPiC: Elvis Presley in Concert” i dlaczego warto?
To propozycja nie tylko dla osób, które znają dyskografię Elvisa na pamięć. Film pozwala zobaczyć artystę bez fabularnej otoczki i bez imitacji – w oryginalnych występach, ale po gruntownej restauracji obrazu i dźwięku. Największym haczykiem pozostają materiały, które przez dekady były niedostępne, oraz głos samego Presleya, prowadzący widza przez jego własną historię. To rzadki przypadek dokumentu o legendzie, w którym legenda naprawdę ma coś do powiedzenia.
„EPiC: Elvis Presley in Concert” pojawił się w polskiej ofercie SkyShowtime. Film trwa około 96 minut i można oglądać go już od 15 września 2026 roku w ramach abonamentu platformy.



























