Kiedy J.R.R. Tolkien pisał „Hobbita” (wrzesień 1937), a później monumentalnego „Władcę Pierścieni” (wydany w trzech tomach w latach 1954–1955), trudno było wyobrazić sobie, że historia o hobbitach, elfach, krasnoludach i potędze Jednego Pierścienia kiedykolwiek zostanie przeniesiona na ekran w sposób, który dorówna skali jego wyobraźni.

WIDEO

player placeholder

Śródziemie wydawało się światem niemal niemożliwym do zekranizowania. Setki stron historii, rozbudowana mitologia, własne języki i bohaterowie, których losy splatały się na przestrzeni wielu lat - wszystko to przez dekady wydawało się zbyt wielkim wyzwaniem dla kina. A jednak Peter Jackson udowodnił, że było inaczej.

Ekranizacja „Władcy Pierścieni” nie tylko sprostała oczekiwaniom fanów książek. Stała się jednym z największych filmowych wydarzeń XXI wieku, zdobywając uznanie krytyków, widzów i Akademii Filmowej. Do dziś trylogia pozostaje jednym z najlepszych przykładów tego, jak literatura fantasy może zamienić się w kino najwyższej próby.

Zobacz także:

Dziś temat powraca ze zdwojoną siłą. Nie tylko za sprawą informacji o dostępności całej trylogii na platformie Disney+, ale także wiadomości o szczegółach fabuły kolejnego filmu osadzonego w świecie Tolkiena - „The Lord of the Rings: The Hunt for Gollum”, który ma ponownie zabrać widzów do magicznego Śródziemia.

„Drużyna Pierścienia”. Początek podróży, która zmieniła kino fantasy

Władca Pierścieni
mat. prasowe

Pierwsza część trylogii - „Władca Pierścieni: Drużyna Pierścienia” - zadebiutowała w 2001 roku i od razu stała się jednym z najważniejszych wydarzeń filmowych początku XXI wieku.

Historia rozpoczyna się w Shire, gdzie młody hobbit Frodo Baggins otrzymuje zadanie zniszczenia Jedynego Pierścienia - potężnego artefaktu stworzonego przez Saurona. Wraz z grupą niezwykłych bohaterów wyrusza w podróż, która zdecyduje o losach całego Śródziemia.

W obsadzie znaleźli się m.in. Elijah Wood jako Frodo, Ian McKellen jako Gandalf, Viggo Mortensen jako Aragorn, Sean Astin jako Sam, Orlando Bloom jako Legolas, Sean Bean jako Boromir, Liv Tyler jako Arwena oraz Cate Blanchett jako Galadriela.

Film zachwycił rozmachem, efektami specjalnymi i niezwykłym klimatem świata stworzonego przez Tolkiena. „Drużyna Pierścienia” zarobiła na świecie ponad 880 milionów dolarów i otrzymała 13 nominacji do Oscara, zdobywając cztery statuetki - m.in. za zdjęcia, muzykę Howarda Shore’a, charakteryzację i efekty specjalne.

Widzowie również docenili produkcję. Na Rotten Tomatoes film otrzymał 91% pozytywnych ocen krytyków i 95% od publiczności, a na IMDb utrzymuje wysoką ocenę 8,9/10.

„Dwie wieże”. Więcej akcji, większa skala i bitwa, która przeszła do historii

Władca Pierścieni
mat. prasowe

Druga część historii - „Władca Pierścieni: Dwie wieże” (2002) - jeszcze bardziej rozszerzyła świat Śródziemia. Bohaterowie zostają rozdzieleni, a wojna z siłami Saurona staje się coraz bardziej realna. Największą atrakcją filmu była monumentalna bitwa o Helmowy Jar - jedna z najbardziej pamiętnych scen batalistycznych w historii kina fantasy.

Widzowie ponownie mogli zobaczyć swoich ulubionych bohaterów, ale film mocniej skupił się również na przemianach postaci. Aragorn musiał zaakceptować swoje przeznaczenie, Frodo coraz bardziej odczuwał ciężar Pierścienia, a Gollum - w którego wciela się Andy Serkis - stał się jednym z najbardziej fascynujących bohaterów całej historii.

„Dwie wieże” odniosły ogromny sukces komercyjny, zarabiając ponad 900 milionów dolarów na świecie. Film otrzymał sześć nominacji do Oscara i zdobył dwie statuetki - za montaż dźwięku oraz efekty wizualne.

Na Rotten Tomatoes produkcja może pochwalić się 95% pozytywnych ocen krytyków oraz 95% ocen widzów, a jej średnia na IMDb wynosi 8,8/10.

„Powrót króla”. Film, który przeszedł do historii Oscarów

Władca Pierścieni
mat. prasowe

Finał trylogii był wydarzeniem na skalę, której kino fantasy wcześniej nie znało. „Władca Pierścieni: Powrót króla” (2003) zakończył historię Froda i jego przyjaciół, prowadząc bohaterów do ostatecznego starcia z siłami Saurona. Film połączył ogromną skalę bitew z emocjonalnym zakończeniem opowieści o przyjaźni, poświęceniu i odpowiedzialności.

Produkcja okazała się największym sukcesem całej trylogii. Zarobiła niemal 1,1 miliarda dolarów i zdobyła aż 11 Oscarów - wszystkie statuetki, do których była nominowana. Tym samym „Powrót króla” przeszedł do historii jako jeden z najbardziej nagrodzonych filmów w dziejach Akademii.

Widzowie również uznali go za wyjątkowy. Film otrzymał 94% pozytywnych ocen krytyków i 86% od publiczności na Rotten Tomatoes, a na IMDb utrzymuje ocenę 9,0/10.

Łącznie cała trylogia Petera Jacksona zdobyła 17 Oscarów i na zawsze zmieniła sposób, w jaki Hollywood patrzyło na kino fantasy.

Nowy „Władca Pierścieni” coraz bliżej. Opowie historię Golluma

Władca Pierścieni
mat. prasowe

Powrót do Śródziemia nie będzie jednak tylko zupełnie nową historią. Twórcy postanowili połączyć świeżą opowieść z bohaterami, których widzowie pokochali ponad 20 lat temu. W filmie ponownie zobaczymy Elijaha Wooda jako Froda Bagginsa oraz Iana McKellena jako Gandalfa Szarego.

Choć szczegóły fabuły wciąż są trzymane w tajemnicy, nieoficjalne doniesienia sugerują, że „The Lord of the Rings: The Hunt for Gollum” skupi się na jednym z najbardziej zagadkowych bohaterów całej sagi.

Według potencjalnego zarysu fabuły opublikowanego przez serwis TheOneRing.net historia ma pokazać nie tylko losy Golluma po utracie Jedynego Pierścienia, ale także jego wcześniejsze życie - jeszcze zanim Smeagol całkowicie przemienił się w stworzenie znane z pierwszej trylogii.

Akcja ma rozgrywać się w okresie pomiędzy wydarzeniami z „Hobbita” a „Drużyny Pierścienia”. To właśnie wtedy Gandalf zaczyna podejrzewać, że zaginiony Pierścień może być znacznie większym zagrożeniem, niż początkowo sądzono. Czarodziej zwraca się więc do Aragorna - jeszcze znanego jako Obieżyświat - z prośbą o odnalezienie Golluma.

Jeśli te informacje się potwierdzą, film może stać się nie tylko historią pościgu za tajemniczą istotą, ale również opowieścią o początkach jednej z najbardziej tragicznych postaci stworzonej przez Tolkiena.

Za reżyserię odpowiada Andy Serkis, który ponownie wcieli się w Golluma, a za produkcję odpowiadają twórcy związani z oryginalną trylogią - Peter Jackson, Fran Walsh i Philippa Boyens. W obsadzie pojawi się także Jamie Dornan jako Aragorn, zastępując Viggo Mortensena w młodszej wersji bohatera.

Droga przez Śródziemie nigdy się nie kończy. W książkach Tolkiena znajdziecie dużo więcej

Władca Pierścieni
mat. prasowe

Siła „Władcy Pierścieni” polega na tym, że historia nigdy nie była wyłącznie opowieścią o magicznym pierścieniu i walce dobra ze złem. Tolkien stworzył świat, w którym najważniejsze są przyjaźń, lojalność, pamięć o przeszłości i wybory, które definiują bohaterów. Dlatego nawet po zakończeniu głównej historii Śródziemie wciąż pozostaje pełne niedopowiedzianych opowieści.

Sam pisarz próbował stworzyć dalszy ciąg wydarzeń po „Powrocie króla”. „Nowy cień” miał rozgrywać się około sto lat po zakończeniu wojny o Pierścień, za panowania Eldariona - syna Aragorna. Tolkien szybko jednak porzucił ten pomysł, uznając, że historia o ludzkiej słabości i kolejnym buncie nie ma już tej samej siły, co wcześniejsze opowieści.

Jednak jeśli po seansie trylogii - która jest obecnie dostępna w całości na platformie Disney+ - nadal chcecie zanurzyć się w świecie Śródziemia, warto sięgnąć po książki Tolkiena. „Silmarillion” jest szczególnie ważną pozycją dla fanów tego uniwersum - to swoisty prequel „Władcy Pierścieni”, który opowiada o początkach świata, narodzinach wielkich ras i wydarzeniach, które na długo przed historią Froda ukształtowały losy Śródziemia.

Warto również sięgnąć po „Niedokończone opowieści”, które uzupełniają wiele historii znanych z głównej trylogii i pokazują, jak ogromną mitologię stworzył Tolkien. Bo choć Jedyny Pierścień został zniszczony, droga przez Śródziemie nigdy naprawdę się nie kończy.