Nowy Jork, wielkie pieniądze, luksusowe apartamenty i kariera, o jakiej większość prawników może tylko pomarzyć. Brzmi jak spełnienie amerykańskiego snu? W „Adwokacie diabła” szybko okazuje się, że za idealną fasadą kryje się coś znacznie bardziej niepokojącego. Taylor Hackford nakręcił w 1997 roku film, który zaczyna się jak klasyczny dramat prawniczy, by stopniowo zamienić się w psychologiczny thriller z elementami horroru. I choć od początku wiadomo, że coś jest nie tak, trudno oderwać wzrok od ekranu.
WIDEO…
„Adwokat diabła”. Sukces, który ma swoją cenę
Kevin Lomax (Keanu Reeves) to młody adwokat z Florydy, który jeszcze nigdy nie przegrał procesu. Jest ambitny, pewny swoich umiejętności i doskonale odnajduje się na sali sądowej, nawet gdy przychodzi mu bronić klientów, których niewinność budzi poważne wątpliwości. Jego skuteczność zwraca uwagę Johna Miltona (Al Pacino), właściciela wpływowej nowojorskiej kancelarii. Propozycja współpracy otwiera przed Kevinem zupełnie nowy rozdział kariery.
Wraz z żoną Mary Ann (Charlize Theron) przeprowadza się na Manhattan, gdzie niemal z dnia na dzień zaczyna prowadzić życie zarezerwowane dla najbogatszych. Luksusowy apartament, wysokie zarobki i dostęp do wpływowego środowiska szybko stają się jego codziennością. Kevin coraz mocniej angażuje się w pracę, a Mary Ann z trudem odnajduje się w nowej rzeczywistości. Osamotniona i pozbawiona wsparcia męża zaczyna doświadczać niepokojących wizji, których znaczenia początkowo nie sposób wyjaśnić.
Taylor Hackford stopniowo zmienia ton opowieści. To, co początkowo przypomina dramat prawniczy o błyskawicznym awansie zawodowym, z czasem nabiera cech thrillera psychologicznego i horroru. Reżyser umiejętnie wykorzystuje kontrast między eleganckim światem nowojorskich elit a coraz bardziej niepokojącymi wydarzeniami. Nie chodzi jednak wyłącznie o nadprzyrodzoną intrygę. W centrum filmu pozostaje Kevin i jego skłonność do usprawiedliwiania kolejnych decyzji zawodowych, nawet gdy ich konsekwencje zaczynają dotykać najbliższych mu osób.
Prawie 30 lat później „Adwokat diabła” nadal ma coś ważnego do powiedzenia
Lata 90. były świetnym okresem dla thrillerów, w których za fasadą wielkich pieniędzy, prestiżu i zawodowego sukcesu kryły się znacznie mniej atrakcyjne mechanizmy. „Adwokat diabła” wpisuje się w ten nurt, ale łączy go z horrorem i motywami religijnymi. Taylor Hackford wykorzystuje historię młodego prawnika, by przyjrzeć się ambicji, próżności i moralnym kompromisom, które z czasem stają się coraz łatwiejsze do zaakceptowania.
„Adwokat diabła” – oceny i nagrody
Choć „Adwokat diabła” nie był wielkim triumfatorem najważniejszych ceremonii filmowych, zdobył uznanie miłośników kina gatunkowego. Produkcja otrzymała nagrodę Saturn, przyznawaną filmom fantasy, science fiction i horrorom.
Jeszcze ciekawiej prezentują się oceny widzów. Na Filmwebie thriller Taylora Hackforda ma 7,9/10 na podstawie około 451 tysięcy ocen, a średnia ocen krytyków wynosi 7,1/10. Film znajduje się również wśród najwyżej ocenianych produkcji 1997 roku w serwisie.
„Adwokat diabła” bywa teatralny, momentami przesadzony, a jego finał nie należy do subtelnych. Ale właśnie w tej bezkompromisowości tkwi część jego uroku. To kino, które nie boi się wielkich emocji, mocnych dialogów i aktorstwa na pełnych obrotach.