Ma 93 procent pozytywnych recenzji na Rotten Tomatoes, zarobił niemal 37 milionów dolarów i udowadnia, że najbardziej przerażające historie wcale nie potrzebują duchów ani potworów. „Towarzysz” z Sophie Thatcher i Jackiem Quaidem to jeden z tych filmów, o których najlepiej wiedzieć jak najmniej przed seansem. Według zapowiedzi ma być dostępny na Netflixie tylko do 13 listopada.

WIDEO…

player placeholder

„Towarzysz” – thriller, w którym nic nie jest takie, jak się wydaje

Romantyczny wyjazd nad jezioro, dom z dala od miasta, grupa znajomych i weekend, który miał być okazją do odpoczynku. Brzmi jak początek niezobowiązującej komedii romantycznej? U Drew Hancocka podobna sceneria szybko zamienia się w miejsce, z którego najchętniej uciekłoby się przy pierwszej okazji.

Bohaterami „Towarzysza” są Iris (Sophie Thatcher) i Josh (Jack Quaid). Ona jest zakochana, nieco wycofana i wyraźnie skupiona na potrzebach partnera. On początkowo sprawia wrażenie sympatycznego chłopaka, choć z każdą kolejną sceną coraz trudniej ignorować niepokojące szczegóły jego zachowania. Kiedy para przyjeżdża na weekend do luksusowego domu nad jeziorem, pozornie niewinne spotkanie ze znajomymi zaczyna wymykać się spod kontroli.

Zobacz także:

To jednak dopiero początek. Hancock umiejętnie miesza thriller, science fiction i czarną komedię, a przy okazji opowiada o czymś znacznie bardziej znajomym niż futurystyczna technologia: o potrzebie kontrolowania drugiej osoby.

Idealna dziewczyna? Właśnie w tym tkwi problem

Najciekawsze w „Towarzyszu” jest to, jak zręcznie bawi się naszymi wyobrażeniami o idealnym związku. Z pozoru wszystko wygląda znajomo: zakochana para, wspólny wyjazd i drobne napięcia, które mogą pojawić się w każdej relacji. Szybko jednak staje się jasne, że między Iris a Joshem dzieje się coś znacznie bardziej niepokojącego, niż początkowo mogłoby się wydawać.

Drew Hancock stopniowo odsłania kolejne warstwy tej historii, umiejętnie podważając to, co widzowie uznali już za pewnik. Pod płaszczykiem thrillera science fiction przemyca pytania o miłość, zaufanie, manipulację i granice kontroli w związku. Nie brakuje tu jednak czarnego humoru, absurdalnych sytuacji i zwrotów akcji, które potrafią całkowicie zmienić sposób patrzenia na bohaterów.

„Towarzysz” może spodobać się szczególnie tym, którzy lubią nieoczywiste historie w stylu „Ex Machina” czy „Czarnego lustra”. Najlepiej jednak podejść do niego bez znajomości szczegółów fabuły. Im mniej wiecie przed seansem, tym lepiej.

1256096_1
Serwis prasowy

Krytycy go pokochali. W kinach zarobił niemal 37 mln dolarów

„Towarzysz” trafił do kin na początku 2025 roku i szybko zwrócił uwagę krytyków. W serwisie Rotten Tomatoes ma obecnie 93 procent pozytywnych recenzji.

Produkcja poradziła sobie również finansowo. Przy budżecie wynoszącym około 10 mln dolarów zarobiła na świecie blisko 37 mln dolarów. Już w pierwszy weekend wyświetlania w Stanach Zjednoczonych i Kanadzie zajęła drugie miejsce w zestawieniu najpopularniejszych filmów kinowych, osiągając wpływy na poziomie 9,3 mln dolarów.

Duża w tym zasługa Sophie Thatcher, która z niezwykłą swobodą przechodzi od delikatności do determinacji. Jack Quaid również świetnie odnajduje się w roli chłopaka, którego pozornie ujmująca osobowość stopniowo odsłania znacznie mniej sympatyczne oblicze.

1258343_1
Serwis prasowy

Według informacji o planowanym usunięciu tytułu „Towarzysz” ma pozostać w bibliotece Netflixa do 13 listopada. To dobry moment, żeby nadrobić film, szczególnie jeśli dotąd umknął wam wśród głośniejszych premier.

Seans trwa zaledwie 97 minut, ale zostawia po sobie kilka niewygodnych pytań. Bo choć w centrum tej historii znajduje się sztuczna inteligencja, najbardziej niepokojące okazuje się wcale nie to, do czego zdolna jest maszyna, lecz to, czego oczekuje od niej człowiek.