W ostatnich latach seriali o seryjnych mordercach powstało tyle, że trudno już o coś, co naprawdę zaskakuje. A jednak „Ukryte w ciemności” („Nocturne”) ma kilka mocnych argumentów, by dać mu szansę. Przede wszystkim Stephena Grahama, który po raz kolejny udowadnia, że nie potrzebuje wielu słów, by przykuć uwagę. Do tego duszna atmosfera, psychologiczna gra i historia oparta na bestsellerowej prozie Larsa Keplera. Nic dziwnego, że produkcja już wzbudza emocje wśród miłośników kryminałów.

WIDEO…

player placeholder

Stephen Graham w roli seryjnego mordercy. Krytycy są pod wrażeniem

Stephen Graham ma wyjątkowy talent do grania postaci, przy których trudno czuć się komfortowo. W „Ukrytych w ciemności” wciela się w seryjnego mordercę, którego pozorny spokój okazuje się bardziej niepokojący niż otwarta agresja. To właśnie jego kreacja jest jednym z najczęściej chwalonych elementów serialu.

Porównania do „Milczenia owiec” i „Mindhuntera” nie wzięły się znikąd. „Ukryte w ciemności” ma w sobie ten sam rodzaj niepokoju, który sprawia, że nawet pozornie niewinna rozmowa potrafi przyprawić o dreszcze. Nie ma tu potrzeby epatowania przemocą ani mnożenia widowiskowych zwrotów akcji. Wystarczy Stephen Graham, który z kamienną twarzą potrafi sprawić, że zaczynamy podejrzewać najgorsze. I trudno o lepszą rekomendację dla thrillera psychologicznego.

Zobacz także:
1358533_1
Serwis prasowy

Dobre wrażenie potwierdzają oceny. „Ukryte w ciemności” zdobyło 85 proc. pozytywnych recenzji krytyków w Rotten Tomatoes. Recenzenci chwalą przede wszystkim atmosferę, aktorstwo i umiejętne budowanie napięcia. Pojawiają się co prawda zastrzeżenia dotyczące przewidywalności niektórych wątków, ale nawet bardziej sceptyczni doceniają kreację Grahama.

O czym jest „Ukryte w ciemności”? Nowy thriller Apple TV+ stawia na psychologię

Punktem wyjścia jest śledztwo dotyczące seryjnego mordercy Jurka Waltera. Do sprawy wraca Jonah Lynn, doświadczony były detektyw, którego przeszłość wciąż daje o sobie znać. Ważną rolę odgrywa również Saga Bauer, prowadząca ryzykowne działania pod przykrywką.

1358532
Serwis prasowy

Na tym najlepiej poprzestać, bo im mniej wiadomo przed seansem, tym lepiej. Warto jedynie zaznaczyć, że „Ukryte w ciemności” nie jest klasyczną historią o poszukiwaniu sprawcy. To raczej thriller o obsesji, manipulacji i cienkiej granicy między próbą zrozumienia zła a niebezpiecznym zbliżeniem się do niego.

Tempo bywa niespieszne, ale właśnie w tym tkwi siła produkcji. Zamiast zasypywać widzów kolejnymi zwrotami akcji, twórcy pozwalają napięciu narastać. Jeśli podobał wam się niepokojący klimat „Mindhuntera”, ten sposób opowiadania historii powinien przypaść wam do gustu.

„Ukryte w ciemności” to adaptacja bestsellerowej powieści Larsa Keplera

Za historią stoi Lars Kepler, czyli pseudonim literackiego duetu Alexandry Coelho Ahndoril i Alexandra Ahndorila, jednych z najbardziej rozpoznawalnych autorów skandynawskiego kryminału. Serial powstał na podstawie ich bestsellerowego „Piaskuna” z serii o komisarzu Joona Linnie, a twórcy wykorzystali również wątki z „Łazarza”, kolejnej części cyklu. Książki Keplera słyną z mrocznej atmosfery, nieoczywistych bohaterów i misternie skonstruowanych intryg. Nic dziwnego, że stały się materiałem na thriller psychologiczny.

Na Apple TV dostępne są już trzy pierwsze odcinki. To dobry moment, żeby sprawdzić, skąd tyle porównań do „Mindhuntera” i „Milczenia owiec”. Zwłaszcza że dla samego Stephena Grahama, który po raz kolejny pokazuje aktorską klasę, warto dać tej produkcji szansę.