kryminały, w których zbrodnia jest punktem wyjścia. I są takie, w których zbrodnia zaczyna się znacznie wcześniej - od obserwacji, cierpliwości i wybierania ofiary. W „Łowcy saren” właśnie ten motyw polowania jest najważniejszy. Sprawca nie działa impulsywnie. Obserwuje kobiety z daleka, poznaje ich codzienne rytuały, czeka na odpowiedni moment i dopiero wtedy uderza.

WIDEO

player placeholder

To bardziej opowieść o drapieżniku niż o klasycznym mordercy.

O czym jest „Łowca saren” - najnowsza książka Katarzyny Bondy?

Łowca saren
mat. prasowe
Zobacz także:

Akcja powieści rozgrywa się w Warszawie, gdzie dochodzi do serii brutalnych morderstw młodych kobiet. Każda z ofiar zostaje odnaleziona w łazience, a sposób działania sprawcy sugeruje, że nie wybiera ich przypadkowo. Sierżant Lena Silewicz, pracująca w Wydziale Wsparcia Ofiar i Świadków, szybko odkrywa, że wszystkie ślady prowadzą do tragedii sprzed ośmiu lat.

W śledztwie ponownie pojawia się Noa - popularny podkaster, który pomaga Lenie połączyć pozornie niezwiązane ze sobą wydarzenia. Im głębiej bohaterowie wchodzą w sprawę, tym bardziej oczywiste staje się, że ktoś od lat skutecznie ukrywa prawdę. Bonda łączy tutaj kryminał policyjny z thrillerem psychologicznym i historią o przemocy wobec kobiet, manipulacji oraz pamięci, która potrafi być równie niebezpieczna jak sam sprawca.

Od czego zacząć serię z sierżant Leną Silewicz?

Kolekcjoner lalek
mat. prasowe

„Łowca saren” jest czwartym tomem cyklu, dlatego najlepiej czytać tę serię w kolejności wydawania. To właśnie wtedy najmocniej widać rozwój głównej bohaterki i relacje między postaciami.

Kolejność jest następująca: „Kolekcjoner lalek”, „Czarodziej śmierci”, „Żniwiarz cienia”, „Łowca saren”.

To właśnie „Kolekcjoner lalek” otwiera serię i wprowadza postać Leny Silewicz. Poznajemy ją jako młodą policjantkę pochodzącą z rodziny z policyjnymi tradycjami, która dopiero buduje swoją pozycję w komendzie. Od początku musi udowadniać, że intuicja i empatia nie są słabością, lecz jedną z jej największych przewag. W kolejnych tomach Bonda konsekwentnie rozwija tę bohaterkę, pokazując nie tylko prowadzone przez nią śledztwa, ale również ich psychologiczne konsekwencje.

Dlaczego Bondę nazywa się królową polskich kryminałów?

To określenie nie wzięło się z przypadku. Katarzyna Bonda od lat należy do najpopularniejszych autorek kryminałów w Polsce, a jej książki sprzedały się w milionach egzemplarzy i są tłumaczone na języki obce. Zanim stworzyła Lenę Silewicz, zbudowała już rozpoznawalne serie z profilerem Hubertem Meyerem i Saszą Załuską.

To, co wyróżnia Bondę, to połączenie śledztwa z psychologią postaci. Jej powieści rzadko opierają się wyłącznie na zagadce kryminalnej. Zwykle są również opowieściami o traumie, przemocy, rodzinnych sekretach i mechanizmach, które prowadzą ludzi do zbrodni. Sama autorka wielokrotnie podkreślała (także w wywiadzie dla ELLE), że inspirują ją prawdziwe historie i rozmowy z policjantami oraz ekspertami zajmującymi się przestępczością.

Lena Silewicz jest jednym z najciekawszych efektów tej metody. To bohaterka, która łączy profesjonalizm z wrażliwością i nie próbuje udawać nieomylnej. W świecie zdominowanym przez męskich śledczych jest kimś, kto częściej słucha niż mówi, ale właśnie dlatego dostrzega rzeczy, które umykają innym.

„Łowca saren” - kryminał, który zostaje na dłużej

„Łowca saren” można przeczytać jako samodzielną historię, ale największą siłę ma wtedy, gdy zna się wcześniejsze tomy. To książka o polowaniu, które zaczyna się na długo przed zbrodnią, i o kobiecie, która próbuje zatrzymać sprawcę, zanim wybierze kolejną ofiarę.

Jeśli więc od dawna szukacie kryminału, który bardziej niepokoi niż szokuje i w którym napięcie budowane jest psychologią, a nie tylko kolejnymi zwrotami akcji, nowa powieść Katarzyny Bondy zdecydowanie zasługuje na miejsce na liście sierpniowych lektur.