Popularny amerykański portal Collider opublikował ranking najlepszych kryminałów ostatnich 20 lat. W zestawieniu znalazły się tytuły dobrze znane fanom gatunku, m.in. „Guest List” Lucy Foley, „Wielkie kłamstewka” Liane Moriarty i „Kobieta” A.J. Finna. Zwycięzcą została jednak powieść, która nie stawia wyłącznie na szybkie zwroty akcji. To precyzyjnie poprowadzona intryga, atmosfera irlandzkiej prowincji i relacje, która nadają całej historii dużo więcej emocji niż typowy kryminał.
WIDEO…
„Z dala od świateł” Tany French okrzyknięte najlepszym kryminałem
Pierwsze miejsce w rankingu zajęła książka Tany French „Z dala od świateł”. Wybór Collidera nie jest przypadkowy. French od lat uchodzi za jedną z najważniejszych autorek współczesnego kryminału. „Kirkus Reviews” nazwało ją „pierwszą damą irlandzkiego kryminału”, a wśród jej czytelników i wielbicieli wymieniani są m.in. Stephen King, Harlan Coben, Gillian Flynn, Ian Rankin, Kate Mosse, Marian Keyes i Sophie Hannah.

„Z dala od świateł” było też nominowane do Goodreads Choice Awards 2020 w kategorii Best Mystery & Thriller. To pokazuje, że powieść od początku funkcjonowała nie tylko jako kolejny dobry kryminał, ale jako książka, o której sporo mówiło się wśród czytelników gatunku.
„Z dala od świateł” - Irlandzka wioska, westernowy rytm i sprawa, od której nie da się uciec
„Z dala od świateł” opowiada o Calu Hooperze, byłym detektywie z Chicago. Po 25 latach pracy w policji i trudnym rozwodzie bohater chce zacząć od nowa. Kupuje zrujnowaną chatę w niewielkiej irlandzkiej miejscowości i planuje proste życie: remont, spacery, ciszę i święty spokój. Ten plan szybko przestaje działać. Do Cala zgłasza się miejscowe dziecko, Trey Reddy, z prośbą o pomoc w odnalezieniu zaginionego brata. Sprawa nie interesuje ani mieszkańców, ani policji, więc były detektyw zaczyna działać na własną rękę. Im więcej odkrywa, tym wyraźniej widzi, że pod spokojną powierzchnią wioski kryje się znacznie więcej, niż ktokolwiek chce przyznać.
Tana French opowiadała, że podczas pracy nad „Z dala od świateł” inspirowały ją westerny. Nie chodziło jednak o prostą adaptację znanej historii ani o bezpośrednie odwołanie do „Poszukiwaczy” Alana LeMaya czy filmu z Johnem Wayne’em. Najważniejszy był dla niej motyw poszukiwania, wędrówki i człowieka, który trafia w obce miejsce, choć bardzo chciał po prostu zniknąć z radaru. To właśnie sprawia, że powieść działa inaczej niż wiele popularnych thrillerów. Nie pędzi od jednego efektownego zwrotu akcji do drugiego. Zamiast tego powoli wciąga czytelnika w miejsce, gdzie wszyscy wszystko wiedzą, ale nikt nie mówi całej prawdy. Cal przyjeżdża do Irlandii po spokój, a dostaje sprawę, która zmusza go do powrotu do tego, od czego próbował uciec
Dlaczego ta powieść wygrała z głośniejszymi tytułami?
Takie rankingi zawsze wywołują dyskusje, zwłaszcza gdy mowa o gatunku, który w ostatnich latach przeżywa prawdziwy boom. Kryminał dawno przestał być tylko historią o zagadce i rozwiązaniu. Coraz częściej opowiada też o relacjach, przemocy ukrytej w codzienności, klasowych napięciach i miejscach, które same stają się częścią śledztwa. „Z dala od świateł” bardzo dobrze wpisuje się w ten kierunek. To książka dla tych, którzy lubią kryminały wolniejsze, bardziej nastrojowe i mocno osadzone w świecie bohaterów. Nie ma tu fajerwerków dla samego efektu. Jest za to były detektyw, dziecko proszące o pomoc i społeczność, która najchętniej zostawiłaby swoje sekrety w spokoju.
Czy to rzeczywiście najlepszy kryminał ostatnich 20 lat? Fani gatunku pewnie będą się spierać. Ale jedno jest pewne: wybór Collidera przypomina o powieści, która zasługuje na miejsce znacznie wyżej niż tylko na liście „do odhaczenia”.



























