Nie chodzi o książki, do których dobrze wraca się co kilka lat. Wręcz przeciwnie - największą przyjemność sprawiają właśnie wtedy, gdy jeszcze nic o nich nie wiemy. Nie znamy sekretów bohaterów, nie potrafimy przewidzieć zwrotów akcji i nie mamy pojęcia, który z pozornie nieistotnych szczegółów za chwilę okaże się kluczowy. A kiedy docieramy do ostatniej strony, pojawia się jedna myśl: szkoda, że nie można wymazać tej historii z pamięci i zacząć od początku. Wybrałyśmy pięć książek, w przypadku których pierwsza lektura jest doświadczeniem nie do podrobienia.

WIDEO

player placeholder

„Zaginiona dziewczyna” Gillian Flynn

książki

thrillery, które wciągają zagadką, i są takie, które sprawiają, że zaczynamy kwestionować wszystko, co przeczytaliśmy kilkadziesiąt stron wcześniej. „Zaginiona dziewczyna” zdecydowanie należy do tej drugiej kategorii. W piątą rocznicę ślubu znika Amy Dunne, a podejrzenia szybko zaczynają koncentrować się wokół jej męża, Nicka. Historia prowadzona jest z różnych perspektyw, dlatego czytelnik niemal od początku próbuje zdecydować, komu może zaufać. Flynn skutecznie wykorzystuje tę pewność przeciwko niemu i w pewnym momencie całkowicie zmienia sposób, w jaki patrzymy na opowiadaną historię.

Zobacz także:

„Prowadź swój pług przez kości umarłych” Olga Tokarczuk

książki

To jedna z tych książek, których nie chce się czytać zbyt szybko, a jednocześnie trudno je odłożyć. Olga Tokarczuk prowadzi czytelnika do niewielkiej miejscowości w Kotlinie Kłodzkiej, gdzie zaczynają ginąć kolejni mieszkańcy. W centrum historii znajduje się Janina Duszejko - ekscentryczna miłośniczka astrologii, zwierząt i poezji Williama Blake’a, która ma własną teorię na temat tajemniczych śmierci. Początkowo można potraktować ją z przymrużeniem oka, ale z każdą kolejną stroną coraz trudniej zdecydować, co w tej opowieści jest przypadkiem, co obsesją, a co wskazówką. Tokarczuk łączy kryminał z czarnym humorem, refleksją nad stosunkiem człowieka do natury i pytaniami o moralność. 

„Siedmiu mężów Evelyn Hugo” Taylor Jenkins Reid

książki

Ta książka ma w sobie coś z najlepszej hollywoodzkiej biografii - z tą różnicą, że Evelyn Hugo nigdy nie istniała. Taylor Jenkins Reid buduje jej historię z taką dbałością o szczegóły, że po kilku rozdziałach łatwo zapomnieć, że czytamy fikcję. Jest wielka kariera, siedem małżeństw, skandale, ambicja i życie podporządkowane cenie, jaką trzeba zapłacić za sławę. Najważniejsze okazuje się jednak to, co przez lata pozostawało poza zasięgiem kamer i nagłówków gazet: prawdziwa historia miłości Evelyn. To właśnie jej odkrywanie sprawia, że „Siedmiu mężów Evelyn Hugo” tak trudno odłożyć, a po finale chciałoby się wymazać z pamięci wszystko, co już wiemy, żeby jeszcze raz dać się wciągnąć w tę historię od pierwszej strony.

„Ostatni dom na zapomnianej ulicy” Catriona Ward

książki

O tej książce najlepiej wiedzieć przed lekturą jak najmniej. Jest tajemniczy dom, mieszkający w nim Ted, historia zaginionej dziewczynki i kotka Olivia, która otrzymuje własną perspektywę narracyjną. Już ten zestaw brzmi nietypowo, ale Catriona Ward dopiero później zaczyna naprawdę komplikować sytuację. Czytelnik nieustannie układa kolejne wersje wydarzeń, wybiera szczegóły, które wydają mu się kluczowe, i zastanawia się, której postaci może zaufać. Autorka pozwala budować własne wyjaśnienia tylko po to, by za chwilę dyskretnie je podważyć. Formalnie to horror, ale zamknięcie książki wyłącznie w tej kategorii nie oddaje tego, jak mocno bawi się ona perspektywą i oczekiwaniami odbiorcy.

„Podziemie pamięci” Yoko Ogawa

książki

W świecie wykreowanym przez Yoko Ogawę rzeczy po prostu zaczynają znikać. Pewnego dnia mogą to być róże, innego fotografie lub kolejny zwyczajny przedmiot, którego brak powinien zostać zauważony. Najbardziej niepokojące jest jednak to, że wraz z nimi z pamięci mieszkańców znika również świadomość, dlaczego były kiedykolwiek ważne. Większość ludzi przyjmuje ten proces bez większego sprzeciwu, ale są również osoby, które nadal pamiętają. Właśnie one muszą ukrywać się przed tytułową policją pamięci. Ogawa nie buduje dystopii za pomocą spektakularnych scen, lecz ciszy i stopniowego odbierania bohaterom kolejnych elementów rzeczywistości. Dzięki temu książka pozostawia po sobie niepokój znacznie dłużej niż wiele bardziej dosłownych historii.