Jesień ma własny rytuał czytania. Książka, która latem czekała na dnie walizki, nagle idealnie pasuje do fotela, grubego swetra i kubka czegoś gorącego. Długie wieczory przestają być przeszkodą, a zaczynają działać na korzyść lektury. To chyba jedyna pora roku, kiedy perspektywa tego, że o 17.00 robi się ciemno, potrafi brzmieć jak całkiem dobra wiadomość.
WIDEO…
Po bardzo mocnym książkowo lecie czas więc sprawdzić, co przyniesie jesień. A zapowiada się naprawdę interesująco: od wyczekiwanej powieści noblistki, przez literacką sensację o tradwife, aż po kryminały i thrillery, które mogą skutecznie przedłużyć wieczorne czytanie o „jeszcze tylko jeden rozdział”.
Olga Tokarczuk, „Świata jest za dużo”; premiera: 14 października

Na nową powieść Olgi Tokarczuk czekamy jak na jedno z najważniejszych wydarzeń literackiej jesieni. „Świata jest za dużo” ukaże się 14 października nakładem Wydawnictwa Literackiego i będzie miała aż 688 stron. Tokarczuk zabiera w niej czytelników do powojennego Wrocławia. Wiosną 1946 roku, w zniszczonej kamienicy, spotykają się ludzie, których historie splatają się z wielką historią przesiedleń i przemian zachodniej Polski. Z Dolnego Śląska opowieść prowadzi jednak znacznie dalej - do Lwowa, Drohobycza i Buenos Aires, a także wzdłuż Dniestru i Odry.
To książka o pamięci, utraconych domach, traumie i poszukiwaniu własnego miejsca po katastrofie. Tokarczuk interesuje się tym, co zostaje z tożsamości, kiedy człowiek musi zacząć życie od nowa, w obcym miejscu, z nowym nazwiskiem i historią, której nie da się po prostu wymazać. Autorka określa „Świata jest za dużo” jako swoją najbardziej osobistą i aktualną powieść. Jej konstrukcja ma być konstelacyjna i panoptykalna - wiele historii, miejsc i czasów tworzy większą całość.
To propozycja dla tych, którzy jesienią lubią zanurzyć się w książce na dłużej. 688 stron zdecydowanie sprzyja temu planowi.
Caro Claire Burke, „Yesteryear”; premiera: 1 listopada

O „Yesteryear” Caro Claire Burke trudno mówić jak o zwykłym debiucie. Książka ukazała się w Stanach Zjednoczonych w kwietniu i błyskawicznie stała się literackim fenomenem. Jak donosił „The New Yorker”, powieść spędziła 17 kolejnych tygodni na liście bestsellerów „New York Timesa”, a prawa do ekranizacji kupiło Amazon MGM. W roli Natalie ma wystąpić Anne Hathaway, która jest również producentką filmu.
W centrum historii znajduje się Natalie Heller Mills - influencerka, żona, matka i twarz internetowego świata, w którym tradycyjny model kobiecości stał się jej marką. Życie na idyllicznej farmie, domowe wypieki, dzieci, mąż i pozornie perfekcyjna codzienność zapewniają jej miliony obserwujących. Problem w tym, że obraz, który Natalie pokazuje światu, nie jest aż tak autentyczny, jak chciałaby wierzyć jej publiczność.
Pewnego dnia bohaterka budzi się jednak w roku 1855. Nagle trafia do rzeczywistości, w której nie ma wygód współczesnego świata, a zasady, które dotąd idealizowała, trzeba rzeczywiście zastosować w praktyce. Zaczyna się przewrotna gra z pytaniem: co właściwie by się stało, gdyby internetowa fantazja o „tradycyjnym życiu” przestała być estetyką, a stała się codziennością?
Burke miesza satyrę, thriller i komentarz społeczny. Pisze o tradwives, mediach społecznościowych, macierzyństwie, religii i tym, jak łatwo można zamienić własne życie w spektakl dla innych. „Yesteryear” to jedna z tych książek, które warto przeczytać przed ekranizacją. Zwłaszcza że Anne Hathaway już jest częścią tej historii. Polskie wydanie zaplanowano na 1 listopada.
Julia Łapińska, czwarty tom cyklu z Kubą Krallem i Ingą Rojczyk; premiera: jesień 2026
Jesień w polskiej literaturze kryminalnej również zapowiada się intensywnie. Julia Łapińska powraca z czwartym tomem serii o reporterze Kubie Krallu i Indze Rojczyk. Dokładna data premiery nie została jeszcze podana, ale Wydawnictwo Agora zapowiada książkę na jesień.
Tym razem bohaterowie przeniosą się do Zakopanego. Ktoś podpala zabytkowe wille, a reporter prowadzący dziennikarskie śledztwo w tej sprawie zostaje zamordowany. Trop prowadzi Kubę Kralla i Ingę Rojczyk do Domu Literatów Astoria - miejsca, w którym trzeba będzie wrócić do wydarzeń z końca lat 70., kiedy Polska doświadczyła jednej z najbardziej pamiętnych zim. W centrum zagadki znajdzie się także morderstwo popularnego autora powieści i pytanie o to, co łączy zbrodnię sprzed dekad ze współczesnym śledztwem.
Łapińska dobrze wie, jak połączyć kryminalną intrygę z miejscem, które samo w sobie ma historię. Tym razem Zakopane, stare wille, literaci i tajemnice z czasów PRL-u brzmią jak zestaw idealny na chłodniejszy wieczór.
Henrik Fexeus, „Układanka” wyd. Czarna Owca; premiera: 23 września

Jeżeli jesienny TBR ma zawierać przynajmniej jeden thriller, „Układanka” Henrika Fexeusa powinna trafić na radar. Szwedzki autor i mentalista jest w Polsce dobrze znany również jako współtwórca popularnego cyklu kryminalnego napisanego razem z Camillą Läckberg.
Nowa książka skupia się na Davidzie, który po odkryciu prawdy o własnym dzieciństwie próbuje poukładać wspomnienia i relację z Florence. Oboje noszą w sobie doświadczenia, których konsekwencje okazują się znacznie bardziej trwałe, niż chcieliby przyznać. Kiedy kariera Florence zaczyna się rozpadać, a David niespodziewanie traci swoją pozycję, sytuacja komplikuje się jeszcze bardziej. W tym samym czasie Hanna, szwagierka Florence, zaczyna otrzymywać groźby.
Kilka pozornie oddzielnych historii zaczyna układać się w jeden obraz. Tytuł „Układanka” nie jest więc przypadkowy - bohaterowie muszą znaleźć brakujące elementy, zanim ktoś kolejny przekroczy granicę, zza której nie ma już powrotu. Premiera została zaplanowana na 23 września, czyli właściwie w idealnym momencie na rozpoczęcie sezonu długich wieczorów z dobrym thrillerem.
Simon Beckett, „Ogród kości” wyd. Czarna Owca; premiera: 28 października

Na koniec coś dla fanów kryminałów, które najlepiej czyta się wtedy, gdy za oknem robi się naprawdę ciemno. Simon Beckett powraca z kolejną historią Davida Huntera, antropologa sądowego, którego czytelnicy znają z bestsellerowego cyklu.
Tym razem Hunter przemierza górskie drogi podczas gwałtownej zimowej burzy. Warunki zmuszają go do zatrzymania się w odległej miejscowości, jednak próba znalezienia bezpiecznego schronienia szybko zamienia się w coś znacznie bardziej niepokojącego. W pobliskim lesie zostają odkryte ślady makabrycznej tajemnicy. Burza odcina bohatera od świata, droga zostaje zniszczona, a kontakt z innymi staje się niemożliwy. W dodatku na jaw zaczynają wychodzić sekrety lokalnej społeczności, których nikt nie zamierzał ujawniać.
„Ogród kości” przenosi akcję w okolice Kumbrii (hrabstwo ceremonialne w północno-zachodniej Anglii), wykorzystując odizolowany krajobraz jako naturalną pułapkę. Las, śnieg, odcięta droga i bohater, który nie może liczyć na pomoc - trudno o bardziej odpowiednią scenerię na późnojesienny thriller. To będzie kolejny powrót bohatera Davida Huntera, więc fani serii dostają dokładnie to, na co czekali, a czytelnicy, którzy dopiero chcą sprawdzić fenomen Becketta, mają dobry pretekst, by sięgnąć po wcześniejsze tomy.
Jesień 2026 będzie należeć do książek
Po lecie pełnym premier przychodzi moment, w którym czytanie zmienia tempo. Nie trzeba już wybierać książki pod kątem tego, czy zmieści się do walizki. Można wreszcie sięgnąć po 688-stronicową Tokarczuk, zanurzyć się w satyrze Caro Claire Burke, wrócić do kryminalnego świata Julii Łapińskiej albo pozwolić, żeby Simon Beckett skutecznie popsuł nam spokojny sen.
A jeśli do tego dodamy koc, herbatę i wieczór, którego nigdzie nie trzeba wychodzić - cóż, oficjalnie możemy uznać sezon na bycie jesieniarą za otwarty.



























