Nie każdy długi weekend musi wyglądać tak samo. Choć w tym roku 15 sierpnia (Święto Wojska Polskiego) wypada w sobotę, wiele osób i tak planuje wydłużyć sobie weekend, biorąc wolne w piątek lub w poniedziałek. Czasem oznacza to spontaniczny wyjazd nad morze, szybką wycieczkę na Rysy, a czasem po prostu spacer po starym mieście, wizytę w muzeum, kawę na rynku i kilka godzin, które wreszcie można spędzić z książką.
WIDEO…
Właśnie dlatego wybrałam cztery tytuły, które sprawdzą się w zupełnie różnych nastrojach: kiedy chce się zniknąć w thrillerze, wzruszyć, zanurzyć w skandynawskiej tajemnicy albo wyjechać w podróż bez ruszania się z leżaka. Te 4. książki naprawdę trudno odłożyć przed przeczytaniem ostatniej strony.
Freida McFadden „Oddział D”

Jeśli na długi weekend zabrałabym tylko jedną książkę, byłby to właśnie ten thriller. Freida McFadden od kilku miesięcy nie schodzi z list bestsellerów, a „Oddział D” ma wszystko, czego oczekuję od książki na plażę: krótkie rozdziały, świetne tempo i zwroty akcji, które skutecznie uniemożliwiają odłożenie lektury.
Akcja rozgrywa się w szpitalu psychiatrycznym, gdzie nic nie jest tym, czym wydaje się na początku. To idealny wybór, który kończy się o drugiej w nocy z myślą: jeszcze jeden rozdział.
Elizabeth Strout „To, o czym nie mówimy”

Są książki, które nie potrzebują spektakularnych wydarzeń, żeby zostać z czytelnikiem na długo. Elizabeth Strout pisze o rodzinie, samotności, bliskości i rzeczach, które przez lata pozostają niewypowiedziane. Przede wszystkim o cichych tragediach, które nosi w sobie każdy z nas. Jej najnowsza powieść jest czuła, inteligentna i niezwykle uważna wobec emocji bohaterów.
To książka na spokojniejsze popołudnie, kawę w małej kawiarni i moment, kiedy ma się ochotę trochę zwolnić.
Camilla Läckberg „Płaczka”

Skandynawskie kryminały mają w sobie coś, co idealnie pasuje do polskiego lata. Może chodzi o ten chłód, który kontrastuje z sierpniowym upałem.
„Płaczka” to jedna z najgłośniejszych premier ostatnich miesięcy i kolejny dowód na to, że Camilla Läckberg wciąż potrafi budować napięcie z niezwykłą precyzją. Tajemnice, mroczna atmosfera i bohaterowie, którzy skrywają więcej, niż chcieliby ujawnić - ten tytuł świetnie sprawdzi się na weekendowy binge-reading.
Paolo Rumiz „Głosy z głębi. Nieoczywista podróż przez Włochy”

Na koniec coś zupełnie innego. Paolo Rumiz zabiera czytelnika do Włoch, których nie znajdzie się w przewodnikach. Zamiast pocztówkowych widoków są małe miasteczka, zapomniane historie, lokalne tradycje i ludzie, którzy nadają miejscom prawdziwe znaczenie.
To książka dla tych, którzy lubią podróżować nie tylko geograficznie, ale też kulturowo. Doskonale pasuje do długiego weekendu, kiedy między zwiedzaniem muzeum a leżeniem na plaży pojawia się ochota, by choć na chwilę przenieść się gdzie indziej.
Cztery różne nastroje, jeden długi weekend
Najlepsze książki na długi weekend to niekoniecznie te najgłośniejsze. To takie, które potrafią dopasować się do rytmu kilku wolnych dni: jednego dnia wciągnąć bez reszty, drugiego pozwolić zwolnić, a trzeciego zabrać w miejsce, do którego być może kiedyś pojedziemy naprawdę.
Te cztery tytuły mają jedną wspólną cechę - sprawiają, że telefon i śmieszne rolki na IG oraz TikToku, - które skrollujemy nierzadko bez świadomości i poczucia czasu - przestają być najciekawszą rzeczą w zasięgu ręki.



























