Lato ma to do siebie, że znika szybciej, niż zdążymy się nim nacieszyć. Jak trafnie podsumowuje w swoich popularnych rolkach kabareciarz i stand-uper Bartosz Gajda: „No i kwitnie rzepak, zaraz kukurydze skoszą i po lecie. Godzinę się przestawi, na groby trzeba jechać, Sylwester i po lecie”.
WIDEO…
I choć trudno się z tym nie zgodzić, druga połowa wakacji wciąż daje nam szansę na małe przyjemności. Ci, którzy mają już za sobą dłuższy urlop, często próbują złapać jeszcze kilka dni wolnego, długi weekend albo spontaniczny wyjazd. Właśnie na takie chwile wybraliśmy trzy kryminały od Wydawnictwa Czarna Owca - książki, które bez problemu zabierzecie do walizki i zdążycie przeczytać podczas krótkiego wakacyjnego odpoczynku.
„Morderstwo w fabryce snów” Max Nightingale. Śledztwo w złotej erze Hollywood

Jeśli marzy wam się podróż do świata czerwonych dywanów, wielkich gwiazd i sekretów ukrytych za kulisami Hollywood, ta książka zabierze was prosto do Los Angeles 1958 roku. W przeddzień wielkiej gali w hotelu Royale Premiere zostaje zamordowana Blanche Aikerman - jedna z największych gwiazd kina.
Tym razem czytelnik nie jest tylko obserwatorem wydarzeń. Nowość od Wydawnictwa Czarna Owca to książka interaktywna - czytelnik sam wciela się w prowadzącego śledztwo, analizuje tropy, podejmuje decyzje i sprawdza, czy uda mu się odkryć prawdę. To kryminał dla tych, którzy lubią rozwiązywać zagadki razem z bohaterami i sprawdzać, czy intuicja rzeczywiście ich nie zawodzi.
„Detektywi z Kolonii Marigold” Jo Nichols. Czyli historia o sąsiadach, którzy zostali detektywami

Santa Barbara (Kalifornia), spokojne osiedle kolorowych bungalowów i grupa bardzo różnych mieszkańców. Brzmi jak początek lekkiej historii obyczajowej? Do momentu, gdy w okolicy zostają znalezione zwłoki. Mieszkańcy Kolonii Marigold szybko tworzą własny Kolektyw Detektywów, by udowodnić niewinność swojej właścicielki pani B., która niespodziewanie przyznaje się do zbrodni. Problem w tym, że podczas prywatnego śledztwa wychodzi na jaw, że każdy z bohaterów coś ukrywa.
Jo Nichols łączy klasyczną zagadkę kryminalną z humorem, ciepłem i atmosferą wspólnoty. To propozycja dla fanów historii w stylu „Klubu miłośniczek zbrodni” - z większym naciskiem na bohaterów niż samą brutalność przestępstwa.
„Białe tango” Marty Zaborowskiej. Wymarzony rejs, który zmienia się w koszmar

Siedem dni. Sześć osób. Jeden jacht. Tak miały wyglądać wymarzone wakacje - pełen słońca rejs wzdłuż wybrzeża Hiszpanii, chwila wolności i odpoczynku z dala od codzienności. Załoga „Białego Tanga” nie spodziewa się jednak, że luksusowa wyprawa szybko zamieni się w pułapkę.
Wszystko zmienia się po nocy spędzonej na tajemniczej, owianej złą sławą wyspie. Jeden z uczestników rejsu znika, a spokojna podróż zamienia się w walkę z podejrzeniami. Odcięci od świata bohaterowie zaczynają zastanawiać się, czy wśród nich znajduje się morderca. Aby rozładować napięcie, rozpoczynają grę w „Kto zabił?”. Szybko okazuje się jednak, że to nie niewinna zabawa - każde pytanie odsłania kolejne sekrety, dawne konflikty i prawdy, które miały nigdy nie ujrzeć światła dziennego.
Marta Zaborowska buduje tu klasyczną historię zamkniętego kręgu, w której rajska sceneria kontrastuje z rosnącym poczuciem zagrożenia. Bo czasem największe tajemnice nie czekają na nas na końcu świata - tylko siedzą przy tym samym stole...
Najlepsze wakacyjne książki mają zatem jedną zasadę - powinny sprawić, że choć na chwilę zapomnimy o tym, gdzie jesteśmy. A te trzy kryminały robią to wyjątkowo skutecznie. Zostaje tylko pytanie: który z nich spakujecie do walizki jako pierwszy?



























