Reklama

Po miesiącach pracy, spotkań, maili i codziennego pośpiechu wakacje często mają być momentem, w którym wreszcie można wyłączyć głowę. Jest tylko jeden problem - nie zawsze urlop wygląda tak, jak na zdjęciach z inspiracyjnych profili. Nie każdy ma dwa tygodnie spędzone na leżaku, z książką otwartą od rana do wieczora. Czasem chcemy zobaczyć kilka miast, przejechać całe wybrzeże, zmieniać miejsca noclegowe albo po prostu maksymalnie wykorzystać każdy dzień wyjazdu. Wtedy ogromna powieść, która waży tyle co dodatkowa para butów w walizce, niekoniecznie jest najlepszym wyborem.

Dlatego wybrałam cztery krótkie książki, które idealnie sprawdzą się podczas wakacyjnego odpoczynku. Zmieszczą się do podręcznego bagażu, można przeczytać je w jeden dzień albo podczas kilku spokojnych wieczorów, ale przede wszystkim mają jedną ważną cechę - wciągają tak mocno, że przez chwilę naprawdę zapominamy o pracy.

„Księga lata” - Tove Jansson

160 stron

książki na wakacje
mat. prasowe

Są książki, które nie potrzebują setek stron, aby stworzyć cały świat. „Księga lata” Tove Jansson jest jedną z nich. To niewielka objętościowo, ale niezwykle nastrojowa opowieść o lecie, bliskości i prostych chwilach, które z czasem okazują się najważniejsze. Akcja książki rozgrywa się na małej wyspie w Zatoce Fińskiej. Poznajemy kilkuletnią Sophie oraz jej babcię, które spędzają razem lato z dala od codziennego zgiełku. Ich rozmowy, małe rytuały i obserwacje natury tworzą niezwykłą historię o przemijaniu, dorastaniu i więzi między pokoleniami.

To idealna książka na wakacje - spokojna, trochę melancholijna i przypominająca, że odpoczynek często kryje się nie w wielkich przygodach, ale w uważności na małe momenty.

„Dziewczyna z Konbini” („Convenience Store Woman”) - Sayaka Murata

160 stron

książki na wakacje
mat. prasowe

To jedna z tych krótkich książek, które można przeczytać w kilka godzin, aby długo potem o niej myśleć. Sayaka Murata stworzyła nietypową, przewrotną historię o kobiecie, która nie chce dopasować się do oczekiwań społeczeństwa. Keiko Furukura od osiemnastu lat pracuje w sklepie całodobowym. Dla niej uporządkowany świat reguł, procedur i powtarzalnych czynności jest idealnym miejscem do życia. Problem pojawia się wtedy, gdy otoczenie zaczyna uważać, że w jej wieku powinna już wyglądać i zachowywać się „normalnie” - mieć inną pracę, związek i plan na przyszłość.

Murata w lekki, momentami absurdalny sposób opowiada o presji społecznej, samotności i prawie do życia po swojemu. To książka szybka, zaskakująca i idealna dla tych, którzy podczas urlopu lubią nie tylko odpocząć, ale też dostać coś do przemyślenia.

„Siedmiu mężów Evelyn Hugo” - Taylor Jenkins Reid

ok. 380 stron

książki na wakacje
mat. prasowe

To dłuższa propozycja w tym zestawieniu, ale trudno ją pominąć, bo jest jedną z tych książek, które pochłania się błyskawicznie. Jeśli wakacyjny odpoczynek kojarzy ci się z wielkimi emocjami, tajemnicami i światem hollywoodzkich gwiazd - ta historia jest stworzona właśnie na urlop. Evelyn Hugo to legendarna aktorka złotej ery Hollywood. Przez lata była symbolem sukcesu, piękna i skandali, ale kiedy decyduje się opowiedzieć prawdę o swoim życiu młodej dziennikarce, okazuje się, że za idealnym obrazem kryje się znacznie bardziej skomplikowana historia.

Taylor Jenkins Reid stworzyła powieść o ambicji, miłości, cenie sławy i wyborach, które zmieniają całe życie. To książka, przy której łatwo powiedzieć „jeszcze tylko jeden rozdział” - a potem zorientować się, że minęło kilka godzin.

„Dom nad błękitnym morzem” TJ Klune

ok. 400 stron

książki na wakacje
mat. prasowe

To kolejna książka, która nie należy do najkrótszych, ale jej ciepły klimat sprawia, że czyta się tak, jakby miała zaledwie 200 stron. Jest trochę jak literacki odpowiednik wakacyjnego filmu, po którym czujemy się po prostu lepiej. Linus Baker pracuje jako urzędnik i prowadzi spokojne, uporządkowane życie. Pewnego dnia dostaje nietypowe zadanie - ma sprawdzić tajemniczy sierociniec na odległej wyspie, gdzie mieszkają niezwykłe dzieci. To, co miało być zwykłą kontrolą, zmienia jego spojrzenie na świat, relacje i własne życie.

TJ Klune stworzył pełną ciepła opowieść o akceptacji, rodzinie i odwadze, by wyjść poza schematy. To książka idealna na wakacyjny reset - szczególnie wtedy, kiedy chcemy po lekturze poczuć coś więcej niż tylko satysfakcję z przewrócenia ostatniej strony.

Książki na mniejszy bagaż. Te krótkie perełki też warto spakować

Wybór wakacyjnej książki wcale nie jest prosty. Z jednej strony chcemy zabrać ze sobą historię, która całkowicie nas pochłonie, z drugiej - każda dodatkowa rzecz w walizce ma swoją cenę. Szczególnie kiedy próbujemy zmieścić jeszcze ulubione sandały, kosmetyczkę większą niż rozsądek podpowiada albo obowiązkową kurtkę przeciwdeszczową i ciepłą bluzę, bo tegoroczne wakacje planujemy spędzić nad polskim morzem, które potrafi zachwycić widokami… ale nie zawsze rozpieszcza pogodą.

Muszę przyznać, że przy wyborze tych tytułów miałam mały dylemat. Mam świadomość, że „Siedmiu mężów Evelyn Hugo” i „Dom nad błękitnym morzem” zajmują w walizce trochę więcej miejsca niż pozostałe propozycje, ale trudno było je pominąć. To dokładnie ten rodzaj książek, po które sięgamy latem - wciągające, emocjonalne historie, które pozwalają całkowicie odciąć się od codzienności i na kilka godzin zapomnieć o wszystkim poza światem przedstawionym na kartach powieści.

Jeśli jednak wasza walizka jest już pełna, a miejsce na książkę musi być naprawdę niewielkie, warto sięgnąć po prawdziwe krótkie perełki:

„Zanim wystygnie kawa” - Toshikazu Kawaguchi - ok. 220 stron

To jedna z moich ulubionych książek, do których lubię wracać. Niewielka objętościowo, ale pełna emocji opowieść, która stała się międzynarodowym bestsellerem. Akcja rozgrywa się w niewielkiej tokijskiej kawiarni, w której istnieje niezwykła możliwość spotkania kogoś z przeszłości. Jest tylko jeden warunek - trzeba wrócić, zanim wystygnie kawa. To spokojna, wzruszająca książka o żalu, niewypowiedzianych słowach i tym, że czasem najbardziej potrzebujemy nie zmiany przeszłości, ale pogodzenia się z nią. Idealna na wieczór po całym dniu zwiedzania.

„Małe rzeczy” - Claire Keegan - ok. 120 stron

To jedna z tych książek, które można przeczytać w jedno popołudnie, ale jej historia zostaje w głowie znacznie dłużej. Claire Keegan w krótkiej formie opowiada o Billu Furlongu, handlarzu drewnem i ojcu rodziny, który przed świętami dokonuje odkrycia zmuszającego go do konfrontacji z własnym sumieniem. „Małe rzeczy” to przykład tego, że krótka książka wcale nie oznacza lekkiej historii. Kilkadziesiąt stron wystarczy, aby stworzyć pełen emocji świat i zostawić czytelnika z pytaniami, które wracają jeszcze długo po zamknięciu okładki.

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google
Reklama
Reklama
Reklama
Loading...