Nie każdy literacki bohater musi wzbudzać sympatię. Niektórzy są znacznie bardziej niebezpieczni – fascynują, choć od początku wiadomo, że nie należy im ufać. Tom Ripley od ponad 70 lat pozostaje właśnie takim bohaterem. Powieść „Utalentowany pan Ripley” Patricii Highsmith nie tylko przetrwała próbę czasu, ale zyskała nowe życie dzięki kolejnym ekranizacjom. A każda z nich przypomina, że największy thriller nie zawsze opowiada o morderstwie. Czasem opowiada o pragnieniu, by stać się kimś innym.
WIDEO…
Choć pod koniec lipca 2026 roku serwis Collider uznał „Nieznajomych z pociągu” za najlepszy thriller psychologiczny XX wieku, dla wielu czytelników to właśnie Ripley pozostaje najbardziej hipnotyzującym bohaterem, jakiego stworzyła Highsmith. I trudno się temu dziwić.
Człowiek, który chciał mieć cudze życie
Punkt wyjścia jest prosty. Młody Tom Ripley zostaje wysłany do Włoch, by sprowadzić do domu Dickiego Greenleafa – syna zamożnego przedsiębiorcy, który zamiast rodzinnego biznesu wybiera beztroskie życie nad Morzem Tyrreńskim.
Highsmith bardzo szybko pokazuje jednak, że ta historia nie będzie opowieścią o podróży ani o kryminalnej zagadce. Interesuje ją coś znacznie bardziej niepokojącego. Chwila, w której zazdrość przestaje być uczuciem, a staje się planem. Ripley nie chce pieniędzy Dickiego. Nie chce nawet jego pozycji. Chce jego życia. Chce być człowiekiem, któremu wszystko przychodzi z łatwością, który nie musi nikomu niczego udowadniać. To właśnie ta obsesja napędza całą powieść.
Highsmith nie moralizuje i nie podpowiada czytelnikowi, kiedy powinien odwrócić wzrok. Przeciwnie – prowadzi go coraz głębiej w umysł człowieka, który z przerażającym spokojem przekracza kolejne granice.
Matt Damon zagrał Ripleya, którego trudno było potępić
Anthony Minghella, adaptując powieść w 1999 roku, nie próbował zrobić klasycznego thrillera. Zamiast tego stworzył eleganckie kino o pożądaniu, samotności i klasowych kompleksach.
Matt Damon nie gra psychopaty. Gra człowieka rozpaczliwie pragnącego przynależeć do świata, który od początku pozostaje dla niego zamknięty. To właśnie dlatego jego Ripley bywa tak niebezpieczny – łatwo zrozumieć jego motywacje, nawet jeśli nie sposób zaakceptować jego decyzji. Ogromną rolę odgrywa również Jude Law jako Dickie Greenleaf. Trudno wyobrazić sobie lepsze uosobienie charyzmy i beztroski. Dickie nie musi nikogo uwodzić – robi to mimochodem. Nic dziwnego, że Ripley nie potrafi przestać na niego patrzeć.

Film Minghelli do dziś zachwyca zdjęciami, muzyką i atmosferą włoskiego lata, ale pod tą piękną powierzchnią kryje się historia o człowieku, który stopniowo znika we własnym kłamstwie. To zresztą jeden z tych filmów, do których najlepiej wraca się właśnie latem. Skąpane w słońcu włoskie wybrzeże, błękit Morza Tyrreńskiego, kawiarnie, jachty i leniwe popołudnia tworzą niemal wakacyjną pocztówkę. Im bardziej zachwyca ta sceneria, tym mocniej wybrzmiewa mrok historii. W upalne dni trudno o bardziej przewrotny seans – z jednej strony daje poczucie włoskich wakacji, z drugiej nie pozwala ani na chwilę zapomnieć, że pod pięknym obrazem kryje się narastający niepokój.

Andrew Scott pokazał Ripleya bez złudzeń
Serial „Ripley”, który trafił na Netfliksa w 2024 roku, idzie w zupełnie innym kierunku.
Andrew Scott nie próbuje wzbudzać sympatii. Jego Ripley jest chłodny, precyzyjny i niemal chirurgicznie wyrachowany. Czarno-białe zdjęcia tylko wzmacniają wrażenie, że oglądamy świat pozbawiony moralnych odcieni, w którym wszystko podporządkowane jest jednemu celowi. Osiem odcinków pozwala znacznie głębiej wejść w psychikę bohatera niż dwugodzinny film. Zamiast efektownych zwrotów akcji dostajemy napięcie budowane spojrzeniami, ciszą i drobnymi gestami. To adaptacja, która nie spieszy się ani przez chwilę – i właśnie dlatego działa.

Highsmith wiedziała, że największe zbrodnie zaczynają się od marzeń
Siła „Utalentowanego pana Ripleya” nie tkwi w samej intrydze. Ta mogłaby być materiałem na sprawny kryminał. Powieść Highsmith jest jednak czymś więcej. To opowieść o obsesji, zazdrości i niebezpiecznym pragnieniu, by wymazać własną tożsamość. Autorka pokazuje, jak cienka potrafi być granica między podziwem a zawłaszczeniem, między marzeniem o lepszym życiu a decyzją, by odebrać je komuś innemu.
Jedni odnajdują w niej wybitny thriller psychologiczny. Inni historię o klasowych aspiracjach, samotności i potrzebie akceptacji. A jeszcze inni po prostu jednego z najlepiej napisanych antybohaterów w historii literatury.



























