Są miasta, które w serialach pozostają jedynie dekoracją. San Francisco do takich nie należy. W „Opowieściach z San Francisco” ulice, wzgórza, kolorowe domy i charakterystyczna atmosfera miasta stają się częścią historii równie ważną jak jej bohaterowie. To właśnie tutaj, przy fikcyjnej ulicy 28 Barbary Lane, od dekad spotykają się ludzie, którzy z czasem odkrywają, że rodzina nie zawsze oznacza tych, z którymi łączą nas więzy krwi.

WIDEO

player placeholder

I choć netflixowa wersja z 2019 roku może wyglądać jak kolejny serial o grupie przyjaciół mieszkających w pięknym mieście, jej historia sięga znacznie dalej. Wszystko zaczęło się od Armisteada Maupina i jego „Tales of the City” - opowieści publikowanej początkowo w formie prasowego serialu, która później stała się dziewięciotomowym cyklem książek.

„Opowieści z San Francisco”. Serial Netflixa, który powstał na podstawie książek

Opowieści z San Francisco
mat. prasowe
Zobacz także:

Armistead Maupin stworzył świat, którego centrum stanowi 28 Barbary Lane - niezwykły dom w San Francisco, zamieszkany przez ludzi o bardzo różnych historiach. Pierwsza książka z cyklu ukazała się w 1978 roku, a kolejne części rozwijały losy mieszkańców i ich przyjaciół. Seria z czasem stała się jednym z najbardziej charakterystycznych literackich portretów San Francisco i epoki, w której miasto przechodziło ogromne społeczne i kulturowe zmiany.

Na ekran historia trafiła po raz pierwszy w 1993 roku. Powstały później kolejne miniseriale: „More Tales of the City” i „Further Tales of the City”. Netflixowa produkcja z 2019 roku jest więc kontynuacją wcześniejszych ekranizacji, a jednocześnie nowym rozdziałem inspirowanym książkowym światem Maupina. To właśnie dlatego w serialu spotykamy zarówno bohaterów znanych z wcześniejszych produkcji, jak i całe nowe pokolenie mieszkańców Barbary Lane.

Laura Linney wraca do San Francisco

Opowieści z San Francisco
mat. prasowe

W centrum historii ponownie znajduje się Mary Ann Singleton, w którą wciela się Laura Linney („Ozark”, „The Big C”). Bohaterka po dwudziestu latach wraca do San Francisco, zostawiając za sobą życie w Connecticut. Powód? Urodziny Anny Madrigal - właścicielki 28 Barbary Lane i jednej z najważniejszych postaci całej historii.

Powrót do dawnego domu szybko okazuje się znacznie bardziej skomplikowany, niż Mary Ann mogła przypuszczać. Na miejscu czeka na nią nie tylko dawna przyjaciółka i ex-mąż Brian (Paul Gross, „Alias Grace”), ale przede wszystkim córka Shawna, w którą wciela się Elliot Page („Juno”, „The Umbrella Academy”).

Mary Ann musi więc zmierzyć się nie tylko z własną przeszłością, ale również z konsekwencjami decyzji, które podjęła dwie dekady wcześniej. Wszystko prowadzi oczywiście z powrotem do Barbary Lane - miejsca, które przez lata stało się czymś więcej niż adresem.

Olympia Dukakis jako Anna Madrigal

Opowieści z San Francisco
mat. prasowe

Nie sposób mówić o „Opowieściach z San Francisco” bez Anny Madrigal. Aktorka Olympia Dukakis („Moonstruck”, „Steel Magnolias”) wraca do roli właścicielki domu, która od lat tworzy wokół siebie społeczność ludzi szukających akceptacji, bliskości i poczucia przynależności. Anna jest jedną z tych bohaterek, które trudno jednoznacznie opisać. Potrafi być ciepła i bezkompromisowa, tajemnicza i zabawna. Ma własne sekrety, a serial stopniowo odsłania również jej historię.

Jeden z odcinków przenosi widzów nawet do lat 60., kiedy młoda Anna przyjeżdża do San Francisco i poznaje trans kobiety, które stają się ważną częścią jej życia. Ten odcinek okazał się zresztą najlepiej ocenianym epizodem całego sezonu - na IMDb ma obecnie 9,3/10. To ważny element całej produkcji. „Opowieści z San Francisco” nie są wyłącznie historią współczesnej grupy przyjaciół. Serial wraca do przeszłości, pokazując, jak zmieniały się San Francisco, queerowa społeczność i bohaterowie, którzy przez dekady próbowali znaleźć dla siebie miejsce.

Wybrana rodzina zamiast perfekcyjnego życia

Opowieści z San Francisco
mat. prasowe

Netflixowa wersja bardzo mocno opiera się na motywie chosen family - wybranej rodziny. Mieszkańcy 28 Barbary Lane nie zawsze mają ze sobą wiele wspólnego. Łączą ich jednak doświadczenia, których często nie potrafią zrozumieć ludzie spoza ich najbliższego kręgu.

Serial opowiada o miłości, przyjaźni, seksualności, tożsamości, rodzicielstwie i starzeniu się. Ale nie robi z tych tematów ciężkiego wykładu. Jest tu sporo melodramatu, humoru i momentów, które przypominają, dlaczego opowieści o grupie ludzi mieszkających pod jednym adresem nigdy się nie starzeją. Bo przecież chodzi o coś bardzo prostego: czasem domem nie jest miejsce, tylko ludzie, którzy czekają na nas po drugiej stronie drzwi.

Dziesięć odcinków na powrót do San Francisco

Opowieści z San Francisco
mat. prasowe

„Opowieści z San Francisco” to 10-odcinkowy miniserial. Wszystkie epizody trafiły na Netflix 7 czerwca 2019 roku. W obsadzie, obok Laury Linney, Elliota Page'a i Olympii Dukakis, znaleźli się m.in. Murray Bartlett („The White Lotus”), Charlie Barnett („Russian Doll”), Barbara Garrick („The Good Wife”), May Hong i Jen Richards.

Co ważne, serial nie wymaga od widza znajomości wcześniejszych ekranizacji, choć osoby znające oryginalne „Opowieści z San Francisco” dostaną dodatkową warstwę nostalgii. To trochę jak powrót do starego domu po latach: część rzeczy wygląda inaczej, pojawili się nowi mieszkańcy, ale pewne elementy pozostały dokładnie na swoim miejscu.

Oceny „Opowieści z San Francisco”

Opowieści z San Francisco
mat. prasowe

Serial ma 7,4/10 na IMDb na podstawie blisko 10 tysięcy ocen. Na Rotten Tomatoes uzyskał 82 proc. od krytyków, choć widzowie ocenili go niżej - na 62 proc. Produkcja otrzymała także 2 nagrody i 4 nominacje. I chyba właśnie dlatego warto podejść do niej nie jak do kolejnego serialu, który trzeba „odhaczyć”, ale jak do małej podróży do świata stworzonego przez Maupina. Zwłaszcza jeśli lubicie produkcje, w których fabuła jest równie ważna jak atmosfera, bohaterowie i miejsce, w którym rozgrywa się cała historia.

Jeśli lubicie „Sex and the City”, „Looking” albo seriale, w których grupa przyjaciół stopniowo staje się rodziną, „Opowieści z San Francisco” mogą być bardzo dobrym wyborem na kilka spokojnych wieczorów. A jeśli po seansie poczujecie, że chcecie zostać w tym świecie trochę dłużej, zawsze można wrócić do książek Armisteada Maupina - bo w tym przypadku droga z ekranu do literackiego pierwowzoru prowadzi w obie strony.