Reportaże z zasady nie są łatwe – głównie dlatego, że opisują prawdę, a ta nie zawsze jest wygodna. To jednak wyjątkowo potrzebny gatunek, który bardzo często wynika z potrzeby większej niż samo opowiedzenie prostej historii.
WIDEO…
Z „Chrobotem” Tomka Michniewicza po raz pierwszy zetknęłam się na zajęciach właśnie z reportażu, kiedy razem ze znajomymi wymienialiśmy się tytułami, na które naszym zdaniem warto zwrócić uwagę. Wtedy kolega wyciągnął z plecaka grubą, prawie 500-stronicową książkę, a prowadząca podsumowała ją słowami: „klasyka gatunku”. W taki oto sposób „Chrobot” wylądował na moim nocnym stoliku, a tego samego wieczoru przeniosłam się do siedmiu różnych zakątków świata.
Siedem historii, siedem codzienności
Problemy, wyzwania, możliwości, a także po prostu zwykła, niczym niewyróżniająca się codzienność. Jak wyglądają realia życia w Ugandzie, Finlandii, Zimbabwe, USA, Japonii i Indiach? Cóż, najlepiej wiedzą to ich mieszkańcy.
„Chrobot” oddaje głos siedmiu zwyczajnym ludziom z różnych zakątków świata i pyta ich, jak zapamiętali swoje życie. W ten sposób czytelnik jest prowadzony od wczesnego dzieciństwa aż po dorosłość w siedmiu przeplatających się, zupełnie różnych historiach.
Z każdą kolejną stroną coraz wyraźniej dostrzega się pewien paradoks. Z jednej strony bohaterowie właściwie niczym się od siebie nie różnią – są dziećmi, które mają marzenia, radości i zmartwienia. Z drugiej różni ich niemal wszystko, wyłącznie dlatego, że urodzili się w konkretnym miejscu. Każda z tych historii nie tylko przybliża kulturę danego regionu, ale również pozwala spojrzeć z szerszej perspektywy na problemy współczesnego świata.
Tomek Michniewicz – autor reportażu „Chrobot”
Tomek Michniewicz jest przede wszystkim podróżnikiem. To właśnie to określenie widnieje jako pierwsze w notatce o nim na jego stronie internetowej. Dlaczego właśnie ono? Bo chyba to przede wszystkim miłość do podróży i ciekawość świata sprawiły, że robi w życiu tak niepowtarzalne rzeczy.
Z plecakiem na plecach przemierzył 64 kraje, jednak od początku robił to na własnych zasadach – zresztą podobnie jak w przypadku pisania. O niektórych historiach ze swoich wypraw opowiadał w audycjach radiowych, inne przedstawiał w programach telewizyjnych, a jeszcze inne postanowił przenieść na papier w postaci autorskich reportaży.
„Chrobot” to siedem opowieści z siedmiu różnych zakątków świata, przefiltrowanych przez podróżniczą wrażliwość i reporterski obiektywizm Michniewicza, a następnie zamkniętych w spójną całość. Właśnie to sprawiło, że w momencie premiery książka była szeroko komentowana w mediach, a dziś utrzymuje status bezkompromisowego klasyka.
Dlaczego warto przeczytać „Chrobot”?
Żyjemy w bańce – czy nam się to podoba, czy nie, tak właśnie jest. „Chrobot” Tomka Michniewicza dotkliwie o tym przypomina. Codzienność w każdym zakątku świata wygląda zupełnie inaczej i warto o tym pamiętać, aby docenić tę, w której przyszło nam żyć.
Autor sam przyznał w jednym z wywiadów, że jednym z jego zamiarów było to, by polski czytelnik, mając przed oczami jego książkę, zestawiał ją z własnym życiem i uświadomił sobie, jak wielkie miał szczęście.
Reportaż otwiera głowę, pokazując występujące na świecie kontrasty, i obnaża brutalną prawdę o tym, jak wiele zależy wyłącznie od miejsca naszego urodzenia. Powiedzenie, że te 500 stron pochłania się jednym tchem, byłoby jednak kłamstwem. To nie jest książka na jeden wieczór – niesamowicie pobudza wyobraźnię, przenosi czytelnika do każdego z opisywanych miejsc z osobna i sprawia, że podczas lektury wielokrotnie ma się ochotę sprawdzić je na mapie oraz poszukać dodatkowych informacji w innych źródłach.
A nawet jeśli ktoś pochłonie ją za jednym razem, z pewnością nie jest to lektura, o której szybko się zapomina. Ona zostaje. Na długo.