Stephen King potrafi sprawić, że po lekturze inaczej patrzymy na zwykły dom, sąsiada albo drogę przez las. W jego książkach groza często pojawia się w dobrze znanej codzienności. Najpierw poznajemy mieszkańców miasteczka, ich rodziny i problemy, a dopiero później dowiadujemy się, co właściwie czai się w okolicy. I wtedy trudno już odłożyć książkę, bo naprawdę chcemy wiedzieć, czy ci ludzie przeżyją.

WIDEO…

player placeholder

Z tego sposobu opowiadania korzystają również współcześni twórcy. Bracia Dufferowie otwarcie wskazywali „To” jako jedną z inspiracji dla „Stranger Things”, zwłaszcza w budowaniu historii dzieci mierzących się z nadprzyrodzonym zagrożeniem. Kingowskiego klimatu można jednak szukać także w mniej oczywistych produkcjach. Wybrałam pięć seriali, które łączą niepokojące zagadki, wyrazistych bohaterów i miejsca zdecydowanie niepolecane na urlop. Żaden nie jest adaptacją książki Kinga.

„From”, czyli miasteczko, z którego nie można wyjechać

Rodzina Matthewsów podczas podróży trafia do niewielkiego miasteczka. Kiedy próbuje je opuścić, droga prowadzi ją z powrotem w to samo miejsce. Pozostali mieszkańcy dobrze znają ten problem, bo również utknęli tu wbrew swojej woli. Jakby tego było mało, po zmroku pojawiają się istoty wyglądające jak ludzie, przed którymi trzeba chronić się w zamkniętych budynkach. Porządek próbuje utrzymać Boyd Stevens, grany przez Harolda Perrineau. Twórcą serialu, znanego również pod polskim tytułem „Stamtąd”, jest John Griffin.

Zobacz także:

Skojarzenie z Kingiem nasuwa się przede wszystkim przez odciętą od świata społeczność, która musi ustalić zasady przetrwania. Trochę jak w „Mgle”, ludzie są zmuszeni żyć obok siebie, nawet jeśli niespecjalnie sobie ufają. „From” poleciłabym osobom lubiącym snuć teorie, bo pytań przybywa tu szybciej niż odpowiedzi. Wieczorny spacer? W tej okolicy naprawdę można sobie odpuścić.

„From”

„Nocna msza”, czyli cuda, które powinny wzbudzić podejrzenia

Na niewielką wyspę Crockett przybywa nowy ksiądz, ojciec Paul. Niedługo później zaczynają dziać się rzeczy, które mieszkańcy uznają za cuda. Kościół znów się zapełnia, a lokalna społeczność odzyskuje nadzieję. Równocześnie na wyspę wraca Riley Flynn, mężczyzna próbujący poradzić sobie z trudną przeszłością. Za siedmioodcinkowy miniserial odpowiada Mike Flanagan, a w głównych rolach występują Hamish Linklater, Zach Gilford i Kate Siegel.

To mój najbardziej oczywisty wybór dla czytelników „Miasteczka Salem”, choć szczegóły tego podobieństwa najlepiej odkryć samodzielnie. Flanagan dużo miejsca poświęca rozmowom o wierze, winie i śmierci, więc warto dać tej historii chwilę na rozwinięcie. Niepokój budzi przede wszystkim to, jak łatwo mieszkańcy przestają zadawać pytania, kiedy słyszą obietnicę lepszego życia. Nowy proboszcz ma świetną frekwencję, ale powodów do świętowania będzie coraz mniej.

„Nocna msza”

„Marianne”, czyli pisarka spotyka własny koszmar

Emma Larsimon jest popularną autorką horrorów i właśnie postanawia zakończyć pisanie swojej serii. Wizyta dawnej przyjaciółki sprowadza ją jednak do rodzinnego miasta. Tam okazuje się, że zło nawiedzające jej sny nie ogranicza się do nocnych koszmarów i literackiej fikcji. Francuski serial stworzył Samuel Bodin, a Emmę gra Victoire Du Bois. Produkcja liczy osiem odcinków.

Pisarz uwikłany w przerażającą historię, powrót do rodzinnych stron i przeszłość, której nie da się zostawić za sobą, to zestaw dobrze znany czytelnikom Kinga. Zresztą sam autor chwalił „Marianne” i dostrzegał w nim klimat swojej twórczości. Warto tylko wiedzieć, że serial został anulowany po pierwszym sezonie. Spośród tych pięciu propozycji tę poleciłabym szczególnie osobom szukającym intensywnej grozy. Zawód pisarki nagle wygląda tu znacznie gorzej niż przy samym zbliżającym się terminie oddania tekstu.

„Marianne”

„Dark”, czyli rodzinne tajemnice i zaginięcia dzieci

W niemieckim Winden znikają dzieci, a poszukiwania ujawniają sekrety czterech powiązanych ze sobą rodzin. Szybko okazuje się, że współczesnych wydarzeń nie da się wyjaśnić bez powrotu do przeszłości. I nie chodzi wyłącznie o przejrzenie starych dokumentów, bo ważną częścią historii są podróże w czasie. Serial stworzyli Baran bo Odar i Jantje Friese, w obsadzie znaleźli się m.in. Louis Hofmann, Oliver Masucci i Jördis Triebel. Całość zamyka się w trzech sezonach.

„Dark” jest bliżej mrocznego science fiction niż klasycznego horroru. Do tego zestawienia pasuje jednak przez atmosferę miasteczka, w którym rodzinne tragedie i dawne decyzje wpływają na kolejne pokolenia. Czytelnikom Kinga może przypomnieć zarówno niepokój znany z „To”, jak i zabawy z czasem w „Dallas ’63”. Uprzedzam tylko, że to serial wymagający uwagi. Odpisywanie na wiadomości w trakcie odcinka może skończyć się utratą orientacji w kilku pokoleniach naraz.

„Dark”

„Stranger Things”, czyli dzieci wiedzą więcej niż dorośli

W Hawkins znika dwunastoletni Will Byers. Jego przyjaciele rozpoczynają poszukiwania i spotykają tajemniczą dziewczynkę o niezwykłych zdolnościach, Jedenastkę. Trop prowadzi do pobliskiego laboratorium, sekretnych eksperymentów i niebezpiecznego wymiaru zwanego Drugą Stroną. Serial braci Dufferów łączy horror, science fiction i historię dorastania. W obsadzie są m.in. Millie Bobby Brown, Winona Ryder i David Harbour.

Najbardziej kingowska jest tutaj przyjaźń dzieci, które muszą zmierzyć się z czymś przekraczającym możliwości dorosłych. Jeśli w „To” najbardziej lubicie wspólne wyprawy, lojalność i bohaterów traktowanych przez otoczenie jak dziwaków, Hawkins będzie dobrym adresem. Jedenastka może z kolei przywoływać skojarzenia z „Carrie” i „Podpalaczką”. To także propozycja dla osób, które między kolejnymi niepokojącymi scenami potrzebują humoru. Ratowanie świata idzie odrobinę łatwiej, kiedy można przy okazji pokłócić się z przyjaciółmi o zupełne drobiazgi.

„Stranger Things”