„Nocna msza” to siedmioodcinkowy serial Netfliksa z 2021 roku, która zabiera nas na odizolowaną Crockett Island. To właśnie tutaj Mike Flanagan, twórca specjalizujący się w horrorach z psychologicznym drugim dnem, urządza widzom spotkanie z tym, co niewytłumaczalne: i zdecydowanie niepokojące.

WIDEO

player placeholder

Do niewielkiej rybackiej społeczności wraca Riley Flynn, który właśnie wyszedł z więzienia. Niemal w tym samym czasie na wyspie pojawia się ksiądz Paul Hill, mający tymczasowo zastąpić starszego duchownego, monsignora Pruitta. Wkrótce mieszkańcy zaczynają mówić o cudach, kościół ponownie się zapełnia, a religijne uniesienie udziela się kolejnym osobom. Tyle że na Crockett Island nadzieja bardzo szybko zaczyna mieć swoją mroczną stronę.

W tym artykule:

Zobacz także:

1. „Nocna msza” Netflix: o czym jest serial Mike’a Flanagana?
2. „Nocna msza” to wampiryczny horror o wierze, winie i fanatyzmie
3. Obsada „Nocnej mszy”: Hamish Linklater, Zach Gilford i Kate Siegel
4. Czy warto obejrzeć „Nocną mszę”? Serial Netfliksa zbiera świetne opinie

„Nocna msza” Netflix: o czym jest serial Mike’a Flanagana?

Crockett Island wygląda jak miejsce stworzone na potrzeby gotyckiej opowieści. Odcięta od świata wyspa, niewielka społeczność, kościół będący jednym z jej najważniejszych punktów i sekrety, których (przynajmniej teoretycznie) nie da się długo ukrywać.

Riley Flynn (Zach Gilford) wraca tutaj po odbyciu kary za spowodowanie śmiertelnego wypadku samochodowego, gdy prowadził pod wpływem alkoholu. Próbuje odnaleźć się w miejscu, które doskonale zna, choć sam nie jest już tą samą osobą.

W tym samym czasie mieszkańcy poznają ojca Paula Hilla (Hamish Linklater). Charyzmatyczny duchowny szybko przyciąga uwagę wiernych, szczególnie gdy na wyspie zaczynają dziać się rzeczy uznawane za cuda.

Wiara odżywa niemal z dnia na dzień. Pojawia się ulga, zachwyt i poczucie wspólnoty, ale pod powierzchnią coraz wyraźniej pulsuje niepokój. Flanagan świetnie pokazuje, jak łatwo zbiorowa nadzieja może zamienić się w coś znacznie bardziej niebezpiecznego.

„Nocna msza” to wampiryczny horror o wierze, winie i fanatyzmie

Jeśli na hasło „wampiryczny horror” wyobrażacie sobie przede wszystkim krew, kły i efektowne sceny grozy, „Nocna msza” może was zaskoczyć. Mike Flanagan wykorzystuje wampiryzm jako punkt wyjścia do rozmowy o znacznie bardziej przyziemnych, i być może właśnie dlatego bardziej przerażających, sprawach.

Serial opowiada o wierze i fanatyzmie, ale też o winie, żałobie, stracie, uzależnieniu i lęku przed śmiercią. Nadprzyrodzona groza jest ważna, jednak równie mocno działa to, co dzieje się w głowach bohaterów. Tutaj potwory nie zawsze są tymi, których najłatwiej rozpoznać.

W atmosferze serialu można znaleźć echa prozy Stephena Kinga, szczególnie „Miasteczka Salem”: mała społeczność, narastające poczucie zagrożenia i zło, które stopniowo przenika codzienność. Z kolei sposób odsłaniania kolejnych sekretów przywodzi na myśl klasyczne historie rozgrywające się w izolacji, spod znaku „A potem nie było już nikogo” Agathy Christie.

Efekt? Horror, który zamiast atakować jumpscare'ami, powoli zaciska pętlę. Robi to elegancko, konsekwentnie i bardzo skutecznie.

Obsada „Nocnej mszy”: Hamish Linklater, Zach Gilford i Kate Siegel

Jednym z najmocniejszych punktów serialu jest obsada. Hamish Linklater jako ojciec Paul Hill tworzy postać magnetyczną i niejednoznaczną, a Zach Gilford w roli Rileya Flynna wnosi do historii potrzebny ciężar emocjonalny.

Na ekranie pojawiają się również Samantha Sloyan jako Bev Keane, Kate Siegel jako Erin Greene, Rahul Kohli jako szeryf Hassan, Matt Biedel jako Sturge oraz Alex Essoe jako Mildred Gunning.

Nocna msza

Do tego dochodzi charakterystyczna warstwa wizualna. Zdjęcia realizowane m.in. w Vancouver i Burnaby nadają Crockett Island chłodną, północną aurę, która doskonale współgra z narastającym poczuciem izolacji.

„Nocna msza” będzie więc idealną propozycją dla tych, którzy od horroru oczekują czegoś więcej niż kilku efektownych scen strachu. To opowieść o wspólnocie, która potrafi jednocześnie dawać poczucie bezpieczeństwa i stać się bezwzględna. O wierze, która przynosi nadzieję, ale w odpowiednich rękach może zamienić się w niebezpieczne narzędzie. I o tym, że czasami najbardziej kuszące cuda powinny wzbudzać największą podejrzliwość.

Czy warto obejrzeć „Nocną mszę”? Serial Netfliksa zbiera świetne opinie

„Nocna msza” nie jest adaptacją książki: to autorska historia Mike’a Flanagana. I zdecydowanie czuć tutaj jego charakterystyczny styl. Reżyser nie spieszy się z odpowiedziami, pozwala bohaterom mówić i stopniowo dokłada kolejne elementy układanki.

Tempo może więc początkowo wydawać się spokojne, ale jest w tym metoda. Każdy odcinek prowadzi coraz głębiej w tajemnicę Crockett Island, a pozornie nieistotne szczegóły z czasem zaczynają nabierać znaczenia.

Serial został bardzo dobrze przyjęty przez krytyków. Na Rotten Tomatoes „Nocna msza” ma 87 proc. pozytywnych recenzji krytyków, a w serwisie IMDb ocenę 7,7/10. Doceniano m.in. reżyserię, aktorstwo i nieoczywiste połączenie horroru z refleksją nad religią oraz ludzką naturą.