Halloween za pasem, z czego cieszą się przede wszystkim fani grozy i horrorów - tacy jak ja. Jeśli również lubicie poczuć dreszczyk i sięgnąć po lekturę pełną tajemnic, strachów oraz niewyjaśnionych zjawisk, mam dla was propozycję 5 książkowych horrorów, które wprowadzą was w odpowiednią atmosferę przed 31 października, ale nie tylko. 

WIDEO…

player placeholder

„Miasteczko Salem”, Stephen King

Gdybym miała polecić jeden horror na długie październikowe wieczory, „Miasteczko Salem” mistrza gatunku Stephena Kinga byłoby jednym z moich pierwszych wyborów. Pisarz Ben Mears wraca do miejscowości, w której spędził część dzieciństwa, a jego uwagę ponownie przyciąga ponury dom Marstenów. Tymczasem w pozornie spokojnym miasteczku zaczynają dziać się rzeczy, za którymi stoi coś znacznie groźniejszego niż sąsiedzkie tajemnice. Kim jest tajemniczy nowy mieszkaniec strasznej posiadłości i gdzie wszyscy znikają? W tej powieści atmosfera grozy narasta powoli, odsłaniając kolejne karty. Polecam zwłaszcza osobom, które przed Halloween mają ochotę na dłuższą lekturę i lubią klimat małomiasteczkowej zagadki.

„Miasteczko Salem”, Stephen King
Zobacz także:

„Zagłada domu Usherów”, Edgar Allan Poe

Jeśli macie ochotę na grozę, ale nie chcecie zaczynać kilkusetstronicowej powieści, polecam „Zagładę domu Usherów”, krótkie opowiadanie Edgara Allana Poego idealne na jeden wieczór. Jego narrator przyjeżdża do posiadłości dawnego przyjaciela, Roderyka Ushera, który mieszka tam ze swoją chorującą siostrą. Już sam widok budynku wystarcza, żeby nabrać ochoty na odwołanie tej wizyty, a spotkanie z gospodarzem tylko wzmacnia niepokój. Jak to możliwe, że ta prominentna rodzina nagle zaczęła popadać w ruinę? 

U Poego najbardziej cenię to, jak wiele potrafi zrobić za pomocą drobiazgów, dziwnego dźwięku, ciemnego pokoju czy nerwowego zachowania bohatera. Nie oczekujcie szybkiej akcji, bo największą siłą tej historii jest duszna atmosfera i coraz silniejsze przeczucie, że wydarzy się coś złego. Dla mnie to świetna propozycja na Halloween, szczególnie jeśli lubicie stare posiadłości, rodzinne tajemnice i grozę, która zostawia sporo miejsca wyobraźni.

„Zagłada domu Usherów”, Edgar Allan Poe

„Drakula”, Bram Stoker

„Drakula” Brama Stokera to powieść, która rozpoczęła popkulturowe szaleństwo na punkcie wampirów i była inspiracją dla dziesiątek seriali, filmów i książek. Historia zaczyna się od podróży młodego prawnika Jonathana Harkera do Transylwanii, gdzie ma pomóc pewnemu arystokracie w zakupie nieruchomości w Anglii. Szybko okazuje się jednak, że ekscentryczny gospodarz skrywa znacznie więcej niż kilka dziwnych przyzwyczajeń, a pobyt w jego zamku staje się pułapką.

Bardzo podoba mi się forma tej powieści, złożonej z dzienników, listów i wycinków prasowych, dzięki którym sami składamy historię z kolejnych relacji. Warto dać sobie chwilę na przyzwyczajenie do dziewiętnastowiecznego języka i tempa, bo w zamian dostajemy mnóstwo niepokoju, tajemnic i gotyckiej atmosfery. Na Halloween wybrałabym ją właśnie dla zamku, nocnych odgłosów i poczucia, że po zmroku lepiej nie otwierać okna.

„Drakula”, Bram Stoker

„Szczelina”, Jozef Karika

W kolejnej propozycji przenosimy się dość blisko, bo w słowackie góry. Bohater „Szczeliny” - Igor - podczas pracy w opuszczonym budynku znajduje stare nagrania człowieka, który zaginął w słowackim paśmie Trybecz, a odnalazł się dopiero po kilku miesiącach. Zaintrygowany opowieścią zaczyna szukać informacji o podobnych przypadkach, aż w końcu sam wyrusza w góry z grupą towarzyszy. Szybko tego pożałuje.

W tej książce najbardziej przekonuje sposób, w jaki Karika wykorzystuje zwykły las, pustą ścieżkę i zapadający zmrok, żeby stopniowo odebrać bohaterom poczucie bezpieczeństwa. Opowieść ma formę relacji, którą łatwo pomylić z zapisem prawdziwych wydarzeń. Wybrałabym ją na wieczór przed Halloween, zwłaszcza jeśli lubicie historie o zaginięciach i tajemnicach, których nie da się łatwo wyjaśnić.

„Szczelina”, Jozef Karika

„Coś się dzieje w naszym domu”, Josh Malerman

W horrorach szczególnie lubię motyw paranormalnych zjawisk i nawiedzonych domów, a powieść Josha Malermana doskonale wpisuje się w tę kategorię. Jej narratorka ma osiem lat i oprócz rodziców zna jeszcze kogoś, Drugą Mamusię, która mieszka w jej szafie. Ta dziwna istota chce, żeby dziewczynka wpuściła ją do swojego serca, a każde kolejne „nie” tylko bardziej ją rozwściecza. 

Już sam ten pomysł uważam za wystarczająco nieprzyjemny, ale dodatkowe napięcie daje dziecięca perspektywa, bo mała bohaterka nie wszystko rozumie i nie potrafi nad wszystkim zapanować. Malerman sięga po dobrze znany lęk przed potworem w szafie i buduje wokół niego historię zagrożenia, które dotyczy całej rodziny. Jeśli na Halloween szukacie książki, w której groza zaczyna się pod waszym własnym łóżkiem, tę dopisałabym do listy.

„Coś się dzieje w naszym domu”, Josh Malerman