Gdy Bram Stoker zaczynał pracę nad „Draculą” w 1890 roku, podczas wakacji w Whitby, trudno było przewidzieć skalę tego zjawiska. Powieść ukazała się w 1897 roku w skromnej, niskiej jakości okładce, typowej dla historii uznawanych wówczas za mniej prestiżowe. Dziś, 129 lat po premierze książki, to właśnie ekranizacja Francisa Forda Coppoli z 1992 roku najmocniej rozświetla tę legendę: film zdobył 3 Oscary i zarobił ponad 215 mln dolarów przy budżecie 40 mln.
WIDEO…
Od Whitby do światowego bestsellera, czyli jak narodziła się ikona grozy

„Dracula” wyrósł w czasie, gdy czytelnicy coraz chętniej sięgali po gotyckie, mroczne opowieści. Stoker nie tworzył w próżni: wcześniej John Polydiori opublikował „The Vampyre” (1819) i to właśnie ten trop miał zainspirować irlandzkiego pisarza. Co ważne, Stoker do końca walczył o właściwy kształt swojej historii: w ostatniej chwili zmienił tytuł z „Wampira” na „Draculę”, jakby przeczuwał, że jedno słowo może stać się znakiem rozpoznawczym całego gatunku.
Po premierze książka zaczęła sprzedawać się wyjątkowo dobrze, szybko doczekała się tłumaczeń na wiele języków i stała się bestsellerem również w Stanach Zjednoczonych. Z czasem „Draculę” zaczęto postrzegać jako jedną z najbardziej klasycznych opowieści grozy, jakie kiedykolwiek powstały. W 1990 roku tytuł trafił też do zestawień, w których doceniono go jako jedną z ważniejszych powieści kryminalnych wszech czasów.
Kino dopisało własny rozdział: ponad 200 produkcji i jedna wersja, o której mówi się najgłośniej

Wampir w pelerynie od dawna nie jest już tylko literacką figurą, ale pełnoprawnym bohaterem popkultury. „Dracula” doczekała się kilkunastu adaptacji, a sama postać hrabiego pojawiła się w ponad 200 filmowych i telewizyjnych produkcjach. Pierwsza filmowa wersja powstała w 1922 roku, a jej reżyserem był Friedrich Wilhelm.
Jednak to rok 1992 i film Francisa Forda Coppoli przyniósł opowieści nowy puls: bogaty wizualnie, intensywny emocjonalnie i zrealizowany z rozmachem, który w kinie grozy bywa rzadkością. Scenariusz napisał James V. Hart, a muzykę skomponował Wojciech Kilar - nazwisko, które dla polskiej wrażliwości brzmi jak obietnica klasy i dyscypliny, także w świecie mroku.
Obsada do dziś wygląda jak starannie dobrany zestaw nazwisk, które potrafią nieść film samą obecnością: Gary Oldman jako Dracula (i Wład Palownik), Winona Ryder, Anthony Hopkins, Keanu Reeves, Richard E. Grant, Cary Elwes, Tom Waits oraz Monica Bellucci. Ten film nie tyle „opowiada” historię, ile ubiera ją w styl: z kostiumem, charakteryzacją i dźwiękiem dopracowanymi tak, by widz czuł, że każdy detal ma swoje znaczenie.
Trzy Oscary i 215 mln dolarów: liczby, które wciąż robią wrażenie

Wynik finansowy filmu do dziś brzmi jak deklaracja siły: ponad 215 mln dolarów globalnego przychodu przy budżecie 40 mln. Produkcja była 9. najbardziej kasowym filmem na świecie w roku premiery, a w USA zajęła 12. miejsce. To rzadki przypadek, gdy gotycki romans i horror wchodzą do głównego nurtu z taką łatwością.
Nagrody tylko ten efekt przypieczętowały: „Dracula” otrzymał 4 nominacje do Oscara i wygrał 3 statuetki - za kostiumy, charakteryzację oraz montaż dźwięku. Film miał także 4 nominacje do BAFTA. W zestawieniach popkultury wciąż się broni: wskazywano go jako jeden z najlepszych filmów o wampirach, a w innym podsumowaniu nazwano go najseksowniejszym horrorem w historii.
Fabuła prowadzi widzów tropem Jonathana Harkera, młodego prawnika, który wyrusza do Rumunii na spotkanie z tajemniczym hrabią Drakulą. Szybko okazuje się, że pod pseudonimem kryje się wampir Wład Palownik, a jego celem staje się narzeczona Harkera - podobna do dawnej miłości Drakuli, Elisabety.
Film jest dostępny na Netflixie, więc do tej historii można wrócić w każdej chwili - także po to, by zobaczyć, jak legenda z XIX wieku potrafi błyszczeć w języku kina.



























