Są książki, po które sięgam dla samej atmosfery. Wystarczy obietnica starego domu, niepokojącej rodzinnej historii i tajemnicy, której nikt nie chce wyjaśnić. „Oni wrócili” Marty Bijan spełnia te warunki, ale na klimacie się nie kończy. Dostaję też rozbudowane postaci i napięcie, które skutecznie utrudnia odłożenie książki. Jeśli lubicie gotycką grozę, warto przyjrzeć się tej premierze. Nawet jeżeli wasza lista jesiennych lektur już pęka w szwach.
WIDEO…
O czym opowiada „Oni wrócili” Marty Bijan?
Akcja powieści rozgrywa się w odizolowanym domu pośród wzgórz, który wcześniej należał do słynnego malarza. Teraz mieszka w nim pisarz, autor przerażających baśni dla dzieci, wraz z żoną i kilkuletnim synem. Mężczyzna pracuje nad ostatnią częścią swojej serii, ale pisanie zdecydowanie mu nie idzie. Twórczą blokadę pogłębiają alkohol i niepokojące wizje. Trudno w takich warunkach dopilnować terminu oddania książki, a jeszcze trudniej zadbać o rodzinę.
Jego żona jest pogrążona w melancholii, a jej stan budzi coraz większy niepokój. Z czasem pojawia się pytanie, czy wszystko, co dzieje się w domu, da się wyjaśnić chorobą. Przyjazd młodej służącej początkowo ożywia ponurą codzienność mieszkańców, lecz przynosi również kolejne napięcia. Podejrzeń przybywa, zaufania ubywa, a w rozmowach powraca temat piwnicy, której wszyscy unikają. Przyznaję, ten ostatni szczegół wystarczyłby mi, żeby zrezygnować z posady w tej posiadłości.
Bijan łączy rodzinną historię z opowieścią o żałobie i twórczej obsesji. Ważna jest również przeszłość miejsca, do którego trafili bohaterowie. Dom ma swoją historię, a życie w nim oznacza konfrontację z dziedzictwem poprzedniego właściciela. Pytanie o to, co jest rzeczywiste, a co wynika z lęków mieszkańców, staje się jednym z głównych źródeł napięcia.
„Oni wrócili” - krótka recenzja
Prywatnie najbardziej cenię w tej książce połączenie gotyckiego klimatu z rozbudowanymi postaciami. Lubię, kiedy poza rozwiązaniem zagadki interesuje mnie również to, co dzieje się między bohaterami. Tutaj rodzinne napięcia, problemy pisarza i stan jego żony sprawiają, że mam wiele powodów, by czytać dalej. A zwroty akcji skutecznie podtrzymują moją ciekawość. Nie będę zdradzać, co kryje się za kolejnymi podejrzeniami, ale mogę was zapewnić, że przynajmniej kilka razy w trakcie lektury pomyślicie sobie „co do...”. Mnie trudno się od tej powieści oderwać, a gotycka sceneria jest jednym z głównych powodów.
Nowa książka Bijan szybko też stała się viralem na „booktoku”, a w serwisach czytelniczych można znaleźć bardzo pozytywne recenzje. Powracają w nich pochwały mrocznej atmosfery, konstrukcji bohaterów i zaskakującego zakończenia. Część czytelniczek poleca ją jako lekturę na Halloween.
Kiedy ukazała się książka Marty Bijan i co łączy ją z „Layers of Fear”?
„Oni wrócili” ukazało się 14 października 2026 roku nakładem wydawnictwa Uroboros. To pierwsza powieść osadzona w świecie „Layers of Fear”, gry komputerowej, psychologicznego horroru studia Bloober Team. Sama Bijan jest fanką tego uniwersum, w którym sztuka, obsesja i niepewność co do własnego postrzegania rzeczywistości odgrywają istotną rolę. Znajomość gry nie jest jednak potrzebna, by śledzić książkową historię.
Dla zainteresowanych obiema formami opowieści przygotowano dodatkową zachętę. W wydaniu dostępnym w Empiku znajduje się kod do aktywacji gry „Layers of Fear”. Można więc zostać w tym świecie na dłużej, jeżeli po lekturze nadal ma się ochotę na kolejną porcję niepokoju. Marta Bijan jest także piosenkarką, reżyserką i finalistką „X Factora”. Ma w dorobku poezję oraz powieści, a w „Oni wrócili” sięga po gotycki horror. Po tym, jak wciągnęła mnie ta historia, chętnie zobaczyłabym więcej książek autorki utrzymanych w podobnym klimacie.